No nareszcie coś nowego panie Miedku bo już se myśleliśmy że coś.
Pluję se w brodę, że przegapiłem tę płytę kiedyś na allegro za 8 złotych. Bo jak już jest, to tyle co za dobry koniak gruziński trzeba dać. Albo nawet dwa.
I don't know whether this piano/trio stuff is written or improvised, perhaps both at the same time. Lost and long out-of-print gem, maybe not quite Cecil Taylor, but stands on its own.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą vinyl. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą vinyl. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 6 października 2013
wtorek, 1 października 2013
Re-óp: Raga Sangit
Śniło mi się, że spotkałem Marię Pomianowską i powiedziałem jej, w jakim to kiedyś świetnym zespole grała, a ona obrzuciła mnie stekiem wyzwisk, z których najlżejsze to "ty suko biłgorajska".
http://panmietek.blogspot.com/search?q=raga+sangit
I turns out that the 1980s, Iron-Curtain Poland was a good place for North Indian music.
http://panmietek.blogspot.com/search?q=raga+sangit
I turns out that the 1980s, Iron-Curtain Poland was a good place for North Indian music.
Etykiety:
cassette rips,
classical Indian,
most likely never to be reissued,
Polish,
vinyl
wtorek, 22 stycznia 2013
Witold E. Szczurek - "The Spark", 1987
Lata 80 były niezmiernie pracowitą dekadą dla Witolda Szczurka, który nie dość, że grał na basie we WSZYSTKICH ówczesnych projektach Tomasza Stańki, to jeszcze prowadził własny zespół Basspace, a i to nie wszystko. Znalazł jednak też czas na nagranie solowego (w paru utworach z Januszem Skowronem na organach) recitalu kontrabasowego w Kościele Ewangelicko-Augsburskim w Warszawie. Płyta, która mogłaby być ozdobą katalogu wytwórni ECM, zyskała bardzo dobre recenzje, co wcale nie było regułą jeśli idzie o pozostałe produkcje WES-a.
ps. chciałem zgrać tę płytę już bardzo dawno temu, ale mój egzemplarz jest tragicznie wytłoczony. Tu - zgranie kolegi Aua sprzed paru lat, moje fotki.
ps2. Basspace re-up:
http://en.packupload.com/7ABNWAMUHT2
The 1980s were an extremely busy decade for Mr. Witold E. Szczurek, the low-end manhandler in ALL Tomasz Stanko's bands and projects of the time as well as the leader of his own Basspace combo. In spite of that, he spared the time to record his solo double bass recital in Warsaw's Evangelical church. Surprisingly, the meditative, ECM-style record garnered unanimous excellent reviews, which was not necessarily the case with WES's other outings.
ps. chciałem zgrać tę płytę już bardzo dawno temu, ale mój egzemplarz jest tragicznie wytłoczony. Tu - zgranie kolegi Aua sprzed paru lat, moje fotki.
ps2. Basspace re-up:
http://en.packupload.com/7ABNWAMUHT2
The 1980s were an extremely busy decade for Mr. Witold E. Szczurek, the low-end manhandler in ALL Tomasz Stanko's bands and projects of the time as well as the leader of his own Basspace combo. In spite of that, he spared the time to record his solo double bass recital in Warsaw's Evangelical church. Surprisingly, the meditative, ECM-style record garnered unanimous excellent reviews, which was not necessarily the case with WES's other outings.
Etykiety:
avant-garde,
contemporary classical,
jazz,
most likely never to be reissued,
Polish,
vinyl
sobota, 19 lutego 2011
"Tibet - Nepal", Disques BAM 1965
Nagrania z lat 1961-65, z jednej z wcześniejszych ekspedycji w tamte rejony. Od śpiewów mnichów tybetańskich po uliczny festiwal w Nepalu. Mp3/v0, FLAC: strona Tybet strona Nepal, okładki.
All sorts of recordings - both religious and secular - on an old, yet very good sounding platter from the noble BAM Disques label. Mp3/v0, FLAC: Tibet side Nepal side, cover pics.
sobota, 8 stycznia 2011
piątek, 31 grudnia 2010
Zdzisława Sośnicka - "Odcienie samotności", 2LP, 1980
Dla Państwa na Sylwestra.
Jeśli nie będziecie przy tym tańczyć, tylko wsłuchacie się w teksty, to uderzy Was zapewne ich konserwatyzm, uległość wobec mężczyzn (utwór "Tak chciałabym Twoją żoną być"). Dziś nikt by już tak nie śpiewał, a nawet nie próbował. Z drugiej strony, nie przypominam sobie aby w polskiej piosence pojawiła się tematyka lesbijska, nawet w tak niejasnej, eskapistycznej formie jak "Julia i ja". Okładka kiepska, ale płyta ambitna i, co tu gadać, udana.
This New Year's Eve dig "Shades of Loneliness", the ambitious double monster from Poland's best songbird turned disco diva turned gay icon. No, she's straight, in spite of the oblique lesbian escapism channeled in the gorgeous song "Julia and I". Even more, the lyrics here make for some kind of backlash against the 70s hedonism, especially the conservative (even submissive) song no. 7 "I Want So Bad to Be Your Wife Right Now": "I've gotten tired of being single/had enough of Women's Lib". There's a fair share of covers here, including "Da Ya Think I'm Sexy" dubbed "Boredom"! Also, note the orchestral arrangements, usual at the time in Polish pop music. Where have they gone?
Jeśli nie będziecie przy tym tańczyć, tylko wsłuchacie się w teksty, to uderzy Was zapewne ich konserwatyzm, uległość wobec mężczyzn (utwór "Tak chciałabym Twoją żoną być"). Dziś nikt by już tak nie śpiewał, a nawet nie próbował. Z drugiej strony, nie przypominam sobie aby w polskiej piosence pojawiła się tematyka lesbijska, nawet w tak niejasnej, eskapistycznej formie jak "Julia i ja". Okładka kiepska, ale płyta ambitna i, co tu gadać, udana.
This New Year's Eve dig "Shades of Loneliness", the ambitious double monster from Poland's best songbird turned disco diva turned gay icon. No, she's straight, in spite of the oblique lesbian escapism channeled in the gorgeous song "Julia and I". Even more, the lyrics here make for some kind of backlash against the 70s hedonism, especially the conservative (even submissive) song no. 7 "I Want So Bad to Be Your Wife Right Now": "I've gotten tired of being single/had enough of Women's Lib". There's a fair share of covers here, including "Da Ya Think I'm Sexy" dubbed "Boredom"! Also, note the orchestral arrangements, usual at the time in Polish pop music. Where have they gone?
poniedziałek, 1 listopada 2010
Rewizyta: Helmut Nadolski, Iga Cembrzyńska, Sesja 72 - "Cztery dialogi z sumieniem"
W komentarzu do posta z poprzednią wersją poinformowano mnie, że nawet sami artyści nie mają tej płyty. Cieszmy się (he he) tym co mamy - oto to samo co poprzednio, tylko trochę oczyszczone z klików. Jak ktoś lubi muzykę a nie lubi trzasków, to polecam. Mediafire, 64 Mb. (przepraszam Jarosława Kaczyńskiego, że przez ostatni rok nie używałem Mediafire tylko jakieś badziewne multi-serwery, które i tak gubią pliki)
Anonymous commenter under the previous post revealed that even the performers of this album do not own a single copy of it, so get a cleaner version of this super rarity and hope for a re-release in 2047.
Anonymous commenter under the previous post revealed that even the performers of this album do not own a single copy of it, so get a cleaner version of this super rarity and hope for a re-release in 2047.
Etykiety:
avant-garde,
chanson,
contemporary classical,
jazz,
most likely never to be reissued,
Polish,
vinyl
niedziela, 26 września 2010
Helmut Nadolski, Iga Cembrzyńska, Sesja 72 - "Cztery dialogi z sumieniem"
Dziś pan Mietek na sępa:
http://mutant-sounds.blogspot.com/2010/09/iga-cembrzynska-session-72-four.html
(aka Mietek the Freeloader)
wersja odczyszczona z klików
a cleaner sounding version
http://mutant-sounds.blogspot.com/2010/09/iga-cembrzynska-session-72-four.html
(aka Mietek the Freeloader)
wersja odczyszczona z klików
a cleaner sounding version
Etykiety:
avant-garde,
jazz,
most likely never to be reissued,
Polish,
vinyl
środa, 19 maja 2010
Golden - "Golden Summer", 2000

Jak można nie kochać płyty z taką okładką?
How's it possible NOT to love the LP clad in such a cover?

Płyta, na której znaleźli idealną równowagę pomiędzy rockiem i muzyką afrykańską.
On this stellar album, the guys have found perfect balance of rock and Afro-sounds.

I w dodatku każda piosenka jest inna.
Moreover, each song here sounds different.

Ale i tak najlepszy jest numer 1 ze strony B.
But anyway, track B1 is the best.

Mediafire, 82 Mb.
piątek, 12 lutego 2010
New Presentation (Wojciech Niedziela Trio), 1987; Pick Up - To nie jest jazz, 1989
Okładki, kurwa, okładki. No naprawdę.
Polska płyta jazzowa z drugiej połowy ejtisów mogła mieć okładkę zaprojektowaną albo przez duet Maciej Buszewicz/Lech Majewski, albo przez Mirosława Makowskiego. Portretowy styl Marka Karewicza odszedł już w niebyt (czy jestem jedynym człowiekiem, który nie lubi jego okładek?); z duchem czasu bardziej współgrały figuratywny minimalizm spółki MB/LM i foto-kolażowy anarchizm pana MM. Zgoda, mieli i swoje słabe strony: ci pierwsi robili (w pewnym momencie) okładki do WSZYSTKICH płyt Poljazzu i przykro było patrzeć, jak tę bogatą przecież stylistycznie scenę wciska się w identycznie krojone garniturki, a i Makowski po kilku latach wyprztykał się z pomysłów, dna sięgnąwszy na "Zespole gitar elektrycznych" Voo Voo. Teraz jednak podziwiajmy artystów w chwilach ich triumfu:



Polska płyta jazzowa z drugiej połowy ejtisów mogła mieć okładkę zaprojektowaną albo przez duet Maciej Buszewicz/Lech Majewski, albo przez Mirosława Makowskiego. Portretowy styl Marka Karewicza odszedł już w niebyt (czy jestem jedynym człowiekiem, który nie lubi jego okładek?); z duchem czasu bardziej współgrały figuratywny minimalizm spółki MB/LM i foto-kolażowy anarchizm pana MM. Zgoda, mieli i swoje słabe strony: ci pierwsi robili (w pewnym momencie) okładki do WSZYSTKICH płyt Poljazzu i przykro było patrzeć, jak tę bogatą przecież stylistycznie scenę wciska się w identycznie krojone garniturki, a i Makowski po kilku latach wyprztykał się z pomysłów, dna sięgnąwszy na "Zespole gitar elektrycznych" Voo Voo. Teraz jednak podziwiajmy artystów w chwilach ich triumfu:



środa, 27 stycznia 2010
Jazz Jamboree 1961 vol. 2
No, niby już było, ale tylko połowa płyty i ze wszystkimi trzaskami. Teraz jest wszystko:
1. Flamingo - Utwór na temat pieśni śląskiej/The Piece on the Theme of a Silesian Folksong
2. Krzysztof Komeda Trio [!] - This or This
3. Jerzy Duduś Matuszkiewicz Swingtet - A Tisket, A Tasket
4. Jan Ptaszyn Wróblewski & Jazz Outsiders - Nineteenager's Riff
5. New Orleans Stompers - Cansas [sic] City
6. S. "Drążek" Kalwiński - Jazz 61
i to lepiej zgrane i odklikane, ale nie tylko dlatego powtarzam. Przyjrzałem się uważnie spisowi wykonawców. W niemal każdym zespole znalazłem jakieś interesujące nazwisko. W jedynce - Jerzy Derfel na fortepianie, późniejszy współpracownik Wojciecha Młynarskiego; w dwójce na perkusji Leszek Dudziak, brat późniejszej Urszuli Dudziak; w piątce - na puzonie (tak!) Zbigniew Namysłowski, późniejszy Zbigniew Namysłowski.
No i w ogóle, cholera...czy tylko ja mam tę płytę? Na pewno nie. Aha, no to w takim razie tylko ja MAM płytę i CHCE mi się ją zgrywać i ładować do sieci...wszystko dla Was, drodzy słuchacze (z wyjątkiem okładek, rzecz jasna...): mp3 320 - Mutliupload, 64 Mb; FLAC : Multiupload, 85 Mb (mono).
It seems that I am the only one to OWN this record and BE WILLING to rip, un-click and upload it for the entire humanity to listen in awe. That's an interesting 10-inch piece of vinyl; traditional pieces alternating modernist ones. Komeda rules, Ptaszyn+Jazz Outsiders blooody rule, S. Kalwinski goddamn rules. Get it in mp3 320 here - Mutliupload, 64 Mb; FLACs : Multiupload, 85 Mb.
1. Flamingo - Utwór na temat pieśni śląskiej/The Piece on the Theme of a Silesian Folksong
2. Krzysztof Komeda Trio [!] - This or This
3. Jerzy Duduś Matuszkiewicz Swingtet - A Tisket, A Tasket
4. Jan Ptaszyn Wróblewski & Jazz Outsiders - Nineteenager's Riff
5. New Orleans Stompers - Cansas [sic] City
6. S. "Drążek" Kalwiński - Jazz 61
i to lepiej zgrane i odklikane, ale nie tylko dlatego powtarzam. Przyjrzałem się uważnie spisowi wykonawców. W niemal każdym zespole znalazłem jakieś interesujące nazwisko. W jedynce - Jerzy Derfel na fortepianie, późniejszy współpracownik Wojciecha Młynarskiego; w dwójce na perkusji Leszek Dudziak, brat późniejszej Urszuli Dudziak; w piątce - na puzonie (tak!) Zbigniew Namysłowski, późniejszy Zbigniew Namysłowski.
No i w ogóle, cholera...czy tylko ja mam tę płytę? Na pewno nie. Aha, no to w takim razie tylko ja MAM płytę i CHCE mi się ją zgrywać i ładować do sieci...wszystko dla Was, drodzy słuchacze (z wyjątkiem okładek, rzecz jasna...): mp3 320 - Mutliupload, 64 Mb; FLAC : Multiupload, 85 Mb (mono).
It seems that I am the only one to OWN this record and BE WILLING to rip, un-click and upload it for the entire humanity to listen in awe. That's an interesting 10-inch piece of vinyl; traditional pieces alternating modernist ones. Komeda rules, Ptaszyn+Jazz Outsiders blooody rule, S. Kalwinski goddamn rules. Get it in mp3 320 here - Mutliupload, 64 Mb; FLACs : Multiupload, 85 Mb.
Etykiety:
jazz,
most likely never to be reissued,
Polish,
vinyl
czwartek, 24 grudnia 2009
Jan Jarczyk - "To and Fro", LP, 1979/1981
Kupiłem tę płytę chyba pół roku temu; w pierwszej chwili się rozczarowałem, ale po jakimś czasie się okazało, że naprawdę jej słucham - w całości i to nie raz. Jarczyk, pianista, przyjaciel Zbigniewa Seiferta - ten album nagrał miesiąc-dwa po jego śmierci. Pierwsza i druga strona różnią się dość mocno, i to nie tylko poziomem głośności. Panowie chyba byli pod letkim wpływem Pata Metheny'ego, który wtedy był nowością i rewelacją. A zrealizował te nagrania w Szwecji Andrzej Poniatowski - jego następne wielkie dzieła to nagrania Izy z Budką i Maanamu. Mediafire, 58 Mb.
So basically, Komeda spawned Stanko, Stanko spawned Seifert, and Seifert spawned Jan Jarczyk; and each consecutive artist sounded different from his precedessor. Here is a somewhat light-hearted effort from Mr. Jarczyk, not very far removed from Pat Metheny's recordings of the era (esp. side B) - Mediafire, 58 Mb.
FLAC - 182 Mb.
So basically, Komeda spawned Stanko, Stanko spawned Seifert, and Seifert spawned Jan Jarczyk; and each consecutive artist sounded different from his precedessor. Here is a somewhat light-hearted effort from Mr. Jarczyk, not very far removed from Pat Metheny's recordings of the era (esp. side B) - Mediafire, 58 Mb.
FLAC - 182 Mb.
poniedziałek, 14 grudnia 2009
Krzysztof Penderecki - Tren pamięci ofiarom Hiroszimy/Threnody to the Victims of Hiroshima, 1960

Jedna z trzech kompozycji wysłanych przez Pendereckiego na konkurs kompozytorski w 1960 roku: jedną napisał prawą ręką, drugą lewą, a trzecią dał do przepisania koledze. Zajął trzy pierwsze miejsca. Ten utwór nazywał się zrazu "Tren" i zajął tylko 3. miejsce; żeby ludzkość zaczęła się nim zachwycać, trzeba go było troszkę przemianować.
Dostępne jest sporo różnych wydań bez problemu; proszę zatem posłuchać starej trzeszczącej płyty na 33 obroty, albo jeśli ktoś przed świętami nie ma zbyt wiele czasu - to samo na 45 obrotów.
This one was written by the young Penderecki with an impending composers' contest in mind. He sent three pieces to the competition - one written with his right hand, another with his left hand, and yet another re-written by a friend - and won the first three prizes. I dunno which one was this, but I know that, initially, it was simply called "Threnody" and won the mere third prize. It took a subsequent re-naming to make the world audience fall down on their knees.
It's no problem at all obtaining a cd of this, so have a listen to my old scratchy 12 inch 33 rpm copy; or, if you happen to be short of time these days, the same on 45 rpm.
wtorek, 8 grudnia 2009
Orkiestra Ósmego Dnia/Orchestra of the Eighth Day - "At the Last Gate", LP, 1984
Jak Państwo pewnie zauważyło, mało mi się ostatnio blogowało. Normalnie nie mam czasu usiąść i napisać czegoś ciekawego o muzie, którą załadowałem już chyba dwa miesiące temu nazad wstecz. Pomyślałem sobie, że odwrotnie zrobię: to WY napiszcie coś ciekawego i to jeszcze tak, żeby zagraniczniacy mogli coś zrozumieć (tzn. na język zagramaniczny to ja przetłumaczę, ale CO chciałby się o tym dowiedzieć meloman z Litwy, Libanu albo Liberii). Tylko kurcze nie wiem jaka nagroda. Może link do tej płyty w formacie lossless, bo na razie daję tylko mp3: Mediafire, 75 Mb + utwór a2: Mediafire, 6 Mb.
ps. "człowieku, okładki chciałem, OKŁADKI" - nawet zdjęć nie dałem, choć okładka fajna, bo strasznie mam ufajdany mój (kupiony z drugiej ręki) egzemplarz, wolę nie wiedzieć czym...ale dźwięki w porządku, częstujcie się...
ps. "człowieku, okładki chciałem, OKŁADKI" - nawet zdjęć nie dałem, choć okładka fajna, bo strasznie mam ufajdany mój (kupiony z drugiej ręki) egzemplarz, wolę nie wiedzieć czym...ale dźwięki w porządku, częstujcie się...
Etykiety:
avant-garde,
contemporary classical,
electronica,
folk,
jazz,
Polish,
vinyl
niedziela, 29 listopada 2009
Free Cooperation - "Our Master's Voice", 1989

O roku ów...
Ta płyta wyszła bez żadnej zapowiedzi - doznałem, pamiętam, w sklepie lekkiego szoku. Znałem część tytułów z radia, a otwierający całość utwór "Promotion" także i z płyty Przybielskiego; więc kiedy usłyszałem pierwsze dźwięki, pomyślałem, że coś pomylono podczas tłoczenia tej płyty, zwłaszcza że odbyło się ono na bratniej, acz dalekiej Kubie. Ale jednak nie. Ta piękna ballada zaaranżowana została na plastikowy syntezator i papierową gitarę.
Na szczęście dalej jest lepiej - słychać cały zespół:

weselej, tie-breakowato, a ostatni numer to prawdziwy free-noise. Raduje się dusza: mp3/v0 albo FLAC - strona A[LINK NAPRAWIONY] i strona B.
Etykiety:
avant-garde,
jazz,
most likely never to be reissued,
Polish,
vinyl
niedziela, 8 listopada 2009
Tie Break - LP, 1989
O roku ów...
Drodzy Czytelnicy, czy pamiętacie co było pierwszym tematem rozmów rodaków w burzliwej drugiej połowie roku 1989? Sytuacja polityczna? nieee. Kolejki sklepowe i co gdzie rzucili? też nieee. Pogoda? e-e. Opowieści ze szlaku handlowego Berlin (Zachodni) - Stambuł? Nic z tych rzeczy, moi Państwo. Pierwsze (i czasem jedyne), o czym wtedy rozmawialiśmy, to aktualny kurs dolara. Hiperinflacja powodowała, że wszystkie ceny codziennie przeliczane były z zielonych na złote (i było to znacznie mniej poetyczne niż to sformułowanie). Ale na szczęście nie w jednostkach gospodarki uspołecznionej, czyli mówiąc po polsku - sklepach. Oto typowy widok na typowym produkcie z "roku owego":


i cykl produkcyjny wcale nie musiał być długi - płyta (bo o takim produkcie mówimy, co za niespodzianka) mogła się zdewaluować po drodze od producenta do sklepu albo w trakcie wcielania jakiegoś procesu decyzyjnego. Czyli po prostu, kochani, płyty były wtedy tanie! Nie było tygodnia żebym ja, bidny student, sobie co najmniej jednej nie kupił.
No, ale ta to nie jest jakaś tam jedna z wielu. Pierwszy Tie Break! Już to, ze wydali longa, było sensacją - oni byli z prawdziwego offu, spoza układów. No i to brzmienie, kolektywny etno-jazz-rock: już kiedyś wspominałem, że całe lata 90. w polskim undergroundzie, czyli i jass, i psychodelia (Falarek, Ewa Braun), i Świetliki - "my wszyscy z niego". Moja ulubiona płyta roku 1989 (polska, bo w konkurencji zagranicznej to The Burning World Swansów):

(litery są srebrne; pamiętam, że w sklepie długo nie mogłem odczytać, co to za nowa płyta na półce stoi)
mp3: Mediafire, 78 Mb; FLAC: strona A [NAPRAWIONA], strona B; okładki.
ps. przypominam - tutaj dla porównania koncert z 2004 roku.
PS2. lepiej brzmiące zgranie lepszego egzemplarza TUTAJ
Ladies and gentlemen, the word is "seminal". The freaky Christian-ethno-jazz-rock collective named Tie Break somehow managed to deal upon the release of an LP in the Communist-era Poland. Ironically, it came out on one of the first days of the first democratic gov't over here. The autumn of 1989 was it.
The band's discography is quite sparse and VERY difficult to come across. As with 90 per cent of Polish record industry's output, this LP was never re-released on CD, so - mp3: Mediafire, 78 Mb; FLAC: side A [FIXED], side B; covers. Also, check a 2004 live radio show from them here.
ps. get a better sounding rip from a better preserved vinyl copy HERE.
Drodzy Czytelnicy, czy pamiętacie co było pierwszym tematem rozmów rodaków w burzliwej drugiej połowie roku 1989? Sytuacja polityczna? nieee. Kolejki sklepowe i co gdzie rzucili? też nieee. Pogoda? e-e. Opowieści ze szlaku handlowego Berlin (Zachodni) - Stambuł? Nic z tych rzeczy, moi Państwo. Pierwsze (i czasem jedyne), o czym wtedy rozmawialiśmy, to aktualny kurs dolara. Hiperinflacja powodowała, że wszystkie ceny codziennie przeliczane były z zielonych na złote (i było to znacznie mniej poetyczne niż to sformułowanie). Ale na szczęście nie w jednostkach gospodarki uspołecznionej, czyli mówiąc po polsku - sklepach. Oto typowy widok na typowym produkcie z "roku owego":


i cykl produkcyjny wcale nie musiał być długi - płyta (bo o takim produkcie mówimy, co za niespodzianka) mogła się zdewaluować po drodze od producenta do sklepu albo w trakcie wcielania jakiegoś procesu decyzyjnego. Czyli po prostu, kochani, płyty były wtedy tanie! Nie było tygodnia żebym ja, bidny student, sobie co najmniej jednej nie kupił.
No, ale ta to nie jest jakaś tam jedna z wielu. Pierwszy Tie Break! Już to, ze wydali longa, było sensacją - oni byli z prawdziwego offu, spoza układów. No i to brzmienie, kolektywny etno-jazz-rock: już kiedyś wspominałem, że całe lata 90. w polskim undergroundzie, czyli i jass, i psychodelia (Falarek, Ewa Braun), i Świetliki - "my wszyscy z niego". Moja ulubiona płyta roku 1989 (polska, bo w konkurencji zagranicznej to The Burning World Swansów):

(litery są srebrne; pamiętam, że w sklepie długo nie mogłem odczytać, co to za nowa płyta na półce stoi)
mp3: Mediafire, 78 Mb; FLAC: strona A [NAPRAWIONA], strona B; okładki.
ps. przypominam - tutaj dla porównania koncert z 2004 roku.
PS2. lepiej brzmiące zgranie lepszego egzemplarza TUTAJ
Ladies and gentlemen, the word is "seminal". The freaky Christian-ethno-jazz-rock collective named Tie Break somehow managed to deal upon the release of an LP in the Communist-era Poland. Ironically, it came out on one of the first days of the first democratic gov't over here. The autumn of 1989 was it.
The band's discography is quite sparse and VERY difficult to come across. As with 90 per cent of Polish record industry's output, this LP was never re-released on CD, so - mp3: Mediafire, 78 Mb; FLAC: side A [FIXED], side B; covers. Also, check a 2004 live radio show from them here.
ps. get a better sounding rip from a better preserved vinyl copy HERE.
Etykiety:
avant-garde,
jazz,
maybe not genius but really really great,
Polish,
rock,
vinyl
sobota, 31 października 2009
Warszawski Zespół Perkusyjny - The Warsaw Percussion Group, LP, 1980
Jest kwiecień (albo marzec) 1987 roku. Mieczysławek, uczeń II klasy liceum, z dziewczynami radzi sobie - bądźmy szczerzy - słabo, ale za to w muzyce jest koneserem pełną gębą: zna i lubi Residentsów, Freda Fritha, Pere Ubu, Jamesa Blood Ulmera, zachwyca się muzyką etniczną, pilnie obsłuchuje wydębione od znajomych, potwornie zdarte winyle zupełnie wówczas niemodnego Grechuty (i Anawy bez Grechuty też). Kiedy więc w zapowiedziach telewizyjnych znajduje: "poniedziałek, 20:30, program 2 - audycja o minimal music", podskakuje z wrażenia. Program udało mu się obejrzeć do końca, mimo uwag rodzicieli w rodzaju "przecież to jakieś małpy tak robią, u-u-u-u-u-u, przecież to nie jest muzyka"; zakonotował pilnie w pamięci nazwiska dwóch czołowych przedstawicieli nurtu i z pasją wysłuchał fragmentu Drumming jednego z nich, wykonanego przez Warszawski Zespół Perkusyjny:
odrobinkę tylko rozpraszając się faktem, że perkusistka miała eleganckie szpilki i spódnicę przed kolana. Następnego dnia w pobliskim sklepie muzycznym Mieczysław znajduje płytę tej formacji z repertuarem, a jakże, współczesnym. Skromne kieszonkowe syna sklepowej (ale nie z tego sklepu, tylko ze spożywczaka) nie doznało szczególnego uszczerbku:

Na płycie nasz słuchacz nie znalazł niestety nic tak szaleńczego jak Steve Reich, ale wciągnęły go inne światy, nie mniej sugestywne. Kiedyś zrobi na kilku laskach wrażenie swoją erudycją, ale póki co, zostało mu to: mp3/v0 (68 Mb) albo FLAC(162 Mb).
I bought this LP in 1987, after I had watched this ensemble perform an excerpt from Drumming on Polish television. Nothing that revolutionary here, yet the album features creme de la creme of Polish 20th century composers. Don't miss it: mp3/v0 (68 Mb) or FLAC(162 Mb).

odrobinkę tylko rozpraszając się faktem, że perkusistka miała eleganckie szpilki i spódnicę przed kolana. Następnego dnia w pobliskim sklepie muzycznym Mieczysław znajduje płytę tej formacji z repertuarem, a jakże, współczesnym. Skromne kieszonkowe syna sklepowej (ale nie z tego sklepu, tylko ze spożywczaka) nie doznało szczególnego uszczerbku:

Na płycie nasz słuchacz nie znalazł niestety nic tak szaleńczego jak Steve Reich, ale wciągnęły go inne światy, nie mniej sugestywne. Kiedyś zrobi na kilku laskach wrażenie swoją erudycją, ale póki co, zostało mu to: mp3/v0 (68 Mb) albo FLAC(162 Mb).
I bought this LP in 1987, after I had watched this ensemble perform an excerpt from Drumming on Polish television. Nothing that revolutionary here, yet the album features creme de la creme of Polish 20th century composers. Don't miss it: mp3/v0 (68 Mb) or FLAC(162 Mb).
Etykiety:
avant-garde,
contemporary classical,
gadki pana Mietka,
Polish,
vinyl
wtorek, 27 października 2009
Zbigniew Lewandowski (1984)

Mam, owszem, ważniejsze i poważniejsze rzeczy do poumieszczania na blogu, ale na tę pogodę - tylko to. Bardzo krótko grał ten skład:
,późniejsze rzeczy Lewandowskiego były już inne, i niestety dużo słabsze. Na stronie A prym wiedzie Ścierański ze swoimi eksperymentami brzmieniowymi, a strona B - proszę Państwa, utwór B2 rozbawi każdego. A jeśli jakimś cudem nie, to już na pewno killer "Plagiat blues". Reedycji CD oczywiście nima, znakiem tego mp3/320 albo FLAC: strona A i strona B.
ps. coś mi się wydaje, że w opisie zamieniono kompozytorów utworów A2 i B2.
ps2. posłuchałem jeszcze raz - świetnie ze sobą współgrają Przybielski i Krzysztof Ś. Szkoda, że nie nagrali razem nic więcej (chyba), chociaż w sumie jeszcze nic straconego, póki obaj żyją.
A slice of top-notch fusion from a short-lived drummer-led three-reed two-bass no-keyboard eight-piece combo. The six compositions range from calm free (B2) to killer hard-post-bop-whatever (B3). You can also hear trademark bass work from Krzysztof Scieranski, who at the time experimented (successfully) with harmonies and pedal fx. Check how his playing and Przybielski's trumpet complement each other. Dig it in mp3/320 or FLAC: side A and side B.
środa, 14 października 2009
Wojciech Młynarski - Jeszcze w zielone gramy, 1989, LP
Sorry this time, non-Polish speakers, you can safely skip this LP on which a Polish singer/satirist captures the spirit of 1989 in Poland - it's just not valid outside my country.
Ta płyta kończy się tak:
Później, w wolnej Polsce, Młynarski nagrał już tylko jedną płytę z premierowym materiałem - Róbmy swoje '95 - na której wspominki z młodości przeplatały się z mało wesołymi (i mało odkrywczymi, niestety) refleksjami, że inaczej, lepiej jakoś można by ten nasz dom wspólny budować. Tyle lat co on wtedy, to teraz mają nasi rockmeni (np. Muniek czy Janerka) radujący się z dwudziestu lat wolności.
Ech, przeżyłem tę płytę jak mało którą... Byłem na jego koncercie w Gdańsku, w sierpniu 1989. W duecie z Derflem tylko, ale czadu dał, zwłaszcza w zaśpiewanym na bis "Dziewczyny, bądźcie dla nas dobre na wiosnę". To se ne vrati. mp3/v0: Mediafire, 55 Mb albo FLAC: Mediafire, 155 Mb.
ps. wiem, że płyta wyszła w 1990 roku (no latem, pamiętam), w końcu nagrano ją w grudniu roku poprzedniego. Ale należy do 1989, czyż nie?
Ta płyta kończy się tak:
Miłe panie i panowie bardzo mili,
w moim kraju się ostatnio sporo dzieje:
w krąg umysły w stanie wrzenia,
polityczne przyspieszenia,
jednym słowem - kraj się zmienia, ja - siwieję.
"Te wybory, panie, nowy cud nad Wisłą,
przewrót w bloku niemożliwy - a możliwy!
A ten nowy premier, panie,
w stoczni spał na styropianie!"
Słucham tego i łbem kiwam, a łeb siwy.
Znów na pierwszych stronach gazet kraj kochany,
huczy Tokio, piszczy Paryż, dudni Londyn
o Michnikach i Kuroniach,
a ja słucham i na skroniach
coraz bardziej platynowy jestem blondyn
no i myślę tak, że gdyby się powiodło
i Mazowieckiemu, i Solidarności,
byłbym pierwszym - tak na oko -
lokatorem tego bloku,
co osiwiał nie ze zmartwień, a z radości.
w moim kraju się ostatnio sporo dzieje:
w krąg umysły w stanie wrzenia,
polityczne przyspieszenia,
jednym słowem - kraj się zmienia, ja - siwieję.
"Te wybory, panie, nowy cud nad Wisłą,
przewrót w bloku niemożliwy - a możliwy!
A ten nowy premier, panie,
w stoczni spał na styropianie!"
Słucham tego i łbem kiwam, a łeb siwy.
Znów na pierwszych stronach gazet kraj kochany,
huczy Tokio, piszczy Paryż, dudni Londyn
o Michnikach i Kuroniach,
a ja słucham i na skroniach
coraz bardziej platynowy jestem blondyn
no i myślę tak, że gdyby się powiodło
i Mazowieckiemu, i Solidarności,
byłbym pierwszym - tak na oko -
lokatorem tego bloku,
co osiwiał nie ze zmartwień, a z radości.
Później, w wolnej Polsce, Młynarski nagrał już tylko jedną płytę z premierowym materiałem - Róbmy swoje '95 - na której wspominki z młodości przeplatały się z mało wesołymi (i mało odkrywczymi, niestety) refleksjami, że inaczej, lepiej jakoś można by ten nasz dom wspólny budować. Tyle lat co on wtedy, to teraz mają nasi rockmeni (np. Muniek czy Janerka) radujący się z dwudziestu lat wolności.
Ech, przeżyłem tę płytę jak mało którą... Byłem na jego koncercie w Gdańsku, w sierpniu 1989. W duecie z Derflem tylko, ale czadu dał, zwłaszcza w zaśpiewanym na bis "Dziewczyny, bądźcie dla nas dobre na wiosnę". To se ne vrati. mp3/v0: Mediafire, 55 Mb albo FLAC: Mediafire, 155 Mb.
ps. wiem, że płyta wyszła w 1990 roku (no latem, pamiętam), w końcu nagrano ją w grudniu roku poprzedniego. Ale należy do 1989, czyż nie?
niedziela, 11 października 2009
The Ganelin Trio - live Jazz Jamboree 1976
Nie mam jeszcze nowego numeru "Glissanda", ale wywiad z Ganielinem już czytałem. Te nagrania litewskich pionierów free-jazzu ździebko mnie rozczarowały, ale Państwa wcale nie muszą. Jedna strona płyty winylowej: mp3 (320 kbs) albo FLAC.
Another super rarity from the Jazz Jamboree festival's vaults. This time, the seminal Lithuanian free jazz trio Ganelin-Chekasin-Tarasov. Mere twenty minutes: mp3 (320 kbs) or FLAC.
Another super rarity from the Jazz Jamboree festival's vaults. This time, the seminal Lithuanian free jazz trio Ganelin-Chekasin-Tarasov. Mere twenty minutes: mp3 (320 kbs) or FLAC.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)