Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Warsaw Autumn. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Warsaw Autumn. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 28 grudnia 2015

Tomasz Sikorski - re-up

Mam trochę wyrzutów sumienia że to zamieszczam, bo to takie depresyjne. Nie dołujcie się, ludzie.

It's the last time I'm doing a re-up, especially of such a downer.

poniedziałek, 9 lutego 2015

Barbara Buczek (1940-1993)


Lubię sobie myśleć, że mój tracący już rację bytu blog zmienił coś w muzycznym pejzażu naszej ojczyzny. Łudzę się, że niedawny wybuch popularności Eugeniusza Rudnika i wejście na parnas Tomasza Sikorskiego miały choć tyciu-tyciu wspólnego z moim mozolnym przegrywaniem szumiących kaset w kapryśną pamięć taniego komputera. Mam też nadzieję, że teraz, u schyłku mojego blogowania, zdołam dodmuchać trochę tlenu w bladziutko żarzące się węgiełki pamięci o nieżyjącej już krakowskiej kompozytorce i o jej oeuvre.
Ale do rzeczy. Po pierwsze to nie ją widzimy na zdjęciu, ale kogoś być może równie urodziwego, i to o tym samym nazwisku, i to z tego samego miasta, więc dla mnie jak najbardziej może być. [Już nie widzimy - kto się spóźnił ten trąba] Po drugie, uczył ją i pisał o niej w "Kompozytorach XX w." Schaeffer, w superlatywach, ale uparcie tytułując ją "Buczkówna". Wiedziałem, że w Krakowie kiepskie powietrze, ale żeby aż tak. Po trzecie, wreszcie jakaś porządna awangarda, instrumenty dostają w kość (podobno utworu "Anekumena" w całości śmiertelnik nie da rady wykonać, a to co Wam przesyłam to ino jego fragmenty), a przy tym eteryczne to i odrealnione. Tego nam teraz trzeba, uwierzcie mi.



Three short compositions from deceased and forgotten Polish female composer. Elusive, ethereal, and at times reassurringly jarring.

niedziela, 6 października 2013

Jan Fryderyk Dobrowolski - "The Art of Improvisation", 1973

No nareszcie coś nowego panie Miedku bo już se myśleliśmy że coś.

Pluję se w brodę, że przegapiłem tę płytę kiedyś na allegro za 8 złotych. Bo jak już jest, to tyle co za dobry koniak gruziński trzeba dać. Albo nawet dwa.

I don't know whether this piano/trio stuff is written or improvised, perhaps both at  the same time. Lost and long out-of-print gem, maybe not quite Cecil Taylor, but stands on its own.

wtorek, 23 kwietnia 2013

Re-óp: Tomasz Sikorski

Pogoda ładna, więc żeby nie było za wesoło - Sikorski.
Powyciągane z kaset, płyt rzecz jasna nie ma (żeby nie było za dobrze): (O KURDE MAĆ!)
Echa II (1963), Monodia e sequenza (1966), Homofonia (1970 - lepiej brzmiąca wersja niż poprzednio), Muzyka nasłuchiwania (1973), Autograf (1980) i dedykowana Nietzschemu La Notte (1984), razem godzina muzyki.
(w pierwszym, drugim i czwartym utworze usłyszymy samego kompozytora na fortepianie i perkusji)
To już wszystko, co mam. Jeśli jeszcze tego nie zrobiliście, zajrzyjcie na poprzednie posty z muzyką tego depresyjnego minimalisty.

*************************
"Told me again you preferred handsome men, but for me you would make an exception" -
L. Cohen
Six more pieces of his depressive minimalism which I unearthed from cassette tapes, recorded from FM broadcasts: Echoes II (1963), Monodia e sequenza (1966), Homophony (1970 - a better sounding recording than previously), Listening Music (1973), Autograph (1980) and La Notte (1984), dedicated to F. Nietzsche.
(cuts one, two and four feature the man himself on piano and percussion)
One hour altogether. That's all I've got. Be sure you have checked my previous posts of his music.
(There must be some reason why his works have not been released on CD, but - oh fuck, they are!)

czwartek, 15 listopada 2012

Eugeniusz Rudnik - 3xCD

To wszystko co przynajmniej na razie dało się odzyskać.

That's all I'm able to share for the time being.

środa, 4 kwietnia 2012

Norbert Mateusz Kuźnik - "Duo per organo e pianoforte", 1979 (Sz. Esztenyi)

Współczesność jest brzemienna w możliwości: może sobie kompozytor napisać nowoczesny utwór, a kiedy umrze (autor, nie utwór), po kilku latach sobie można go posłuchać przed snem bratem śmierci przez radio umieszczone w telefonie komórkowym, nagrać jednym wciśnięciem guziczka, a potem przez kabelek wtłoczyć go (utwór, nie guziczek) w komputer połączony ze światową siecią urządzeń mu podobnych. Śmiertelni mogą go dalej słuchać, póki ktoś nie skasuje kolejnego serwisu wymiany plików.

Fraught with possibilities is contemporaneity: a composer might write a piece of modern music and, several years after he's dead, a listener might be amusing himself before going to sleep, the brother of death, with, erm, listening to it on a radio that's crammed into their mobile phone, then recording it with one click and then cramming it into a computer that's connected with a world wide net of its likes. Mortals might pass it on and listen to it before the powers that be shut another file sharing website down.

czwartek, 14 maja 2009

Tomasz Sikorski

Pogoda ładna, więc żeby nie było za wesoło - Sikorski. Gdyby żył, 19 maja, czyli za kilka dni, skończyłby 70 lat.
Powyciągane z kaset, płyt rzecz jasna nie ma (żeby nie było za dobrze):
Echa II (1963), Monodia e sequenza (1966), Homofonia (1970 - lepiej brzmiąca wersja niż poprzednio), Muzyka nasłuchiwania (1973), Autograf (1980) i dedykowana Nietzschemu La Notte (1984), razem godzina muzyki - Mediafire, 88 Mb.
(w pierwszym, drugim i czwartym utworze usłyszymy samego kompozytora na fortepianie i perkusji)
To już wszystko, co mam. Jeśli jeszcze tego nie zrobiliście, zajrzyjcie na poprzednie posty z muzyką tego depresyjnego minimalisty.

*************************
"Told me again you preferred handsome men, but for me you would make an exception" -
L. Cohen
Had the composer been alive, it would be his 70th birthday in a couple of days (precisely, on May 19th). Six more pieces of his depressive minimalism which I unearthed from cassette tapes, recorded from FM broadcasts: Echoes II (1963), Monodia e sequenza (1966), Homophony (1970 - a better sounding recording than previously), Listening Music (1973), Autograph (1980) and La Notte (1984), dedicated to F. Nietzsche - Mediafire, 88 Mb.
(cuts one, two and four feature the man himself on piano and percussion)
That's all I've got. Be sure you have checked my previous posts of his music.
(There must be some reason why his works have not been released on CD, but I cannot embrace that, me)

niedziela, 29 marca 2009

Eugeniusz Rudnik - Urodziny (The Birthday LP)

Mówił Wojcek z OBUH Records, że planował wydać pierwszą autorską płytę Rudnika na winylu, ale pożar domu pokrzyżował mu plany. Teraz, kiedy jest ta czteropłytowa antologia (niewiele droższa od winyli z Obuha), płyty chyba już nie będzie. A mogła być na przykład taka.

Obuh Records had planned to release a vinyl album of Eugeniusz Rudnik, but the project had to be abandoned. The newly released comprehensive 4CD anthology from Polish Radio has rendered the idea obsolete. And the album might have sounded like this.

sobota, 29 listopada 2008

Tomasz Sikorski - Na smyczki, Struny w ziemi, Holzwege

Trzy razy Sikorski - chyba wszystko znane, ale tym razem w formacie bezstratnym z płyt z Warszawską Jesienią. Rozwalający jest zwłaszcza "Na smyczki". Powinni to w zestawie z żyletką sprzedawać.
Proszę się częstować - Mediafire, 90 Mb.

I think all these compositions have already been posted on this blog before, but here I present you Holzwege, Strings in the Ground and the devastating For Strings in a lossless format - Mediafire, 90 Mb.

sobota, 15 listopada 2008

Warszawska Jesień, 2008

Ciągle mi się nie chce ripować obiecanych dawno płyt z WJ 2000 i 2001. Na kolejną pocieszkę dwa dobre numery z tegorocznego festiwalu. Młody (no, rocznik 71, rok młodszy ode mnie) kompozytor Wojciech Widłak i jego "Wziemięwzięcie" dedykowane ofiarom 11 września. Nie jest to najweselsza rzecz, ale brzmi pięknie (są tu organy). No i "Uaxactum" - kompozycja super klasyka Giacinto Scelsiego. Ta-ra - pierwszy raz na moim blogu nie-polska muzyka.
Proszę się częstować:
Wojciech Widłak - Wziemięwzięcie
Giacinto Scelsi - Uaxactum

środa, 17 września 2008

Witold Lutosławski - IV Symfonia (1992)

To też jeszcze nie jest z obiecanych płyt, ale za to z Warszawskiej Jesieni. Płyta się nazywa "Lutosławski - ostatni koncert", a odbył się on 25 września 1993 - zaraz 15. rocznica.
Lutosławski - facet niezwykły. Mój idol. Wyobraźcie sobie, że dopiero po jego śmierci wyszło na jaw, że dawał pieniądze na zagraniczne operacje chorych dzieci. No i jeszcze piłka nożna nie istniała dla niego. IV Symfonia trochę mnie zaskoczyła - jest raczej krótka (22 minuty), no i te niebiańskie brzmienia. Dałbym się oszukać, że to Messiaen.
Cieszcie się - Mediafire, 80 Mb (format .ape)
PS. Była ostatnio - chyba na Winylowni - dyskusja o zapomnianych sklepach z winylami, których już nie ma (sklepów, nie winyli). Teraz raczej z kompaktami są takie sklepy - niniejszą płytę kupiłem parę dni temu w Kutnie. Trochę płyt jeszcze było - także Penderecki - jak to się mówi, "od" 16 złotych. Spędziłem w tym Kutnie półtorej godziny między dwoma "different trains". Myślałem, że dobrze się czuję w PRLowskim oldskulu, żeby nie powiedzieć syfie, ale ten pobyt wyprowadził mnie z błędu. Bar dworcowy, szachownica na podłodze, krzesła w ceratkę, jedyna osoba - bufetowa czytająca "Naj". Smród odrzucił mnie w miasto. Tam zjadłem placek zbójnicki (nie pytajcie) w podobnie wyglądającym barze w centrum, tylko bez okien. Jeszcze cukiernia - w górę po obiecująco rozwalonych schodkach, ale NIC w niej dla mnie, a to już sztuka. Jedyna fajna rzecz to wystawa sklepu hydraulicznego - poniosła skromnego rzemieślnika fantazja i takie cudo poskręcał ze swoich wichajstrów:


Nawet mimo tego opuszczałem Kutno w nieciekawym nastroju. Dzień później media doniosły o potwornej zbrodni w tym mieście. "O, Kutno okrutne..."