sobota, 26 grudnia 2009

Pomóżcie.

Zwłaszcza kolega Toller. Takiego mejla dostałem:
Hello!
i see you have many polish records!
could you help-my parents made records from polish radio in 1970s
and i still have some unknown polish tracks-maby you know,who is this
http://rutube.ru/tracks/638134.html?v=18df5fc9c6f5e26a556bd3801f9d4a69
http://rutube.ru/tracks/792976.html?v=28315d1ade0bb26cbf7a0c45b06833f5
thanks!!

ten drugi to słychać kto i zaraz będzie jego cała płyta, ale pierwszy?

czwartek, 24 grudnia 2009

Jan Jarczyk - "To and Fro", LP, 1979/1981

Kupiłem tę płytę chyba pół roku temu; w pierwszej chwili się rozczarowałem, ale po jakimś czasie się okazało, że naprawdę jej słucham - w całości i to nie raz. Jarczyk, pianista, przyjaciel Zbigniewa Seiferta - ten album nagrał miesiąc-dwa po jego śmierci. Pierwsza i druga strona różnią się dość mocno, i to nie tylko poziomem głośności. Panowie chyba byli pod letkim wpływem Pata Metheny'ego, który wtedy był nowością i rewelacją. A zrealizował te nagrania w Szwecji Andrzej Poniatowski - jego następne wielkie dzieła to nagrania Izy z Budką i Maanamu. Mediafire, 58 Mb.

So basically, Komeda spawned Stanko, Stanko spawned Seifert, and Seifert spawned Jan Jarczyk; and each consecutive artist sounded different from his precedessor. Here is a somewhat light-hearted effort from Mr. Jarczyk, not very far removed from Pat Metheny's recordings of the era (esp. side B) - Mediafire, 58 Mb.

FLAC - 182 Mb.

poniedziałek, 14 grudnia 2009

Krzysztof Penderecki - Tren pamięci ofiarom Hiroszimy/Threnody to the Victims of Hiroshima, 1960



Jedna z trzech kompozycji wysłanych przez Pendereckiego na konkurs kompozytorski w 1960 roku: jedną napisał prawą ręką, drugą lewą, a trzecią dał do przepisania koledze. Zajął trzy pierwsze miejsca. Ten utwór nazywał się zrazu "Tren" i zajął tylko 3. miejsce; żeby ludzkość zaczęła się nim zachwycać, trzeba go było troszkę przemianować.
Dostępne jest sporo różnych wydań bez problemu; proszę zatem posłuchać starej trzeszczącej płyty na 33 obroty, albo jeśli ktoś przed świętami nie ma zbyt wiele czasu - to samo na 45 obrotów.

This one was written by the young Penderecki with an impending composers' contest in mind. He sent three pieces to the competition - one written with his right hand, another with his left hand, and yet another re-written by a friend - and won the first three prizes. I dunno which one was this, but I know that, initially, it was simply called "Threnody" and won the mere third prize. It took a subsequent re-naming to make the world audience fall down on their knees.
It's no problem at all obtaining a cd of this, so have a listen to my old scratchy 12 inch 33 rpm copy; or, if you happen to be short of time these days, the same on 45 rpm.

wtorek, 8 grudnia 2009

Orkiestra Ósmego Dnia/Orchestra of the Eighth Day - "At the Last Gate", LP, 1984

Jak Państwo pewnie zauważyło, mało mi się ostatnio blogowało. Normalnie nie mam czasu usiąść i napisać czegoś ciekawego o muzie, którą załadowałem już chyba dwa miesiące temu nazad wstecz. Pomyślałem sobie, że odwrotnie zrobię: to WY napiszcie coś ciekawego i to jeszcze tak, żeby zagraniczniacy mogli coś zrozumieć (tzn. na język zagramaniczny to ja przetłumaczę, ale CO chciałby się o tym dowiedzieć meloman z Litwy, Libanu albo Liberii). Tylko kurcze nie wiem jaka nagroda. Może link do tej płyty w formacie lossless, bo na razie daję tylko mp3: Mediafire, 75 Mb + utwór a2: Mediafire, 6 Mb.

ps. "człowieku, okładki chciałem, OKŁADKI" - nawet zdjęć nie dałem, choć okładka fajna, bo strasznie mam ufajdany mój (kupiony z drugiej ręki) egzemplarz, wolę nie wiedzieć czym...ale dźwięki w porządku, częstujcie się...

niedziela, 29 listopada 2009

Free Cooperation - "Our Master's Voice", 1989


O roku ów...
Ta płyta wyszła bez żadnej zapowiedzi - doznałem, pamiętam, w sklepie lekkiego szoku. Znałem część tytułów z radia, a otwierający całość utwór "Promotion" także i z płyty Przybielskiego; więc kiedy usłyszałem pierwsze dźwięki, pomyślałem, że coś pomylono podczas tłoczenia tej płyty, zwłaszcza że odbyło się ono na bratniej, acz dalekiej Kubie. Ale jednak nie. Ta piękna ballada zaaranżowana została na plastikowy syntezator i papierową gitarę.
Na szczęście dalej jest lepiej - słychać cały zespół:

weselej, tie-breakowato, a ostatni numer to prawdziwy free-noise. Raduje się dusza: mp3/v0 albo FLAC - strona A[LINK NAPRAWIONY] i strona B.

czwartek, 12 listopada 2009

Tie Break - "Duch wieje kędy chce", kaseta, 1990

Nie mam czasu nic napisać. Super rzadka rzecz. Świetna, choć wydawało mi się kiedyś inaczej. Edycja Paulińska 1990. Mediafire, 106 Mb.
ps. jeśli utwór a2 się Wam nie rozpakowuje, to macie go tutaj.

In a few days I'll be able [EDIT: I wasn't...] to sit down and write a thing or two about this super-super rare 1990 cassette from Tie Break released by The Pauline Fathers Edition. Excellent stuff. Mediafire, 106 Mb.
ps. should you have trouble unpacking song A2, it is separately here.

wtorek, 10 listopada 2009

Tie Break - "Gin Gi Lob", CD, 1991

Jedyny (errata: jednak nie) kompakt kapeli, a wydawnictwo - trzecie. (Niniejszym zapowiadam kasetę "Duch wieje kędy chce" w następnym poście). Mediafire, nie pamiętam ile megabajtów.

The band's third long-player (their second was a very rare cassette, to be found in my next post) and sole [edit: NOPE] CD - get it HERE in mp3/v0.

poniedziałek, 9 listopada 2009

Świat będzie nucił piosenkę francuską

Państwo mi pewnie nie uwierzy, ale poniższą piosenkę Elli et Jacno wynalazłem szukając w YouTube NIE ładnych kobiet, a dobrych piosenek żabojadzich. Wyszukałem dużo świetnych i trzy genialne; poza panią w czerwonym z panem w białych (butach) TO:

(uwielbiam gościa, geniusz!)
i
rok 2006 albo 7, ale to kower piosenki z lat 60., LEPSZY od pierwowzoru:

niedziela, 8 listopada 2009

Tie Break - LP, 1989

O roku ów...
Drodzy Czytelnicy, czy pamiętacie co było pierwszym tematem rozmów rodaków w burzliwej drugiej połowie roku 1989? Sytuacja polityczna? nieee. Kolejki sklepowe i co gdzie rzucili? też nieee. Pogoda? e-e. Opowieści ze szlaku handlowego Berlin (Zachodni) - Stambuł? Nic z tych rzeczy, moi Państwo. Pierwsze (i czasem jedyne), o czym wtedy rozmawialiśmy, to aktualny kurs dolara. Hiperinflacja powodowała, że wszystkie ceny codziennie przeliczane były z zielonych na złote (i było to znacznie mniej poetyczne niż to sformułowanie). Ale na szczęście nie w jednostkach gospodarki uspołecznionej, czyli mówiąc po polsku - sklepach. Oto typowy widok na typowym produkcie z "roku owego":

i cykl produkcyjny wcale nie musiał być długi - płyta (bo o takim produkcie mówimy, co za niespodzianka) mogła się zdewaluować po drodze od producenta do sklepu albo w trakcie wcielania jakiegoś procesu decyzyjnego. Czyli po prostu, kochani, płyty były wtedy tanie! Nie było tygodnia żebym ja, bidny student, sobie co najmniej jednej nie kupił.
No, ale ta to nie jest jakaś tam jedna z wielu. Pierwszy Tie Break! Już to, ze wydali longa, było sensacją - oni byli z prawdziwego offu, spoza układów. No i to brzmienie, kolektywny etno-jazz-rock: już kiedyś wspominałem, że całe lata 90. w polskim undergroundzie, czyli i jass, i psychodelia (Falarek, Ewa Braun), i Świetliki - "my wszyscy z niego". Moja ulubiona płyta roku 1989 (polska, bo w konkurencji zagranicznej to The Burning World Swansów):

(litery są srebrne; pamiętam, że w sklepie długo nie mogłem odczytać, co to za nowa płyta na półce stoi)
mp3: Mediafire, 78 Mb; FLAC: strona A [NAPRAWIONA], strona B; okładki.
ps. przypominam - tutaj dla porównania koncert z 2004 roku.
PS2. lepiej brzmiące zgranie lepszego egzemplarza TUTAJ

Ladies and gentlemen, the word is "seminal". The freaky Christian-ethno-jazz-rock collective named Tie Break somehow managed to deal upon the release of an LP in the Communist-era Poland. Ironically, it came out on one of the first days of the first democratic gov't over here. The autumn of 1989 was it.
The band's discography is quite sparse and VERY difficult to come across. As with 90 per cent of Polish record industry's output, this LP was never re-released on CD, so - mp3: Mediafire, 78 Mb; FLAC: side A [FIXED], side B; covers. Also, check a 2004 live radio show from them here.
ps. get a better sounding rip from a better preserved vinyl copy HERE.

Jacno

Hmmmm...Szkoda. Już tylu chłopców odeszło z naszego puebla:
http://alicerabbit.blogspot.com/2009/11/alice-news-jacno-is-dead.html
Też uwielbiam tę piosenkę (i teledyks)...

sobota, 7 listopada 2009

Gotowe na wszystko - 100 odcinek!

Jak dotąd nie opuściłem żadnego.
Zawsze byłem fanem Susan, ale w tej edycji jakoś się przepisałem na tą nową rudą:

sobota, 31 października 2009

Warszawski Zespół Perkusyjny - The Warsaw Percussion Group, LP, 1980

Jest kwiecień (albo marzec) 1987 roku. Mieczysławek, uczeń II klasy liceum, z dziewczynami radzi sobie - bądźmy szczerzy - słabo, ale za to w muzyce jest koneserem pełną gębą: zna i lubi Residentsów, Freda Fritha, Pere Ubu, Jamesa Blood Ulmera, zachwyca się muzyką etniczną, pilnie obsłuchuje wydębione od znajomych, potwornie zdarte winyle zupełnie wówczas niemodnego Grechuty (i Anawy bez Grechuty też). Kiedy więc w zapowiedziach telewizyjnych znajduje: "poniedziałek, 20:30, program 2 - audycja o minimal music", podskakuje z wrażenia. Program udało mu się obejrzeć do końca, mimo uwag rodzicieli w rodzaju "przecież to jakieś małpy tak robią, u-u-u-u-u-u, przecież to nie jest muzyka"; zakonotował pilnie w pamięci nazwiska dwóch czołowych przedstawicieli nurtu i z pasją wysłuchał fragmentu Drumming jednego z nich, wykonanego przez Warszawski Zespół Perkusyjny:







odrobinkę tylko rozpraszając się faktem, że perkusistka miała eleganckie szpilki i spódnicę przed kolana. Następnego dnia w pobliskim sklepie muzycznym Mieczysław znajduje płytę tej formacji z repertuarem, a jakże, współczesnym. Skromne kieszonkowe syna sklepowej (ale nie z tego sklepu, tylko ze spożywczaka) nie doznało szczególnego uszczerbku:

Na płycie nasz słuchacz nie znalazł niestety nic tak szaleńczego jak Steve Reich, ale wciągnęły go inne światy, nie mniej sugestywne. Kiedyś zrobi na kilku laskach wrażenie swoją erudycją, ale póki co, zostało mu to: mp3/v0 (68 Mb) albo FLAC(162 Mb).

I bought this LP in 1987, after I had watched this ensemble perform an excerpt from Drumming on Polish television. Nothing that revolutionary here, yet the album features creme de la creme of Polish 20th century composers. Don't miss it: mp3/v0 (68 Mb) or FLAC(162 Mb).

wtorek, 27 października 2009

Zbigniew Lewandowski (1984)


Mam, owszem, ważniejsze i poważniejsze rzeczy do poumieszczania na blogu, ale na tę pogodę - tylko to. Bardzo krótko grał ten skład:
,
późniejsze rzeczy Lewandowskiego były już inne, i niestety dużo słabsze. Na stronie A prym wiedzie Ścierański ze swoimi eksperymentami brzmieniowymi, a strona B - proszę Państwa, utwór B2 rozbawi każdego. A jeśli jakimś cudem nie, to już na pewno killer "Plagiat blues". Reedycji CD oczywiście nima, znakiem tego mp3/320 albo FLAC: strona A i strona B.
ps. coś mi się wydaje, że w opisie zamieniono kompozytorów utworów A2 i B2.
ps2. posłuchałem jeszcze raz - świetnie ze sobą współgrają Przybielski i Krzysztof Ś. Szkoda, że nie nagrali razem nic więcej (chyba), chociaż w sumie jeszcze nic straconego, póki obaj żyją.

A slice of top-notch fusion from a short-lived drummer-led three-reed two-bass no-keyboard eight-piece combo. The six compositions range from calm free (B2) to killer hard-post-bop-whatever (B3). You can also hear trademark bass work from Krzysztof Scieranski, who at the time experimented (successfully) with harmonies and pedal fx. Check how his playing and Przybielski's trumpet complement each other. Dig it in mp3/320 or FLAC: side A and side B.

sobota, 17 października 2009

The Greatest Hits of Bezunesh Bekele



Etiopia, lata 60., ale to nie folk tylko normalne piosenki. Czysty geniusz. Ten wokal, ludzie! Moje zgranie i upload, i w sumie mój post na moim staaaarym blogu, ale najrozsądniej będzie pobrać to sobie stąd, gdzie jest więcej informacji i zdjęcia (tam pod koniec posta jest "please enjoy this stellar stuff" i właśnie na to trza kliknąć).

Ethiopia, 1960s (or so). Pure genius! THESE vocals!
My rip, my upload, and as a matter of fact it was an old post of mine on mine olde bloge, but do the right thing and get it from here (by clicking on "please enjoy this stellar stuff" there).

środa, 14 października 2009

Wojciech Młynarski - Jeszcze w zielone gramy, 1989, LP

Sorry this time, non-Polish speakers, you can safely skip this LP on which a Polish singer/satirist captures the spirit of 1989 in Poland - it's just not valid outside my country.

Ta płyta kończy się tak:
Miłe panie i panowie bardzo mili,
w moim kraju się ostatnio sporo dzieje:
w krąg umysły w stanie wrzenia,
polityczne przyspieszenia,
jednym słowem - kraj się zmienia, ja - siwieję.

"Te wybory, panie, nowy cud nad Wisłą,
przewrót w bloku niemożliwy - a możliwy!
A ten nowy premier, panie,
w stoczni spał na styropianie!"
Słucham tego i łbem kiwam, a łeb siwy.

Znów na pierwszych stronach gazet kraj kochany,
huczy Tokio, piszczy Paryż, dudni Londyn
o Michnikach i Kuroniach,
a ja słucham i na skroniach
coraz bardziej platynowy jestem blondyn

no i myślę tak, że gdyby się powiodło
i Mazowieckiemu, i Solidarności,
byłbym pierwszym - tak na oko -
lokatorem tego bloku,
co osiwiał nie ze zmartwień, a z radości.

Później, w wolnej Polsce, Młynarski nagrał już tylko jedną płytę z premierowym materiałem - Róbmy swoje '95 - na której wspominki z młodości przeplatały się z mało wesołymi (i mało odkrywczymi, niestety) refleksjami, że inaczej, lepiej jakoś można by ten nasz dom wspólny budować. Tyle lat co on wtedy, to teraz mają nasi rockmeni (np. Muniek czy Janerka) radujący się z dwudziestu lat wolności.
Ech, przeżyłem tę płytę jak mało którą... Byłem na jego koncercie w Gdańsku, w sierpniu 1989. W duecie z Derflem tylko, ale czadu dał, zwłaszcza w zaśpiewanym na bis "Dziewczyny, bądźcie dla nas dobre na wiosnę". To se ne vrati. mp3/v0: Mediafire, 55 Mb albo FLAC: Mediafire, 155 Mb.
ps. wiem, że płyta wyszła w 1990 roku (no latem, pamiętam), w końcu nagrano ją w grudniu roku poprzedniego. Ale należy do 1989, czyż nie?

niedziela, 11 października 2009

The Ganelin Trio - live Jazz Jamboree 1976

Nie mam jeszcze nowego numeru "Glissanda", ale wywiad z Ganielinem już czytałem. Te nagrania litewskich pionierów free-jazzu ździebko mnie rozczarowały, ale Państwa wcale nie muszą. Jedna strona płyty winylowej: mp3 (320 kbs) albo FLAC.

Another super rarity from the Jazz Jamboree festival's vaults. This time, the seminal Lithuanian free jazz trio Ganelin-Chekasin-Tarasov. Mere twenty minutes: mp3 (320 kbs) or FLAC.

sobota, 3 października 2009

Divejada Saule tek

Dwojaka Słońce chodzi, cokolwiek to znaczy. Połowa płyty "Pieśni Latgalii (Inflant Polskich)" - jednej z dwóch płyt z muzyką łotewską wydanych przez Poljazz pod koniec lat 80. (Czy wyobrażacie sobie płytę "Pieśni Pomorza Zachodniego - Inflant Niemieckich"?) Drugiej połowy nie będę tu zamieszczał, bo nie ma ona z pierwszą nic wspólnego i jest dużo słabsza, tak że szkoda naszego czasu. Śliczne - Mediafire, 27 Mb.
ps. na wyraźne życzenie czytelników strona B: Mediafire, 22 Mb.

Music from Latvia, then a Soviet Union Republic, released 20 years ago in Poland. Haunting sounds performed by a State Conservatoire Ensemble. I've chosen not to include side B of this album ("Pieśni Latgalii (Inflant Polskich)" on Poljazz Records), since it's got nothing to do with side A and is performed by someone else. Lovely - Mediafire, 27 Mb.
ps. on a reader's request, here's the aforementioned B-side: Mediafire, 22 Mb.

niedziela, 20 września 2009

Quartetto Dafô - Bacewicz, Łukaszewski, Bujarski, Lasoń, Górecki

Co prawda młodość była do dupy (brak kasy i zależność od rodziców, niemożność ucieczki przed presją grup rówieśniczych - sami wiecie), ale jedno trzeba przyznać: jak było w radiu coś ciekawego, to nie ma to tamto, siadał człowiek przed radiem i słuchał/nagrywał, wszystko inne mając gdzieś. A teraz - leci Warszawska Jesień, a ja nawet nie mam jak posłuchać. Z tej okazji płyta z kwartetami smyczkowymi polskich kompozytorów - jest tu i zawsze fajna Bacewicz, i Lasoń z utworem dedykowanym Krzanowskiemu świętej pamięci, i Górecki w polskim wykonaniu, ale wszystkich bije pięciominutowy kwartet 26-latka (wtedy) Pawła Łukaszewskiego:
1. Grażyna Bacewicz - IV kw. smyczkowy/String Quartet No. 4, 1951
2. Paweł Łukaszewski - Kwartet smyczkowy (String Quartet), 1994
3. Zbigniew Bujarski - Kwartet na otwarcie domu/Quartet for a House-Warming, 1980
4. Aleksander Lasoń - Relief dla Andrzeja/Relief for Andrzej, 1995
5. H.M. Górecki - I Kw. smyczkowy "Już się zmierzcha"/String Quartet No. 1 "It Is Already Dusk", 1988
Kto nie kupił (ja na przecenie za 2 albo 5 złotych), ma teraz - Mediafire, 175 Mb plus brakujący utwór tutaj.

Polish string quartets of the 20th century. Already excited? Tracklisting as above, recommendation - yes, you guessed that, it's the then 26 years old Pawel Lukaszewski with his five-minute stormer. Out of print, so get it here: Mediafire, 175 Mb plus one missing track here.

sobota, 19 września 2009

Dwie kasety z Górnego Egiptu (Upper Egypt music - 2 cassettes)



To znaczy ja byłem w dolnym, zwykłym Egipcie. Niestety, nie bardzo wiem co to kupiłem. Jeśli ktoś zna arabski, to POMOCY! O ile skumałem to co mi tłumaczył recepcjonista hotelowy (naprawdę, mógłby podszlifować swój angielski...), to MZMAR BLDY (czyt. "muzmar baladi" z akcentem na "di") to NIE jest nazwa wykonawcy, a ogólne określenie charakterystycznego stylu muzyki instrumentalnej z tamtych stron, a tę oto drugą, jakże uroczą kasetę:

nagrał zespół, któremu lideruje Abed Allah ( czyt. "abdalle" z akcentem na "lle"). Pierwsza taśma (1997?) jest w lepszej jakości, bardziej jakby przebojowa, i chyba słabsza. Ta druga (wygląda na 2002; przy okazji - zwróćcie uwagę, w którą stronę się ją otwiera) to hardkor: dwa półgodzinne utwory, od których można zasnąć jak wąż, ale można też się podniecić niesamowitym zgraniem tych muzyków. Porozumienie między nimi jest naprawdę na poziomie telepatycznym. Polecam zwłaszcza ostatnie 7-8 minut. Bardzo dobrze wydane 8 funtów egipskich (ok. 4 złote - za obie!): tu jest "Mzmar Bldy" (plus okładki), a tu Abed Allah.

I'm desperately after ANY help with the transliteration/translation regarding these two excellent tapes. As far as I could understand my hotel receptionist's version of the English language, MZMAR BLDY (pron. "muzmar baladi") is NOT the artist's/artists' name, but a general term regarding this specific instrumental style. The other (stellar!) tape is (most likely to be) performed by Abed Allah's band, who will blow your mind with their telepathic interplay. Very well spent eight Egyptian pounds: get "Mzmar Bldy" here (plus the cover pics) and Abed Allah here.


EDIT: from the comments section, 18.08.2011. Thanks MMfly!
if you still need the translation, first tape is "muzmar ebna' as-saeed", its name of the band, means "muzmar of saeed sons". muzmar is a name of that kind of egyptian flute which sounds on the tape. saeed is a common name for upper egypt. name of album - "muzmar balady" - its like "folk muzmars". second tape: abdullah (must be name of the band leader), "muzmar ebna' qus" - "muzmar of qus sons", qus is a town in upper egypt. great music, thanks-)

sobota, 12 września 2009

Ewa Demarczyk - live, Poznań, maj 1980

Było wczoraj na TVP Kultura. Trzeba było niestety obejrzeć: te czterominutowe ujęcia na samą twarz wokalistki. Zwłaszcza w "Takim pejzażu" - mimika, że Jim Carrey się chowa. Repertuar niemal identyczny z albumem "Live"; słyszałem plotkę, że Demarczyk wyrzuciła kiedyś perkusistę, bo zagrał raz inne przejście niż zwykle. Voila - Mediafire, 38 Mb.

Another unreleased live performance from Ewa Demarczyk, this time one almost identical with her "Live" album. Legend has it that she once fired a drummer for playing a different drum fill. One should see this, really; especially her tortured facial gestures in "Such a Lanscape" ("Taki pejzaż"). Recorded from a TV broadcast - Mediafire, 38 Mb.

wtorek, 1 września 2009

Raz Dwa Trzy - Jestem Polakiem (LP, 1991)

No i, cholera jasna, znów zaczęła się przerwa w wakacjach.
Pozdrawiam Was niemniej ciepło. Jak było? Ja niedługo się wygadam, gdzie byłem, a na powitanie rarytasik. Były kiedyś czasy, że ja wszystkim mówiłem że jest świetna kapela Raz Dwa Trzy, a nikt mi nie chciał wierzyć. Teraz jest odwrotnie (tzn. wszyscy mówią, że to fajny zespół, a ja w to nie wierzę). Ich pierwszą, niewznawianą płytę mam i na kasecie, i na winylu, który trzymam na sprzedaż na ciężkie czasy. Kasety nie sprzedam, bo z autografami, a do wysłuchania winyla zapraszam niniejszym: mp3/320 albo, jak już ktoś naprawdę nie może, FLAC.
ps. nie wiem, zmienić ten żółty kolor?

The debut LP from the torchbearers of Polish chansonwriting, made years before they lost their edge (and became super popular in Poland). Sorta acoustic rock with very bright and witty lyrics; in similar vein as their Russian contemporaries Auktyon. This album was self-released by the band, which was a very rare and very, very bold thing to do at the time. (...however crap their music may be now, I must admit that the band still maintain the integrity of spirit and do their management by themselves...) The thing was released around 91/92 on vinyl and cassette, and that's it - no reissues around. I'm sharing this collectors rarity in mp3/320 and FLAC.

niedziela, 23 sierpnia 2009

Wakacyjne powtórki

Zauważyliście, że jedne seriale spokojnie da się oglądać w powtórkach, a innych już nie? I niekoniecznie działa tu tylko kryterium lepszy/gorszy, bo na przykład:
W labiryncie oglądać się da (pasjami...), a Klan to już flaki z olejem;
Seks w wielkim mieście nadal ciekawy, a Ally McBeal irytuje (potwornie);
no i z moich ulubionych: Gotowe na wszystko już tak nie podniecają za drugim razem, a Californication owszem.
Powtórka - naprawiony link do trzeciej płyty z Requiem Romana Maciejewskiego.

wtorek, 4 sierpnia 2009

Helmut Nadolski - Medytacje, 1975 [FLAC]

Ja na wakacjach, Wy na wakacjach - blog na wakacjach. Powtórki.
Nadolski - idealna muzyczka na lato, he he. Jako, że nie ma już bloga, na którym oryginalnie była ta płyta (Majeranek5 - RIP), no i świętując fakt, że po cichu Mediafire zwiększyło limit wielkości plików do 200 megabajtów - rewizyta u pana Helmuta (pierwszy raz był tutaj). Tym razem jednak usłyszycie ten unikat w jakości bezstratnej, na którą muzyka zasługuje - Mediafire, 138 Mb.
PS. o kurde! to jest post numer 100! wszystkiego najlepszego! dziękuję! nie ma za co! itd!

Since the blog is in the holiday mode, here we go with perfect hits for the summer - Helmut Nadolski's "Meditation" revisited in well-deserved lossless sound quality. Read about this unique gem here and get it here.

wtorek, 16 czerwca 2009

Roman Maciejewski - Requiem (Missa Pro Defunctis), 1959, edycja 1989

Przerwa w funkcjonowaniu bloga z planowanej zmieniła się w nieplanowaną. Życzę wszystkim wszystkiego najlepszego z okazji pierwszych urodzin bloga, a póki co czekam na naprawę komputera i odkrywam karty: poniższy post to monumentalne dzieło jeszcze jednego outsidera polskiej muzyki współczesnej. Kompozytor zmarł parę lat temu, w Szwecji zresztą, sędziwego wieku dożywszy. Coś więcej napiszę - i sfotografuję ten pięknie wydany album - następną razą. Narka.

Before my PC comes back to life, let me just inform you that the previous post contains somewhat Messiaen-ish "Requiem" from another Polish music's outsider - Roman Maciejewski. Rarely performed, only once recorded, never released on CD. Enjoy.

czwartek, 28 maja 2009

Coś

I to coś dużego, trzypłytowego z 1989 roku. Mp3: płyta 1, płyta 2 i płyta 3[LINK NAPRAWIONY]; FLAki w komentarzach. Informacje niebawem; zresztą, kurde, zostawiłem pliki opisane i sami się przekonacie, co to.

A not-so-little something spanning the entire 3LP edition from 1989. Mp3: disc 1, disc 2 and disc 3 [LINK FIXED]; FLACs in comments, info to follow soonish.

środa, 27 maja 2009

David Pituch - Music for Classical Saxophone (1980)

Bardzo lubię brzmienie niejazzowego saksofonu, tylko mało kto potrafi tak grać. Pan o śmiesznym nazwisku jest (przynajmniej był w 1980 roku) osiadłym w Polsce Amerykaninem polskiego pochodzenia.
Kompozycje:
1. Warren Frank Benson -Aeolian Song (1955)
2. Andrzej Dutkiewicz - Danse triste (1979)
3. Paul Creston - Sonata for Alto Saxophone and Piano (1939)
4. Gote Carlid - Triad (1950)
krążą pomiędzy neoklasycyzmem (używam czasem słów, których nie rozumiem) i normalną awangardą (2). Wszystko fajne, zwłaszcza dwa pierwsze utwory - Mediafire, 59 Mb (mp3) albo FLAC: strona A i strona B.

poniedziałek, 25 maja 2009

Kormorany - live, Trójka, 24 maja 2009

Coś chyba jeszcze będzie przed planowaną przerwą.
Kiedyś myślałem, że underground w latach 80. to było coś, a po przełomie Totart czy Kormorany to już nic nie zrobili ciekawego. Teraz myślę, że tamto myślenie to o kant dupy potłuc. Na dowód - dzisiejszy (właściwie już wczorajszy) koncert weteranów z Wrocławia w radiowej Trójce (gdzieś już to, kurde, czytałem). Wspaniała psychodeliczna muzyka (z naciskiem na pierwszy przymiotnik), trochę etno; coś jakby elektryczny Osjan, ale lepiej - Mediafire, 88 Mb.

Psychedelic rock band Kormorany celebrated their 25th birthday with a delurking from their cave for an unlikely show on Polish Radio. Fans of Magic Carpathians, Ossian, or Popol Vuh will enjoy it, others will simply love it - Mediafire, 88 Mb.

piątek, 22 maja 2009

Petr Váša - Poemes physiques acoustiques, 1994



Cieszą mnie Wasze komentarze. Wszystkie! Zawsze! Ale z tego, co Państwo zamawiało, to nic nie mam (a nawet, wstyd się przyznać, prawie nic nie znam).
W takim razie dziś rzecz, której Państwo być może nie miało jeszcze na swojej playliście. Odgłosy paszczą wydawane przez czeskiego muzyka (pamiętam, że grał w zespole Z Kopce)/poetę/performera/zwał jak zwał, którym nadano miano literatury. Uznano nawet tę kasetę za integralną część tomika wierszy, proszę się wczytać w napisy w bratnim języku. Jednak teraz nie widzę jej na stronie artysty - http://www.petrvasa.cz/ - a może nie patrzyłem zbyt dokładnie. Być może autor posłuchał tego i uznał, że mógłby jedną czy dwie rzeczy zrobić lepiej. Ciekawe, czy Państwo też by tak mogło: Mediafire, 67 Mb; a tu okładki.

40-odd minutes of mouth noise tagged as 'physical poetry' from long enduring Czech musician/writer/performer Petr Váša. I'm sure the guy listened to this and thought he could have done one or two things better; this is not even listed on his website http://www.petrvasa.cz/. Easily falls into the category 'incredibly strange music' - Mediafire, 67 Mb; covers here.

niedziela, 17 maja 2009

Jeszcze jeden-dwa posty i...

...nastąpi kilkutygodniowa przerwa w funkcjonowaniu bloga. Piszcie, komentujcie, macie może jakieś życzenia? Niebawem pierwsze urodziny bloga Pan Mietek, fajnie byłoby coś specjalnego z tej okazji zamieścić.
(Natomiast jeszcze jeden-dwa posty bez żadnych komentarzy z Waszej strony i w ogóle zlikwiduję bloga. Nikt nie słucha tego, co udostępniam? Co jest? Rongwrong - zero komentarzy, Kotoński - zero komentarzy na temat, unikalne nagrania Sikorskiego - zero komentarzy)
PS. no, "coś drgnęło w rajstopach".
polecam unikalnego Fausta tu: http://the-big-f.blogspot.com/2009/05/aust-what-really-happened-to-faust-peel.html

sobota, 16 maja 2009

Pick Up - "Zakaz fotografowania (free funk punk harmolodic)", 1985

Utwór nr 2 na stronie b tej płyty nazywa się "Blues for Eric Dolphy" - nigdy tego nie rozumiałem. Skoro jest dla Dolphy'ego, to po co go umieszczają na płycie, która jest dla wszystkich? I której Eric D. nie kupi? Bez sensu. Płyta na szczęście świetna. To pierwsza płyta tej nowej fali polskiego jazzu lat 80., nawiązującej i do Colemana, i do rocka; tej, którą tępili zachowawczy jazzmani o pokolenie starsi - Namysłowski, Śmietana itp. Ta muzyka jest pokręcona w dwójnasób, bo strona A została wytłoczona niecentrycznie i to słychać - Mediafire, 66 Mb.

Ah, the thrills of record buying in the 1980s Poland...will the LP be centered or not? The latter case is that of this LP's side A. Which only adds more quirkiness to this highly energetic piece of Coleman/harmolodic influenced acoustic jazz - Mediafire, 66 Mb.

piątek, 15 maja 2009

Jazz Jamboree 1969

Wersja CD tej płyty:

wzbogacona o cztery nagrania. A konkretnie:

1. Lucky Thompson+Adam Makowicz Trio - Body and Soul
2. Andrzej Przybielski Quartet - Żebrówka II
3. Marian Siejka/Wacław Rezler - Moment's Notice
4. Urszula Dudziak/Michał Urbaniak Quartet - Misty
5. Mieczysław Kosz - Odejście
6. Paradox - Ploteczki cioteczki
7. Adam Makowicz - Who Can I Turn To
8. Zbigniew Seifert Quartet - Złudzenie
9. Zbigniew Seifert Quartet - Taniec garbusa
10. Maynard Ferguson Quartet - There'll Never Be Another You
11. Mark Murphy+Erik Rosenholm Trio - Broadway
12. Leningrad Dixieland - Kalinka

Utwór 2 to chyba pierwszy dyskograficzny ślad naszych ulubieńców Nadolskiego i Przybielskiego. Co tu jeszcze? - świetny numer 3 w wykonaniu kompletnie mi nieznanych artystów; zaskoczenie - Mark Murphy, jeden z wokalnych wzorów Scotta Walkera, nie wiedziałem, że koncertował w Polsce; no wogle prawie wszystko fajne. Proszę się częstować: Sharebee, 128 Mb.

This compilation makes for the first ever appearance of free jazz mavericks Helmut Nadolski and Andrzej Przybielski on a record (track 2). Jazz Jamboree, in case you didn't know, was/is an annual jazz festival in Warsaw. This record captures the time when it did mean a lot to everybody - Sharebee, 128 Mb.

czwartek, 14 maja 2009

Tomasz Sikorski

Pogoda ładna, więc żeby nie było za wesoło - Sikorski. Gdyby żył, 19 maja, czyli za kilka dni, skończyłby 70 lat.
Powyciągane z kaset, płyt rzecz jasna nie ma (żeby nie było za dobrze):
Echa II (1963), Monodia e sequenza (1966), Homofonia (1970 - lepiej brzmiąca wersja niż poprzednio), Muzyka nasłuchiwania (1973), Autograf (1980) i dedykowana Nietzschemu La Notte (1984), razem godzina muzyki - Mediafire, 88 Mb.
(w pierwszym, drugim i czwartym utworze usłyszymy samego kompozytora na fortepianie i perkusji)
To już wszystko, co mam. Jeśli jeszcze tego nie zrobiliście, zajrzyjcie na poprzednie posty z muzyką tego depresyjnego minimalisty.

*************************
"Told me again you preferred handsome men, but for me you would make an exception" -
L. Cohen
Had the composer been alive, it would be his 70th birthday in a couple of days (precisely, on May 19th). Six more pieces of his depressive minimalism which I unearthed from cassette tapes, recorded from FM broadcasts: Echoes II (1963), Monodia e sequenza (1966), Homophony (1970 - a better sounding recording than previously), Listening Music (1973), Autograph (1980) and La Notte (1984), dedicated to F. Nietzsche - Mediafire, 88 Mb.
(cuts one, two and four feature the man himself on piano and percussion)
That's all I've got. Be sure you have checked my previous posts of his music.
(There must be some reason why his works have not been released on CD, but I cannot embrace that, me)

wtorek, 12 maja 2009

Włodzimierz Kotoński

Cztery elektroniczne kompozycje jednego z pionierów/mistrzów gatunku:
Etiuda na jedno uderzenie w talerz
z 1959 roku - pierwsza w ogóle kompozycja Studia Eksperymentalnego, ciągle wymiata;
Aela
z 1970;
Antyfony
- 1977-89 (a nie, jak wcześniej pisałem, 1970);
no i jedna z, hm, nowszych pozycji - Tierra Caliente (1992) stworzona z odgłosów złowionych w Meksyku. Było niedawno w radiu, proszę się częstować - Mediafire, 59 Mb (mp3), albo jeśli komuś baaardzo zależy, spróbujcie FLAC: Megaupload, 181 Mb .

Four more electronic compositions from one of the genre's pioneers/masters:
Etude for One Cymbal Stroke from 1959 - the first ever piece from Polish Radio Experimental Studio, still kicks ass;
Aela (1970);
Antiphonas
from 1977-1989 (not from 1970, as I wrote in one of the previous posts; btw this version sounds way better than the earlier one);
and one of the, erm, newer works - Tierra Caliente from as late as 1992, with sounds collected in Mexico.
Recorded to a hard disk from an FM broadcast, enjoy - Mediafire, 59 Mb (mp3), or, if you really are into that kinda thing, FLAC: Megaupload, 181 Mb.

niedziela, 10 maja 2009

Zbigniew Seifert - Solo Violin (1976)

Skrzypce solo - wiem, że to niezbyt zachęcające, ale proszę sobie wyobrazić, że to ostatnio mój przebój w samochodzie (kiedy jadę sam). Utwór nr 2, improwizacja do nagranego wcześniej podkładu - masakra. Za to pierwszy jakiś taki nie bardzo, uprzedzam lojalnie. Kapcie spadają - Mediafire, 84 Mb.

A solo record from the underrated Polish Coltrane acolyte, who passed away exactly 30 years ago. Luckily, these recordings are a powerful statement of his own. Especially track 2, played live w/overdubs. It'll blow yr head off - Mediafire, 84 Mb.

Rongwrong!!!

Mam nadzieję, że żyją jeszcze ci, co prosili o te nagrania. Ta muzyka jest nieśmiertelna. Epka i dwie kasety zespołu, co industrial pod strzechy przywiódł. Nuże mi tu pobierać bez gadania i słać podziękowania waćpannie Sytri (za epkę) i waćpanowi Eclipse (za Czahora):
*EP Epiphany Obvers Epiphany Revers (1993): Mediafire, 31 Mb (mp3) albo FLAC - Mediafire, 82 Mb
*kaseta Epiphany (1993): Mediafire, 94 Mb (uwaga: bez dublujących się nagrań z epki; jak ktoś już bardzo koniecznie chce, to ma je tutaj)

*i genialna kaseta The Story of Alfons Czahor 1995: Mediafire, 79 Mb (uwaga: inny materiał niż na płycie!)
Na razie to tyle, zanim się reaktywują w roku 2020.

I hope that all those who requested these recordings ages ago are still alive. The complete from the best rural/industrial band in the world:
*EP Epiphany Obvers Epiphany Revers 1993: Mediafire, 31 Mb (mp3) or FLAC - Mediafire, 82 Mb
*MC Epiphany 1993: Mediafire, 94 Mb (NB without the EP tracks; if you really need'em, get'em here)
*and, ladies and gentlemen, the absolutely brilliant cassette The Story of Alfons Czahor (1995): Mediafire, 79 Mb (completely different recordings from the CD of the same title).

sobota, 9 maja 2009

Obok Obuha, cz. III: Warszawska Jesionka - Hak w smaku, 1999 (Soror Mystica Rec.)

Sorki, późno jest i nie chce mi się nic pisać. Ale - pomimo pochwalnej notki Rafała Księżyka na okładce - nie jest zła ta płyta; chyba lepsza, niż wydana w Obuhu jedynka: Mediafire, 67 Mb.

Sorry, it's late and I don't feel like writing anything. The second from Warsaw's electro acoustico impro classico fivo pieco. Better than their Obuh-made debut, methinks: Mediafire, 67 Mb.

Obok Obuha, cz. II - Noise Maker's Fifes - Soundscapes of the Inner Eye, 1995 (NMT Rec.)

Z pozdrowieniami dla Continuo, który wyręczył mnie w jednym z Obuhowych uploadów. Tu mamy nagrania z lat 1992-93, czyli chyba z pionierskiego okresu tej dronowej orkiestry. Wydali to muzycy we własnej wytwórni. Tradycyjne dla Noisemakersów szumyzlepyciągi wzbogacone o nagrania naturalne i dub. Ho ho - część pierwsza i część druga.

Cheers to Continuo for another Obuh upload by him. In return, here are NMF on their own imprint in five improvised droney pieces from 92/93 (relatively early, that is). Sound sources range from dub to field recordings, plus usual instrumental and non-instrumental noises. Enjoy - part one and part two.

Obok Obuha, cz.I: Blimp - "Torka" EP, 1995 (Corek Rec.)

Otwieram cykl "Obok Obuha". Wiadomo, o co chodzi - muzyka artystów obuszych wydana w innych, za przeproszeniem, wytwórniach. Oto piękna, psychodeliczna i mocna zarazem, muzyka "nagrana bez jakichkolwiek prób w Studiu Czad w Swarzędzu 20.12.1994" (po weekendzie zeskanuję okładkę) wydana przez Corek Records - płytowe wcielenie zina "Corek". Nie wiem, czy ta szlachetna oficyna wydała coś jeszcze, ale póki co - link usunięty na życzenie artystów

Although Blimp were one of the more talked-about Obuh Records acts, this vinyl EP was released elsewhere: namely by Corek Records, an offshoot of 'Corek' fanzine. 15 minutes of lovely&tough (i e rhythmically strong) psychedelia - link removed by the artist's request

BLIMP - Nie ma instruk(torka):

czwartek, 7 maja 2009

Karolak, Szukalski, Bartkowski - Time Killers (1985)


Tak sobie myślę, że to ostatnia wielka klasyczna płyta polskiego jazzu. Saksofon, organy, perkusja; bez basu, ale z syntezatorami. Po dwudziestu latach niesłuchania - 1. nic się nie zestarzało, 2. wszystko pamiętałem. (3. wcale się tak nie zniszczyła ta płyta na gramofonie Emanuel).
To nie jest jazz-rock, tylko jazz zagrany z rockową intensywnością. I przyobleczony w rockową ikonografię. To najlepsze kompozycje Karolaka, bez dwóch zdań. I mimo, że wiecie, co sądzę o graniu solówek w ogóle, to tu Szukalski w kilku miejscach tak czaduje, że gęsiej skórki dostaję niezmiennie.
Jako że jest reedycja cd, zamieszczam ładnie trzeszczący oryginał - Mediafire, 99 Mb.

I like to think that this is the last great classic Polish jazz album. It's not jazz-rock at all; it is jazz with the volume and intensity of rock (I have borrowed this phrase somewhere). No bass, some synths, organ, sax and drums; great hooks all over the place. Szukalski's blasting tenor solos make my hairs stand exactly as they did twenty-sth years ago (solos, not hairs).
Original vinyl edition, clicks and all - Mediafire, 99 Mb.

poniedziałek, 4 maja 2009

Asunta (Sławomir Gołaszewski) - Landscapes of ASUNTA, 1995


Precz z dragami. Miękkimi też.
To chyba jedyne, co Goły nagrał na swój własny rachunek. Klarnet i harmonium - co można z tego wydusić? Na przykład 50 minut ambientu - Mediafire, 88 Mb
ps. czemu nikt nie komentuje Blue Nile?

50 minutes of ambient clarinet accompanied by harmonium. The guy has been a very singular figure of Polish, so to speak, counter-culture - a writer/journalist and occasional musician in reggae (Izrael) and punk (Armia) bands. Here is his only, I guess, solo effort, released on cassette by Atman's short-lived label FLY Music - Mediafire, 88 Mb

niedziela, 3 maja 2009

The Blue Nile - Peace at Last, 1996

Wałęsa powiedział "Wyborczej" latem 2008 coś w stylu - cytuję z pamięci - "widzisz pan, różnica między nami jest taka, że jak pan dopiero patrzysz co i jak, to ja od razu swoim radarem wszystko wyczuwam i przewiduję na trzy ruchy naprzód". I niech to wystarczy za komentarz do dzisiejszej płyty: Mediafire, 74 Mb.
(uprzedzę tylko lojalnie, że pierwszy utwór uznawany jest przez fanów za ich najgorszą kompozycję, dalej już spoko)

sobota, 2 maja 2009

Dysmorfofobia - Sacrum Profanum, demo, 1998


No tak, uwielbiam takie okładki: dowiemy się z niej tak istotnej informacji, że masteringu dokonano w czerwcu 1998 roku, natomiast takimi drobiazgami jak skład zespołu czy tytuły utworów nikt nie ma zamiaru nam głowy zawracać. Na szczęście fajnie grają. Normalnie słuchanie młodych kapel industrialnych to męka, a Dysmorfofobia od początku się wyróżniała. Postawili na trzy rzeczy: rytm, rytm i rytm. I jeszcze taka korzenna otoczka brzmieniowa. Bardzo to obiecujące; nie znam ich innych nagrań, a wiem, że na pewno wydali przynajmniej połowę winylowej epki (split z łódzkim Jude). Podzielcie się, kto ma [JUŻ SIĘ PODZIELILI]; a póki co, 21 minut - Mediafire, 36 Mb (mp3) lub FLAC - Sharebee, 111 Mb.

A very promising 1998 demo from Warsaw's tribal/industrial Dysmorfofobia. Not too unlike Savage Republic. These guys really got to the basics, the three R's: rhythm, rhythm, and rhythm. I know they have released at least one split vinyl EP, but I've never heard that one [NOT ANYMORE]. For now - Mediafire, 36 Mb (mp3) or FLAC - Sharebee, 111 Mb.

piątek, 1 maja 2009

Eugeniusz Bodo/Adolf Dymsza - W starym kinie





Najczęściej ostatnio słuchana przeze mnie kaseta. Nie cała, bo nierówna jest niestety, wolne numery nie podchodzą mnie jakoś; ale "Złociste włoski" to mój przebój wiosny, a przy "Ach, pardon" (proszę sobie spojrzeć, czyja to kompozycja!) popłakałem się ze śmiechu. O dziwo nie ma tu żadnego duetu obu panów.
Kilka uwag:
1. patrzcie, jak się zmienia nasz język - będę wiernym jej albo brzmienie samogłoski "y"
1a. czy rozumiecie wszystko, co się tu śpiewa?
2. w kilku miejscach Tuwim odstawił chałturę
3. w kilku miejscach osoba rekonstruująca te nagrania chyba się nudziła i łaziła se po chacie
4. zwróćcie uwagę na szalenie mocne brzmienie akordeonu
Czad - Mediafire, 46 Mb.

poniedziałek, 27 kwietnia 2009

Gerstein - kaseta, 1993, OBUH Records


Jedno z pierwszych wydawnictw Obuha. Muszę coś dodawać? Może tylko to, że te elektroniczne kawałki podobają mi się bardziej. Na zdrowie - Mediafire, 92 Mb.

Need I say more? One of the first Obuh releases and their first non-Polish one, I suppose. I like these electronic tracks better - Mediafire, 92 Mb.

czwartek, 23 kwietnia 2009

Krzysztof Komeda - Private Conversation

W rocznicę śmierci artysty posłuchajmy Komedy, jakiego chyba nie powinniśmy usłyszeć, ale co to za rozkosz: domowe nagrania kompozytora próbującego, gwiżdżącego, stukającego, mylącego się i w ogóle walczącego z materią i duchem. Wtedy nie było jeszcze terminu "demo": Mediafire, 41 Mb.

Paying tribute to the guy on the very 40th anniversary of his death, let us listen to Komeda we were not supposed to hear. Such a delight to listen to home recordings of the composer rehearsing, whistling, trying, trying hard, trying harder. Before the term 'demo' was coined, I believe: Mediafire, 41 Mb.

niedziela, 19 kwietnia 2009

Pterodactyl - Worldwild (2009)

Dzień dobry.
Chciałbym zaprosić Państwa do wysłuchania płyty zespołu Pterodactyl pod tytułem "Worldwild". Nie mam zielonego pojęcia, co to za zespół; przed chwilą znalazłem tę wartościową pozycję na blogu Bolachas Gratis (piszą tam coś, ale nie chce mi się tego czytać). Taka nazwa kapeli po pierwsze nie może zostać niezauważona, a po drugie nie może zwiastować szajsu. Wspaniała, ekstatyczna muzyka. Czy pamiętacie, że parę lat temu obwieszczano śmierć rocka?...
Życzę wszystkiego dobrego
Mieczysław.
http://bolachasgratis.baywords.com/?p=6021

sobota, 18 kwietnia 2009

Cannonball Adderley - live 1972, Poland (Jazz Jamboree)

Już tyle razy padło na tym blogu nazwisko Adderley, że najwyższa pora coś z dorobku tej największej postaci w historii jazzu już udostępnić. (największej - nie tylko pod względem gabarytów)
To fragmenty koncertu z Jazz Jamboree, które wypełniły jedną stronę płyty wydanej przez Klub Płytowy PSJ. Na stronie B winyla były debiutanckie nagrania Laboratorium z Seifertem. One doczekały się reedycji, a Adderley - rarytas na skalę kosmiczną. A jak grają? Ballady i czady:
1. Pretty Paul (JC Adderley)/Denise (W. Booker)
2. Directions (Zawinul)/Walk Tall (N. Adderley)
3. The Scene (JC Adderley/ J. Zawinul)
Lider - ts, komentarze, Nat Adderley - co, George Duke - p, Walter Booker - b, Roy McCurdy - dr.
Szkoda, że mnie tam nie było; ale jako świeżo upieczony dwulatek (nie próbujcie tego w domu) pewnie bym nie docenił. mp3/320: Mediafire, 46 Mb, FLAC: Mediafire, 95 Mb.

A super rare 1972 live recording of The-Not-Only-Literally-Greatest-Jazz-Musician-Of-All-Times, released as part of a split vinyl LP w/Polish fusion combo Laboratorium. Starts on a melancholical note and gets wilder onwards. Easily on a par with, say, Money in the Pocket. As good as the guy gets - Mediafire, 46 Mb [mp3]. FLAC: Mediafire, 95 Mb.

czwartek, 16 kwietnia 2009

Ewa Demarczyk - Karuzela z madonnami (live)

Ja pierdolę... Hoooooly fuck....
(1:33 - 1:40!!!)

czwartek, 9 kwietnia 2009

Mazzoll - live Elbląg 2000

Taaak! W poście z pierwszego kwietnia mieli Państwo okazję posłuchać fragmentów płyty Andrzeja Kurylewicza "10+8", nieco zniekształconych przeze mnie, żeby brzmiały jak kiepskie nagranie na żywo. "Nie no, panie Mietku, przecież żeśmy się wogle nie dali nabrać". Jaaaasne.
Teraz oczywiście nikt mi nie uwierzy, ale naprawdę mam tu nieznane nagrania Mazola. Koncert z jakichś warsztatów multimedialnych, lider na czele orkiestry złożonej z przedstawicieli "przypadkowego społeczeństwa" (wśród nich trafił się ponoć i perkusista Ewy Braun), ale grają jak normalny zespół. Wartość archiwalna nagrania - niemała, artystyczna może nawet też: Mediafire, 98 Mb.

wtorek, 7 kwietnia 2009

Krzysztof Komeda - Roman Two (live Copenhagen 1965)

- Tato, co to jest "oficjalny bootleg"?
- Wiesz, dziecko, to jest wtedy, jak ty albo twoi spadkobiercy nie macie już żadnych studyjnych nagrań, ani innych żadnych przyzwoicie brzmiących, a chcecie albo musicie jeszcze wydoić kasę ze swoich fanów. Wydaje się wtedy byle jaką amatorską taśmę z jakiegoś zagranicznego koncertu i pisze się "digital master".
- To coś tak jak "Roman Two" Komedy?
- Właśnie tak, dziecko.

- Daddy, what is an "official bootleg"?
- Honey, it's when you or your legal successors don't have any more of your studio recordings left, or any other decent sounding recordings, for that matter, but you still want to, or have to, milk your fans for some cash. You release the first crap sounding amateur tape of your foreign gig that comes up; and you have to write "digital master" on the cover.
- Something like "Roman Two" from Komeda?
- Exactly like that, honey.

poniedziałek, 6 kwietnia 2009

właśc. Trzciński Krzysztof

Dużo ostatnio słucham Komedy i coraz mocniej mi się kołacze po głowie taka myśl, mącąca nieco uroczysty nastrój 40. rocznicy odejścia artysty, że - on już dał nam z siebie wszystko, co miał najlepszego. Gdyby żył, wsiąkłby bez reszty w Hollywood, byłby dziś sławnym kompozytorem muzyki filmowej, pewnie z kilkoma Oscarami. Wiadomo - kasa z filmu jest bez porównania większa od tej, którą oferuje przemysł muzyczny. Ale ja tej na przykład jego muzyki do "Rosemary's Baby" to wręcz nie lubię.
PS. no ludzie, co to było w tym poście primaaprilisowym? podpowiem, że polskie, i że coś już tego artysty wcześniej udostępniałem...

Having been listening to Komeda a lot recently I get the feeling that the man, who btw died exactly 40 years ago, had already reached the pinnacle of his creativity. Were he alive, he would be an extremely successful Hollywood music score writer. The pay is soooo much better there. But, frankly, his music to "Rosemary's Baby", for instance, stands no comparison to his earlier works.

czwartek, 2 kwietnia 2009

Datblygu, Social Climbers, King of the Slums...

... - czyli trzy najlepsze zespoły, o których nigdy nie słyszeliście. Naprawdę!
Przeżyjecie wstrząs słuchając pierwszy raz w życiu muzyki śpiewanej po walijsku. I to nie jest żaden folk, ale normalne (czyli pokręcone) indie. W swoim kraju Datblygu (wym. detblagi, po polsku "postęp") to zespół bardzo wpływowy, a lider ponoć jest teraz wrakiem człowieka. Precz z alkoholem. Oto płyta "Pyst" ("słup") z 1990 roku, chyba najbardziej melodyjna ich rzecz: Mediafire, 71 Mb. [LINK NAPRAWIONY]

Na temat Social Climbers nawet nie szukajcie informacji - nie znajdziecie nic (oprócz tego). Kapela ze Stanów, rok 1980. Nowa fala, gitara, bas, klawisz, automat perkusyjny; kompozycje takie, że Devo mogą im buty czyścić. Trzy single wydane też jako LP - Mediafire, 69 Mb.

King of the Slums z Manchesteru rozpadli się w 1991 roku, po wydaniu trzech płyt i przed zyskaniem statusu megagwiazdy. Zresztą z takimi noisowymi skrzypcami nie mieliby na to szans. Właśnie się reaktywowali, a póki co ich trzy pierwsze epki zebrane w 1989 roku na LP "Barbarous English Fayre" - Mediafire, 94 Mb.

Bejbe, no co to było w tym primaaprilisowym poście?

Forget your Kraftwerks, Coltranes and Albinis. HERE is total fucking genius in three instalments.
Datblygu - LP "Pyst", 1990: Mediafire, 71 Mb. [LINK FIXED]
Social Climbers' self titled LP, 1980 - Mediafire, 69 Mb.
King of the Slums "Barbarous English Fayre", 1989 - Mediafire, 94 Mb.
I'll say it again - absolute fuckin' genius.

Co jest?

Nikt nie zauważył, że jest prima aprilis?
No dobra; w poprzednim poście to oczywiście nie Mazol, ALE CO?

środa, 1 kwietnia 2009

Arhythmic Television - próba?, 1998?

Jeden z "arytmicznych" projektów Mazola. Nagrania z "Mózgu" z końca ubiegłej dekady. Ktokolwiek tu gra (ja nie wiem), szkoda, że nie było dane szerzej zaistnieć temu składowi. Tylko trzy numery, słaba jakość - RapidShare, 25 Mb.

niedziela, 29 marca 2009

Eugeniusz Rudnik - Urodziny (The Birthday LP)

Mówił Wojcek z OBUH Records, że planował wydać pierwszą autorską płytę Rudnika na winylu, ale pożar domu pokrzyżował mu plany. Teraz, kiedy jest ta czteropłytowa antologia (niewiele droższa od winyli z Obuha), płyty chyba już nie będzie. A mogła być na przykład taka.

Obuh Records had planned to release a vinyl album of Eugeniusz Rudnik, but the project had to be abandoned. The newly released comprehensive 4CD anthology from Polish Radio has rendered the idea obsolete. And the album might have sounded like this.

sobota, 28 marca 2009

Eugeniusz Rudnik (*28.03.1933)

Dziś są 76. urodziny Eugeniusza Rudnika.
Proszę sobie zrobić prezent , jako i ja zrobiłem.
Niech nam gra sto lat!

It's Mr. Eugeniusz Rudnik's 76th birthday today.
Go get yourself a present, as I did. Awesome - a book(let) in English included.
Many happy returns!

niedziela, 22 marca 2009

Free Cooperation - In the Higher School, 1986/1988

Free-jazzowy big band pod wodzą basisty Wojciecha Czajkowskiego. Grają:

(to tył okładki jest, jakby co). Tym razem trudna dosyć muzyka, jakby Tie Break się zabrał za black metal. Trans i doły - Mediafire, 76 Mb (mp3, flaki w komentarzach)
PS. zmieniłem link do płyty Przybielskiego, teraz płyta zdecydowanie mniej trzeszczy.

Twenty-five years ago, a bass player named Wojciech Czajkowski gathered together a dozen or so Polish freejazzers and succeeded in making them: 1.produce relevant music; 2.remain in the band for a few years. This particular record was cut in one day's session; and a gloomy day it must have been, since the music makes for one of the heaviest downers around - Mediafire, 76 Mb (FLACs in comments).
PS. I have re-uploaded Przybielski with significantly less pops and clicks.

czwartek, 19 marca 2009

Andrzej Przybielski - W sferze dotyku, 1984

Nie no, przesada, miesiąc od ostatniego posta. No naprawdę.
Jedna płyta z serii zbyt pięknej, by była prawdziwa: w połowie lat 80. awangardziści (Mitan, Nadolski et consortes) zdołali wydać kilka płyt zupełnie własnych. Prawdziwe independent. No, musiało to być pod czapą jakiejś oficjalnej instytucji - jako wydawca figuruje jakieś Zrzeszenie Studentów czy Alma Art czy cholera wie co. Część (niskich) nakładów była zapakowana w ręcznie robione okładki - mam szczęście mieć właśnie taki egzemplarz oklejony czarnym, hm, nie jest to aksamit, ale a la w podobie. Inna płyta z tej serii - genialny Krzysztof Knittel - jest tutaj, a resztę można sobie dokupić na Ebayu za 200-300 złotych. Za sztukę. (Za sztukę trzeba płacić)
Do rzeczy Mieczysławie: grają Przybielski, Korecki, Konikiewicz, Czajkowski i Zduniak. Dość melodyjna i niespecjalnie awangardowa muzyka. Mottem płyty jest "Szczęśliwy, kto nie chodzi za radą bezdomnych" - a skąd to, dziatki? Świetna płyta, dlatego zdarta niestety - Mediafire, 70 Mb (flaki w komentarzach)
PS. AHAAAAA, jak macie inne płyty z tej serii, nie wstydźcie się, zgrajcie i dajcie!

Surprisingly straight and subdued sounding music from some of the most restless spirits of the Polish avant-jazz scene. This (literally) black velvet clad piece of vinyl was released independently in the mid-80s Poland, which was nigh on impossible then and (t)here. A great, hence worn out, record - Mediafire, 70 Mb (FLAC files in comments).

PS2. jest też i tu: http://chomikuj.pl/wloczega/Muzyka+Mniej+Znana/Andrzej+Przybielski

czwartek, 19 lutego 2009

Za Siódmą Górą - This Is My Dream EP, 1999

Jakoś mi umknęła ta płytka w swoim czasie. A jest świetna, naprawdę. Mała rzecz, ale - jak dla mnie - najlepsze, co zrobili, obok "Muzyki, jakiej świat nie widzi", którą bardzo chętnie bym zamieścił, gdyby nie to, że jest wciąż dostępna w formacie mp3 320.
Sytri pięknie to zgrała, Marekjarek super odklikał, a ja po prostu sobie siedzę i ładnie wyglądam: mp3 - Mediafire, 21 Mb; FLAC - Mediafire, 68 Mb.

Sounds excellent - no clicks at all! Here is Za Siodma Gora from their post-"Muzyka, jakiej swiat nie widzi" era. These two tracks complement the LP perfectly. Somebody from Column One appears on this record, I guess. Luckily, the music remains on the good side - mp3 - Mediafire, 21 Mb; FLAC - Mediafire, 68 Mb.

Band of Pain - To Whom It May Concern/Driven 7"EP, OBUH, 1995 (post prawie do rymu)

Jedna z pozycji Obuha wcale licznych nagranych przez artystów zagranicznych. Aż się nie czuje jak się rymuje. Steve Pittis, lider tego duetu, chyba w zespole Splintered grał. Chyba, bo jak już pewnie zauważyliście, ten blog nie jest źródłem informacji o muzyce, tylko muzyki i moich opinii o tejże. Znam mądrali, co będą się wykłócali, czy ta muzyka to post-industrial, czy pre-industrial. Na szczęście my tak nie musimy. Dedykuję tego posta wszystkim, którzy tydzień temu nie wygrali licytacji ostatniego egzemplarza tej płyty ze składu Obuha. Nie nie, to nie ja wygrałem, ja kupiłem normalnie na jakiejś giełdzie 10 lat temu będzie. Mp3: Mediafire, 28 Mb; FLAC: Mediafire, 57 Mb.

One of quite a few Obuh releases featuring non-Polish artists. This ethereal 7" from Steve Pittis' Band of Pain (was he a member of Splintered?) has just gone out-of-print this month. Some would spend hours arguing whether this is post-industrial or rather pre-industrial. We may just sit back and enjoy the music. Mp3: Mediafire, 28 Mb; FLAC: Mediafire, 57 Mb.

piątek, 6 lutego 2009

Raga Sangit - "Muzyka z księgi", LP, 1989

No, taka data jest na okładce; pamiętam, że płyta wyszła już wiosną 1990.
Repertuar zbliżony do kasety, ale całkiem inaczej brzmiący. W składzie zespołu obok państwa Pomianowskich tym razem m. in. Marek Styczyński, wtedy w Atmanie, teraz w Karpatach Magicznych. Tłoczenie płyty okropne, nie dziwię się, że ludzkość tak szybko się przestawiła na kompakty. Proszę się częstować - mp3 320: Mediafire, 96 Mb; flac: strona A i strona B.
ps. w komentarzach znajdziecie wersję o poprawionym brzmieniu.

The sophomore long-player and the sole vinyl release from Raga Sangit. Apart from not being re-released on CD, this record is notable for featuring Marek Styczynski (of then Atman and now Magic Carpathians fame) on surmandala, zither's Indian counterpart. A serious contender for the worst pressed vinyl record I own. Anywyay, the music's lovely - mp3 320: Mediafire, 96 Mb or FLAC: side A and side B. (check the comments section for a somewhat better sounding lossless version)

środa, 4 lutego 2009

Gerogerogegege - No Sound, 7", 1995?


I bądź tu człowieku mądry z taką okładką.
Dwa utwory, które każą nam się zastanowić nad granicami muzyki. Odgłosy przypominające ciągnięcie po ziemi kontenerów z pustymi butelkami po mleku. Tylko Japończycy tak mogą. Strona B zdecydowanie lepsza, choć nie wiem dlaczego. Całość - kto wie, czy nie najdziwniejsza płyta, jaką mam: Mediafire, 27 Mb.

Can you make out any relevant info from the cover? Two tracks which make us wonder where the music ends. Sounds like metal crates full of empty bottles being dragged around. Yep, they're Japanese. The B side is much better, although I don't exactly know why. Overall, a serious contender for the weirdest record I own - Mediafire, 27 Mb.

wtorek, 3 lutego 2009

W Końcu Co Tam - niewydana płyta, 1992

Nagrany w sierpniu i wrześniu 1992 w studiu Złota Skała materiał, który miał wstrząsnąć początkującą polską sceną indie. Poznański zespół, targany kłopotami personalnymi - jak mówili niedoszli wydawcy z Outside - jednak nie zebrał się w sobie na tyle, żeby doprowadzić do wydania kasety. Prog-math-post-hc-noise - że też chciało im się tak grać...a mi się chciało wtedy tego słuchać... Nie jest tak źle, pokazują talent zwłaszcza w dłuższych, bardziej transowych numerach. Jakby dłużej pograli, to może nawet byłoby z nich coś klasy Kobonga. Perkusista zdaje się gra teraz w Armii, gitarzyści może nawet też. 50 minut muzyki.

sobota, 31 stycznia 2009

Za Siódmą Górą - Unclean & Clean EP, 1991

Ktoś akurat prosił o ponowne załadowanie tej dwunastocalówki - w samą porę.
Niniejszym otwieram - z pomocą pani Sytri i pana Eclipse - cykl Obuhowy. Awangardowa wytwórnia Wojcka działa - z różnymi przygodami - po dziś dzień i cały czas zaskakuje. Zaczęło się to w 1991 roku od prezentowanej teraz płyty zespołu Wojcka (odtwarzanej z prędkością 50 obrotów na minutę!) i przez kilka lat Obuha wszędy było pełno - co chwila jakaś nowa kasetka albo winyl, a wszystko trzymało poziom. I jakoś tak w 1997 roku, po wydaniu pierwszej serii kompaktów, nagle ucichło i Wojcek zaczął wydawać dwie-trzy pozycje rocznie. Potraktujmy pierwsze sześć lat Obuha jako "złoty okres" i przypomnijmy - hm, kto wie, może uda się wszystko zebrać? Po kolei, na razie to - Mediafire, 85 Mb [ape] albo mp3 - Mediafire, 35 Mb.

The anonymous reader's timing was perfect - here begins the OBUH Records saga. This 12-inch 50 (yes!) rpm EP from Za Siodma Gora (which translates as Over the Seventh Mountain) was the i(g)nitial release in the label's early-to-mid-90s spate of good-to-brilliant records and cassettes. Obuh is (not "are"; it's basically one guy) still innovative, albeit not so active as in its golden years. Meanwhile, enjoy this - Mediafire, 85 Mb [ape] or Mediafire, 35 Mb [mp3].

piątek, 30 stycznia 2009

Wojciech Młynarski - Zamknięty Rozdział, 1991

Recital z października 1990 roku (to stąd te aluzje do wyborów prezydenckich) zawierający piosenki zatrzymane przez zdechłą niedawno wcześniej cenzurę, tak więc repertuar w dużej mierze nieznany. Młynarski wykonuje te pieśni odzyskane z niebywałą energią, a artystycznie trzyma stały (wysoki) poziom, bo kryterium selekcji było w gruncie rzeczy przypadkowe: jest tu kilka świetnych numerów i jeden absolutnie genialny, Jak należy zaczynać przedstawienie cyrkowe. Czad - Mediafire, 88 Mb.

Krzysztof Komeda - Etiudy Baletowe, 1962

Jednak nasz kraj się ździebko zmienił przez ostatnie lata.
Pisze wdowa po artyście: "Do powstania Etiud Baletowych bardzo się przyczynił [imię i nazwisko redaktora muzycznego], który jako szef mającego się odbyć Jazz Jamboree zgodził się zapłacić honoraria muzykom, traktując to nagranie jako dodatkowy występ na festiwalu (podkreślenie moje - Pan Mietek)". Dziś byłaby to sprawa korupcyjna do gazet, a wtedy - żadnego sensu nie miałoby jej rozpatrywanie w takich kategoriach. Zresztą tego samego redaktora wspominali, też z imienia i nazwiska, muzycy Miłości jako człowieka, który bardzo im pomógł się przebić na początku kariery. 30 lat po Komedzie i jego Etiudach.
Znacie? - pewnie znacie; Etiuda II to jeden z największych przebojów Komedy. Jeśli o całą kompozycję chodzi, to był to pierwszy poważny moment, kiedy nasz bohater odbił się od jazzowego mainstreamu (porównajcie sobie z tym) w swoją, zupełnie osobną stronę. Krótkie i świetne - Mediafire, 44 Mb.

Apart from containing some of his catchiest tunes, Komeda's Ballet Etudes from 1962 were the pianist/composer's first major escape from straight-ahead jazz into his very own musical world: part avant-garde, part classical, part free; predating the ECM mode by a decade. Sadly, the guy had only six and a half years more left in this mortal coil. Short and great - Mediafire, 44 Mb.

środa, 21 stycznia 2009

Raga Sangit - okładka kasety







Dopchałem się wreszcie do skanera.
W filmie "Upał" jest scena, w której do Warszawy przyjeżdża nowy ambasador skądsiś i mówi: "Wieczorem przyniosę listy uwierzytelniające; zresztą nic specjalnego - 'uwierzytelniam tego i tego' ". No i z tymi okładkami jest to samo. Znawcy co najwyżej mogą dochodzić, jaki model kalgrafu zastosowano.