Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jazz. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jazz. Pokaż wszystkie posty
piątek, 31 stycznia 2014
Elvira Plenar & Vitold Rek, 1994
Miało już Państwo trzy razy okazję się zorientować, że Pan Mietek jest fanem Pana Witka - 1. Gościa z Atlantydy, 2. Lutosławskiego i 3. E. Szczurka. Ten ostatni wyemigrował z końcem sraczkowatych lat 80. do Erefenu Zachodniego, zostawiwszy na lodzie nie tylko Stańkę, ale i całe, za przeproszeniem, rzesze fanów, wśród których był i zapłakany nastoletni Mieczysławek. Mój idol skrócił se tam imię (o pół litery) i nazwisko (o liter pięć) - pewnie myślał, chłe chłe, że nie poznam. A kuku.
Little do I know about what my all-time bass hero Witold Szczurek has been doing since he moved from Poland to Germany.
poniedziałek, 27 stycznia 2014
Czarne Ciasteczka - "Tradycyjne polskie pieśni wielkopostne", 2002
Czyli zasadniczo Świetliki w składzie bez katolika Radziszewskiego, za to z buddystą Gralakiem na jego miejsce. Czy była to zamiana na lepsze? - a czy buddyzm jest lepszy od chrześcijaństwa?
Literary art-indie combo Swietliki in an emergency lineup - guitarless, but featuring trumpet player Gralak (Tie Break, YeShe, Free Cooperation).
Literary art-indie combo Swietliki in an emergency lineup - guitarless, but featuring trumpet player Gralak (Tie Break, YeShe, Free Cooperation).
niedziela, 6 października 2013
Jan Fryderyk Dobrowolski - "The Art of Improvisation", 1973
No nareszcie coś nowego panie Miedku bo już se myśleliśmy że coś.
Pluję se w brodę, że przegapiłem tę płytę kiedyś na allegro za 8 złotych. Bo jak już jest, to tyle co za dobry koniak gruziński trzeba dać. Albo nawet dwa.
I don't know whether this piano/trio stuff is written or improvised, perhaps both at the same time. Lost and long out-of-print gem, maybe not quite Cecil Taylor, but stands on its own.
Pluję se w brodę, że przegapiłem tę płytę kiedyś na allegro za 8 złotych. Bo jak już jest, to tyle co za dobry koniak gruziński trzeba dać. Albo nawet dwa.
I don't know whether this piano/trio stuff is written or improvised, perhaps both at the same time. Lost and long out-of-print gem, maybe not quite Cecil Taylor, but stands on its own.
piątek, 29 marca 2013
Helmut Nadolski - "Serdeczna matko", 2011
W dniu imienin Helmuta posłuchajmy jego nowej muzyki. Dwie płyty jakie ostatnio wydał, a są to Muzyka morza z 2010 i dwa lata późniejsza Kiedy umiera człowiek, mieszczą trzy kompozycje, z których prezentuję Wam najkrótszą. A ponieważ "szczerość w naszym klubie to norma", to muszę też dodać, że - najlepszą. (nie żeby tamte były słabe)
Here's some of Helmut Nadolski's new music: the shortest piece from his recent pair of albums (2010's "Muzyka morza" = Music of the Sea, 2012's "Kiedy umiera człowiek" = When a Man Dies). For the sake of honesty I must add that this is also the best.
Here's some of Helmut Nadolski's new music: the shortest piece from his recent pair of albums (2010's "Muzyka morza" = Music of the Sea, 2012's "Kiedy umiera człowiek" = When a Man Dies). For the sake of honesty I must add that this is also the best.
niedziela, 17 marca 2013
YeShe - live, Polskie Radio, Trójka, 16-03-2013
No i to jednak nie był ten sam koncert.
Still warm, live-on-Polish-Radio goodies from YeShe.
Still warm, live-on-Polish-Radio goodies from YeShe.
Etykiety:
electronica,
folk,
jazz,
Polish,
radio,
rock,
unreleased
niedziela, 10 marca 2013
YeShe - "YeShe" (1998/2003) + live
Pierwsza płyta innej kapeli Gralaka. Wystawcie sobie państwo, że można jednak na elektronicznych instrumentach ciekawą muzykę sprokurować, bo już myślałem, że nie. Utwór 3, z Waglewskim na wokalu, jak nie dostajecie przy nim gęsiej skórki to chyba z kamienia serce macie, wy. "Wiesiek, pieść mnie, wołam, jestem goła, bierz mnie" - albo jakoś tak to leci.
Ponadto załanczam złowiony z sieci koncert, ale bez żadnego opisu: nie wiem, być może to ten, co w sobotę za tydzień będzie w Trójce.
An electronic, jungle-heavy, Buddhist-informed project of the one Antoni Gralak, leftfield trumpeter of Tie Break/Free Cooperationetc. fame. You're bound to get goosebumps on track 3 off the studio LP.
Ponadto załanczam złowiony z sieci koncert, ale bez żadnego opisu: nie wiem, być może to ten, co w sobotę za tydzień będzie w Trójce.
An electronic, jungle-heavy, Buddhist-informed project of the one Antoni Gralak, leftfield trumpeter of Tie Break/Free Cooperationetc. fame. You're bound to get goosebumps on track 3 off the studio LP.
wtorek, 22 stycznia 2013
Witold E. Szczurek - "The Spark", 1987
Lata 80 były niezmiernie pracowitą dekadą dla Witolda Szczurka, który nie dość, że grał na basie we WSZYSTKICH ówczesnych projektach Tomasza Stańki, to jeszcze prowadził własny zespół Basspace, a i to nie wszystko. Znalazł jednak też czas na nagranie solowego (w paru utworach z Januszem Skowronem na organach) recitalu kontrabasowego w Kościele Ewangelicko-Augsburskim w Warszawie. Płyta, która mogłaby być ozdobą katalogu wytwórni ECM, zyskała bardzo dobre recenzje, co wcale nie było regułą jeśli idzie o pozostałe produkcje WES-a.
ps. chciałem zgrać tę płytę już bardzo dawno temu, ale mój egzemplarz jest tragicznie wytłoczony. Tu - zgranie kolegi Aua sprzed paru lat, moje fotki.
ps2. Basspace re-up:
http://en.packupload.com/7ABNWAMUHT2
The 1980s were an extremely busy decade for Mr. Witold E. Szczurek, the low-end manhandler in ALL Tomasz Stanko's bands and projects of the time as well as the leader of his own Basspace combo. In spite of that, he spared the time to record his solo double bass recital in Warsaw's Evangelical church. Surprisingly, the meditative, ECM-style record garnered unanimous excellent reviews, which was not necessarily the case with WES's other outings.
ps. chciałem zgrać tę płytę już bardzo dawno temu, ale mój egzemplarz jest tragicznie wytłoczony. Tu - zgranie kolegi Aua sprzed paru lat, moje fotki.
ps2. Basspace re-up:
http://en.packupload.com/7ABNWAMUHT2
The 1980s were an extremely busy decade for Mr. Witold E. Szczurek, the low-end manhandler in ALL Tomasz Stanko's bands and projects of the time as well as the leader of his own Basspace combo. In spite of that, he spared the time to record his solo double bass recital in Warsaw's Evangelical church. Surprisingly, the meditative, ECM-style record garnered unanimous excellent reviews, which was not necessarily the case with WES's other outings.
Etykiety:
avant-garde,
contemporary classical,
jazz,
most likely never to be reissued,
Polish,
vinyl
piątek, 21 grudnia 2012
74 Grupa Biednych
W książce "Hipisi w PRL" chyba pisali, że nie zostawił ten zespół żadnych nagrań. No, nasi hipsterohipisi to wiadomo, że albo stolyca, albo jakaś ostatnia wiocha zabita dechami - nie pamiętają, że "mniejszych miast - dwie trzecie". Pamiętał o tym redaktor Owczarek z Trójki (jak słyszę jego gadanie,to przełączam radio, ale ten jeden raz się przemogłem) i z rozgłośni koszalińskiej przywiózł jedno nagranie chyba z 1970 roku, które parę dni temu zagrał. A mi się o tak, z szumami nagrało. (Aha - z tego, co pamiętam, to tę nazwę się wymawiało "siedemdziesiąta czwarta...", a nie "siedemdziesiąt cztery ...") Jak mawia porucznik Borewicz - no tak, dziękujemy panu.
The 74th Poor Men's Band was a truly cult band among Polish hippies, not only because they left no recordings - or so it seemed until last Monday, when one studio track from circa 1970 was aired on national radio. As always - brilliant and unreleased; as always - forgive the sound quality.
The 74th Poor Men's Band was a truly cult band among Polish hippies, not only because they left no recordings - or so it seemed until last Monday, when one studio track from circa 1970 was aired on national radio. As always - brilliant and unreleased; as always - forgive the sound quality.
wtorek, 18 grudnia 2012
Elżbieta Mielczarek - "Twarzą w twarz", 1987
Ufff. Udało mi się. Żebyście widzieli tą kasete...
Pierwsza dama polskiego bluesa jeszcze przed swoim wyjazdem do Enerefu (i rozbratem z muzyką), a już po zbliżeniu się do światopoglądu buddyjskiego dokonała jednego nagrania w Studiu Eksperymentalnym Polskiego Radia. Realizacja - Tadeusz Sudnik, na trąbce któż, jak nie Andrzej Przybielski, na basie nie wiem kto. Nagranie z radia, na Grundigu, oczywiście mono. Mam podejrzenie, że to tylko połowa tego utworu - to znaczy tylko jeden kanał. Pewnie, po co tam jakiejś pipidówce dwa kanały nadawać. Luksusy. W dupach się poprzewracało.
PS.Tomasz Lipiński wspominał kiedyś o nagraniach Elżbiety M., w których brał udział - mniej więcej w tym czasie. Z Gogo Szulcem na bębnach, to wtedy się znów spiknęli i CzadKomando Tilt potem powstało. No więc to nie jest to.
Elzbieta Mielczarek was - and again is - Poland's premier blues songstress, yet in 1987 she made one cut ('Face toFace') in the famous Polish Radio Experimental Studio with Tadeusz Sudnik producing and Andrzej Przybielski on trumpet. Nothing to do with blues, lyrically as well - the song deals with approaching the Buddhist mindset. Unreleased and brilliant. Forgive the sound quality.
Pierwsza dama polskiego bluesa jeszcze przed swoim wyjazdem do Enerefu (i rozbratem z muzyką), a już po zbliżeniu się do światopoglądu buddyjskiego dokonała jednego nagrania w Studiu Eksperymentalnym Polskiego Radia. Realizacja - Tadeusz Sudnik, na trąbce któż, jak nie Andrzej Przybielski, na basie nie wiem kto. Nagranie z radia, na Grundigu, oczywiście mono. Mam podejrzenie, że to tylko połowa tego utworu - to znaczy tylko jeden kanał. Pewnie, po co tam jakiejś pipidówce dwa kanały nadawać. Luksusy. W dupach się poprzewracało.
PS.Tomasz Lipiński wspominał kiedyś o nagraniach Elżbiety M., w których brał udział - mniej więcej w tym czasie. Z Gogo Szulcem na bębnach, to wtedy się znów spiknęli i CzadKomando Tilt potem powstało. No więc to nie jest to.
Elzbieta Mielczarek was - and again is - Poland's premier blues songstress, yet in 1987 she made one cut ('Face toFace') in the famous Polish Radio Experimental Studio with Tadeusz Sudnik producing and Andrzej Przybielski on trumpet. Nothing to do with blues, lyrically as well - the song deals with approaching the Buddhist mindset. Unreleased and brilliant. Forgive the sound quality.
czwartek, 6 grudnia 2012
"Jazz in Azerbaijan - Anthology"
Tak, proszę Państwa, właśnie znowu będziemy o jedną płytę mądrzejsi od innych. Nie wiem jak Wy, ale ja to lubię.
Azerbejdżan jest jednym z krajów, które, podobnie jak Polskę, bakcyl jazzu połknął dość wcześnie. Są na tej uroczej płycie nagrania chyba jeszcze sprzed wojny, panie dzieju. Ale serio, tradycje dżezowe ma Azerbejdżan długie i znakomite, grają świetnie - jak zatkasz uszy, to nie odróżnisz od dżezu polskiego. Utwór (chyba) 9 to normalnie "dziś w telewizji występuje zespół Novi/z programem poświęconym Leninowi". Im utwory późniejsze, tym więcej w nich fortepianu; dlaczego, to wyjaśnię w jednym z następnych postów. A zresztą moi inteligentni Czytelnicy się chyba domyślają, że miał Azerbejdżan też swojego Komedę, a ten z kolei miał naśladowców wielu.
Na koniec coś na serio. Armenia, której ostatnio trochę podsłuchiwaliśmy, była krajem, który jako pierwszy na świecie oficjalnie przyjął chrześcijaństwo, już w 301 roku. Gdzieś tak od końca lat 80 pozostaje ona w stanie wojny z muzułmańskim Azerbejdżanem, przez pierwsze kilka lat krwawej, od pewnego czasu zimnej, ale oficjalnego zawieszenia broni nie było, o rozejmie nie mówiąc. To między innymi po to, żeby doprowadzić do jej końca, Gasparian i Qasimov wystąpili na jednej scenie Skrzyżowania Kultur.
Link in comments; I promise to write sth for you Polish impaired as well.
Azerbejdżan jest jednym z krajów, które, podobnie jak Polskę, bakcyl jazzu połknął dość wcześnie. Są na tej uroczej płycie nagrania chyba jeszcze sprzed wojny, panie dzieju. Ale serio, tradycje dżezowe ma Azerbejdżan długie i znakomite, grają świetnie - jak zatkasz uszy, to nie odróżnisz od dżezu polskiego. Utwór (chyba) 9 to normalnie "dziś w telewizji występuje zespół Novi/z programem poświęconym Leninowi". Im utwory późniejsze, tym więcej w nich fortepianu; dlaczego, to wyjaśnię w jednym z następnych postów. A zresztą moi inteligentni Czytelnicy się chyba domyślają, że miał Azerbejdżan też swojego Komedę, a ten z kolei miał naśladowców wielu.
Na koniec coś na serio. Armenia, której ostatnio trochę podsłuchiwaliśmy, była krajem, który jako pierwszy na świecie oficjalnie przyjął chrześcijaństwo, już w 301 roku. Gdzieś tak od końca lat 80 pozostaje ona w stanie wojny z muzułmańskim Azerbejdżanem, przez pierwsze kilka lat krwawej, od pewnego czasu zimnej, ale oficjalnego zawieszenia broni nie było, o rozejmie nie mówiąc. To między innymi po to, żeby doprowadzić do jej końca, Gasparian i Qasimov wystąpili na jednej scenie Skrzyżowania Kultur.
Link in comments; I promise to write sth for you Polish impaired as well.
wtorek, 31 maja 2011
piątek, 21 stycznia 2011
"Jazz aus Polen 1966"
Panie, panowie i wszyscy pomiędzy, podziękowania za ten materiał dla Daniela B.

Teraz to wszyscy na świecie się (udają że) znają na polskim jazzie lat 60., ale wtedy doceniali nasz dżez tylko najbardziej zorientowani, jak Willis Conover albo Joachim Ernst Berendt. Ten ostatni właśnie prowadzi niniejszy program i jak tylko może, przybliża słing z tysiącletniego kraju nad Wisłą kulturalnemu niemieckiemu widzowi. Chcałem napisać teraz Państwu zagadkę "kogo tu nie ma", ale nie dałem rady, bo są wszyscy: liderują Komeda, Trzaskowski, Kurylewicz, Sadowski, Ptaszyn, Namysłowski, a grają np. Stańko, Urbaniak i Milian. Zagadka przeto będzie inna: co to za utwór, który zapowiedziany jest jako "Roman dwa"?
Do zobaczenia tutaj, do ściągnięcia tu.
A 1966's Joachim Ernst Berendt-hosted documentary on Polish jazz made for German television. Sizzling live performances from all the key protagonists of that scene: Komeda (spot the young Tomasz Stanko in his band), Namyslowski, Kurylewicz et al. Incredible. Watch it here or download it from here.
Teraz to wszyscy na świecie się (udają że) znają na polskim jazzie lat 60., ale wtedy doceniali nasz dżez tylko najbardziej zorientowani, jak Willis Conover albo Joachim Ernst Berendt. Ten ostatni właśnie prowadzi niniejszy program i jak tylko może, przybliża słing z tysiącletniego kraju nad Wisłą kulturalnemu niemieckiemu widzowi. Chcałem napisać teraz Państwu zagadkę "kogo tu nie ma", ale nie dałem rady, bo są wszyscy: liderują Komeda, Trzaskowski, Kurylewicz, Sadowski, Ptaszyn, Namysłowski, a grają np. Stańko, Urbaniak i Milian. Zagadka przeto będzie inna: co to za utwór, który zapowiedziany jest jako "Roman dwa"?
Do zobaczenia tutaj, do ściągnięcia tu.
A 1966's Joachim Ernst Berendt-hosted documentary on Polish jazz made for German television. Sizzling live performances from all the key protagonists of that scene: Komeda (spot the young Tomasz Stanko in his band), Namyslowski, Kurylewicz et al. Incredible. Watch it here or download it from here.
piątek, 24 grudnia 2010
Mazzoll & Arhythmic Perfection - "A", 1995
To była jedna z niewielu płyt jazzowych, jakich we wspomnianych latach 90. słuchałem. Choć trudno nazwać te muzykę po prostu jazzem. Wtedy nurt yassowy wydawał mi się rewelacją, teraz, jak posłuchałem choćby trochę Mingusa, już nie, ale ta płyta - nagrana przez Mazola z towarzyszeniem bydgoskich all stars - to chyba najlepsze, co po nim pozostało. Byliśmy wtedy 15 lat młodsi, głupsi i piękniejsi.
"Yass" was the name of a very specific style in Polish underground of the 1990s: it combined jazz setting and timing, rock ethics and punk approach. Not too dissimilar to what Charles Mingus did some time earlier; yet this genre-defining 1994 recording from the revered club "Mozg" in Bydgoszcz is an instant classic (and an elusive one, since there have been no reissues since then). Grab it and dig it.
"Yass" was the name of a very specific style in Polish underground of the 1990s: it combined jazz setting and timing, rock ethics and punk approach. Not too dissimilar to what Charles Mingus did some time earlier; yet this genre-defining 1994 recording from the revered club "Mozg" in Bydgoszcz is an instant classic (and an elusive one, since there have been no reissues since then). Grab it and dig it.
Etykiety:
avant-garde,
jazz,
maybe not genius but really really great,
Polish,
rock
wtorek, 21 grudnia 2010
Bronisław Duży & Jorgos Skolias - "Do It", 1997
W latach 90. jazzu już nie słuchałem i nawet twierdziłem, że go nie lubię. Zrobiła to się wtedy taka muzyka ludzi w eleganckich koszulach, a ja, wieczny student, klepałem bidę - notorycznie lądowałem poniżej pierwszego progu podatkowego, a raz czy dwa nawet się zdarzyło, że nie miałem obowiązku wypełniania (bardzo wówczas skomplikowanego) formularza PIT, wiecie co to znaczy. No i właśnie to jest jedna z płyt, które mnie w tamtych czasach ominęły i dopiero niedawno poznałem tę kapitalną muzę zaaranżowaną na wokal i puzon (no, jeszcze drobne perkusjonalia) będącą dziełem dwóch muzyków, których przecież doskonale kojarzyłem z poprzedniej dekady. Pełne brzmienie bez żadnych nakładek. Pychota: mp3, FLAC cz. 1, FLAC cz. 2.
One can pretty easily imagine an album made solely by a singer and a trombone player being nothing but an hour of goose farts. These two Polish jazz heroes perfectly avoided that trap and made just one goddamn groovey and enjoyable piece of record. Shame it didn't make it to vinyl: mp3, FLAC pt. 1, FLAC pt. 2.
One can pretty easily imagine an album made solely by a singer and a trombone player being nothing but an hour of goose farts. These two Polish jazz heroes perfectly avoided that trap and made just one goddamn groovey and enjoyable piece of record. Shame it didn't make it to vinyl: mp3, FLAC pt. 1, FLAC pt. 2.
czwartek, 18 listopada 2010
Sławomir Kulpowicz + Czesław Niemen - "Samarpan" (1987)
Balsam dla duszy, proszę Państwa. Nikt wtedy w Polsce tak nie grał, teraz też nie. Jedna z najlepszych na świecie płyt z fuzją muzyki hinduskiej i jazzu. Później było już dużo słabiej (płyty "Sadhana", "East Side Story", "Kali Yuga"). Proszę się częstować: tymczasowy link ale niech tam
One of the best ever jazz/Indian crossover records was cut in Poland in 1987 by top jazz pianist Slawomir Kulpowicz, who since then turned towards listless new age muzak. This music though, completed with aid from - among others - bassiste extraordinaire Witold Szczurek, Raga Sangit's leader/tabla player Jerzy Pomianowski, and Polish rock music stalwart Czeslaw Niemen on vocals, sings in a most blissful, soaring and vibrant voice all the way through. No other way than dig it: this link will have to do for the time being
poniedziałek, 1 listopada 2010
Rewizyta: Helmut Nadolski, Iga Cembrzyńska, Sesja 72 - "Cztery dialogi z sumieniem"
W komentarzu do posta z poprzednią wersją poinformowano mnie, że nawet sami artyści nie mają tej płyty. Cieszmy się (he he) tym co mamy - oto to samo co poprzednio, tylko trochę oczyszczone z klików. Jak ktoś lubi muzykę a nie lubi trzasków, to polecam. Mediafire, 64 Mb. (przepraszam Jarosława Kaczyńskiego, że przez ostatni rok nie używałem Mediafire tylko jakieś badziewne multi-serwery, które i tak gubią pliki)
Anonymous commenter under the previous post revealed that even the performers of this album do not own a single copy of it, so get a cleaner version of this super rarity and hope for a re-release in 2047.
Anonymous commenter under the previous post revealed that even the performers of this album do not own a single copy of it, so get a cleaner version of this super rarity and hope for a re-release in 2047.
Etykiety:
avant-garde,
chanson,
contemporary classical,
jazz,
most likely never to be reissued,
Polish,
vinyl
poniedziałek, 4 października 2010
Świetlicki Trzaska - "Cierpienie i wypoczynek", 1999
Jedyna płyta poety "śpiewającego inaczej" i plastyka, który dmucha w rury. Panowie grali razem jeszcze przez kilka lat; o ile wiem, obecnie zespół nie funkcjonuje nie dlatego, żeby się formuła wyczerpała albo artyści na siebie poobrażali, tylko Mikołaj teraz trzaska po całym świecie i nie ma czasu dla mojego ulubionego polskiego wokalisty. 41 minut.
"Suffering And Relaxing", the only longplayer from an unlikely pair: Marcin Swietlicki, rock singer and at the same time Poland's most acclaimed poet of his generation, and Mikolaj Trzaska, visual artist by training and free jazz saxophonist by trade. Now that Trzaska has become a world class player, his busy schedule prevents him from making any more of this. Nothing to be ashamed of, though.
FLAC: 1-11, 12.
"Suffering And Relaxing", the only longplayer from an unlikely pair: Marcin Swietlicki, rock singer and at the same time Poland's most acclaimed poet of his generation, and Mikolaj Trzaska, visual artist by training and free jazz saxophonist by trade. Now that Trzaska has become a world class player, his busy schedule prevents him from making any more of this. Nothing to be ashamed of, though.
FLAC: 1-11, 12.
niedziela, 26 września 2010
Helmut Nadolski, Iga Cembrzyńska, Sesja 72 - "Cztery dialogi z sumieniem"
Dziś pan Mietek na sępa:
http://mutant-sounds.blogspot.com/2010/09/iga-cembrzynska-session-72-four.html
(aka Mietek the Freeloader)
wersja odczyszczona z klików
a cleaner sounding version
http://mutant-sounds.blogspot.com/2010/09/iga-cembrzynska-session-72-four.html
(aka Mietek the Freeloader)
wersja odczyszczona z klików
a cleaner sounding version
Etykiety:
avant-garde,
jazz,
most likely never to be reissued,
Polish,
vinyl
środa, 28 lipca 2010
Jan Garbarek Group - live Jazz Jamboree 1983
Większa część koncertu Garbarka nagrana z radia. W składzie zespołu na gitarze David Torn zamiast Billa Frisella, poza tym Eberhard Weber i Michael DiPasqua (poprawcie se tagi w plikach mp3). Niektóre utwory są połączone i nie jestem pewien podziałów na poszczególne tracki oprócz podziału 3-4 ustalonego przez kasetę, którą musiałem przewrócić. Bardzo dobry moment w karierze Garbarka, trochę przed tym, jak zaczął słodzić. Proszę się częstować.
An excellent and unreleased 1983 live performance from Jan Garbarek and his combo featuring David Torn (rather than Bill Frisell), Eberhard Weber and Michael DiPasqua (thank you Sardo for turning my attention to this; you people correct the mp3 tags if you care). Just before he went smooth and cheesy. The tracks merge and emerge, so I'm not sure about the splits I made between them. Dig it anyway.
An excellent and unreleased 1983 live performance from Jan Garbarek and his combo featuring David Torn (rather than Bill Frisell), Eberhard Weber and Michael DiPasqua (thank you Sardo for turning my attention to this; you people correct the mp3 tags if you care). Just before he went smooth and cheesy. The tracks merge and emerge, so I'm not sure about the splits I made between them. Dig it anyway.
niedziela, 11 kwietnia 2010
Krzysztof Komeda - Po katastrofie
Łagodnie rzecz ujmując, nie byłem zwolennikiem śp. prezydenta, ale przecież nie tak, kurwa, miało być.
Zapytany jak sobie wyobraża szczęśliwe życie, odparł: "plaża i muzyka". Polubiłem go za te słowa.
Zdaje się był fanem Komedy, więc - ku pamięci.
Zapytany jak sobie wyobraża szczęśliwe życie, odparł: "plaża i muzyka". Polubiłem go za te słowa.
Zdaje się był fanem Komedy, więc - ku pamięci.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)

