Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cassette rips. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cassette rips. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 11 maja 2014

Mirosław Rajkowski - The Primary Principle (2001)

Zapoznany (jak się mawia w stolicy) krajowego chowu mistrz śpiewu alikwotowego tym razem w nieco krótszych formach i w bardzo dobrej formie. (Nie, nie wyszło mi żeby w miarę mądrze napisać, sorki).

14 short and sweet pieces from a largely unsung Polish throat singing master. 


niedziela, 20 kwietnia 2014

Pan Kifared (Ukraina, 1992)

No tak, kolejna rzecz, której nikomu się nie chce wrzucić do sieci, tylko wszyscy czekają, aż ja ruszę swój zgrabny tyłeczek. Nagrano w grudniu 1992 roku w Warszawskim Ośrodku Kultury "Otwarcie" - pytanie, co się z tym ośrodkiem w międzyczasie stało, jest być może mniej istotne niż to, co teraz się dzieje z tymi ludźmi - czy są w Kijowie, czy w Polszy, a może w Barcelonie albo innym Rio... Świetna, wyciszona muza. Coś jak instrumentalne Cukor Bila Smert o trzeciej nad ranem.

Acoustic guitar + piano, sounding not unlike a new-agey, 3a.m., instrumental version of Cukor Bila Smert (the two bands share the piano player, btw.)

poniedziałek, 3 marca 2014

Switłana Ochrimienko, Ołeksandr Jurczenko (Cukor Bila Smert) - Znajesz jak, rozkaży (MC)

Nie wiem co teraz będzie z moim ulubionym trunkiem. To Artiomowskoje Igristoje, informuję, jakby ktoś nie odczytywał kacapskich liter. Muzyka za to jest wieczna - oto takie post-Cukor Bila Smert, nawet nie wiem kiedy wydane. Ten sam słodki wokal i wogle.

I'm lucky enough to have tasted the Champagne-like Artyomovskoye Igristoye and to have heard the one and only Cukor Bila Smert in my life. Both hailing from Ukraine. Here's some tape from that band's inimitable singer.


wtorek, 1 października 2013

Re-óp: Raga Sangit

Śniło mi się, że spotkałem Marię Pomianowską i powiedziałem jej, w jakim to kiedyś świetnym zespole grała, a ona obrzuciła mnie stekiem wyzwisk, z których najlżejsze to "ty suko biłgorajska".

http://panmietek.blogspot.com/search?q=raga+sangit

I turns out that the 1980s, Iron-Curtain Poland was a good place for North Indian music.

wtorek, 23 kwietnia 2013

Re-óp: Tomasz Sikorski

Pogoda ładna, więc żeby nie było za wesoło - Sikorski.
Powyciągane z kaset, płyt rzecz jasna nie ma (żeby nie było za dobrze): (O KURDE MAĆ!)
Echa II (1963), Monodia e sequenza (1966), Homofonia (1970 - lepiej brzmiąca wersja niż poprzednio), Muzyka nasłuchiwania (1973), Autograf (1980) i dedykowana Nietzschemu La Notte (1984), razem godzina muzyki.
(w pierwszym, drugim i czwartym utworze usłyszymy samego kompozytora na fortepianie i perkusji)
To już wszystko, co mam. Jeśli jeszcze tego nie zrobiliście, zajrzyjcie na poprzednie posty z muzyką tego depresyjnego minimalisty.

*************************
"Told me again you preferred handsome men, but for me you would make an exception" -
L. Cohen
Six more pieces of his depressive minimalism which I unearthed from cassette tapes, recorded from FM broadcasts: Echoes II (1963), Monodia e sequenza (1966), Homophony (1970 - a better sounding recording than previously), Listening Music (1973), Autograph (1980) and La Notte (1984), dedicated to F. Nietzsche.
(cuts one, two and four feature the man himself on piano and percussion)
One hour altogether. That's all I've got. Be sure you have checked my previous posts of his music.
(There must be some reason why his works have not been released on CD, but - oh fuck, they are!)

czwartek, 29 listopada 2012

Jeremi Przybora - "Piosenki starszego pana", kaseta, 1979

Chyba unikalna kaseta zgrana kilka lat temu przez kolegę Aua, podziękujmy mu wraz z życzeniami urodzinowymi. Można te piosenki uznać, jak sądzę, za ostatnie utwory Starszych Panów. Przybora na starość cosik złagodniał, liryczne ostrze się odrobinkę stępiło, są tu mimo to dwa numery genialne: "Dziadek Paździerzak" i "Idę cienistą stroną ulicy". I właśnie poczułem powołanie, by o tym drugim coś powiedzieć.
 Tę przeuroczą piosenkę okrasza partia klawesynu, która, jak mi się wydaje, w dzisiejszych czasach uznana by została za zbyt niechlujną - została zagrana tak nieprecyzyjnie, że trzeba by było ją nagrać jeszcze raz, albo posadzić za tym instrumentem perkusistę, który wyrobiłby z rytmem. Jeśli zaś idzie o tekst, to to, co Przybora wspomina o tym, co śpiewa Billie Holiday, wymaga sprostowania. W naszym, umiarkowanym klimacie, słoneczna strona ulicy oznacza komforcik. Inaczej niż w południowych stanach Stanów Zjednoczonych, gdzie w czasach segregacji rasowej uchwalono, że tą stroną ulicy, która się chowa w cieniu, mogą chodzić tylko biali, dla "białych inaczej" natomiast zarezerwowano całą stronę utamlionną sołncem. Tak więc kiedy ktoś śpiewa "I'm on the sunny side of the street", to raczej nie ma na myśli faktu, że się cieszy z tego, że mu się serotonina podnosi.

środa, 28 listopada 2012

Cukor Bila Smert - "Selo"

Chyba najczęściej zamawiana pozycja spośród moich archiwaliów. Oryginalny post sprzed czterech lat jest tu, a ja informuję od razu, iż nie mam zamiaru pozbywać się tej kasety.

The most sought after and asked about among my old uploads. Read the original post from 2008 here and don't ask me whether I want to sell this cassette.

czwartek, 12 listopada 2009

Tie Break - "Duch wieje kędy chce", kaseta, 1990

Nie mam czasu nic napisać. Super rzadka rzecz. Świetna, choć wydawało mi się kiedyś inaczej. Edycja Paulińska 1990. Mediafire, 106 Mb.
ps. jeśli utwór a2 się Wam nie rozpakowuje, to macie go tutaj.

In a few days I'll be able [EDIT: I wasn't...] to sit down and write a thing or two about this super-super rare 1990 cassette from Tie Break released by The Pauline Fathers Edition. Excellent stuff. Mediafire, 106 Mb.
ps. should you have trouble unpacking song A2, it is separately here.

sobota, 19 września 2009

Dwie kasety z Górnego Egiptu (Upper Egypt music - 2 cassettes)



To znaczy ja byłem w dolnym, zwykłym Egipcie. Niestety, nie bardzo wiem co to kupiłem. Jeśli ktoś zna arabski, to POMOCY! O ile skumałem to co mi tłumaczył recepcjonista hotelowy (naprawdę, mógłby podszlifować swój angielski...), to MZMAR BLDY (czyt. "muzmar baladi" z akcentem na "di") to NIE jest nazwa wykonawcy, a ogólne określenie charakterystycznego stylu muzyki instrumentalnej z tamtych stron, a tę oto drugą, jakże uroczą kasetę:

nagrał zespół, któremu lideruje Abed Allah ( czyt. "abdalle" z akcentem na "lle"). Pierwsza taśma (1997?) jest w lepszej jakości, bardziej jakby przebojowa, i chyba słabsza. Ta druga (wygląda na 2002; przy okazji - zwróćcie uwagę, w którą stronę się ją otwiera) to hardkor: dwa półgodzinne utwory, od których można zasnąć jak wąż, ale można też się podniecić niesamowitym zgraniem tych muzyków. Porozumienie między nimi jest naprawdę na poziomie telepatycznym. Polecam zwłaszcza ostatnie 7-8 minut. Bardzo dobrze wydane 8 funtów egipskich (ok. 4 złote - za obie!): tu jest "Mzmar Bldy" (plus okładki), a tu Abed Allah.

I'm desperately after ANY help with the transliteration/translation regarding these two excellent tapes. As far as I could understand my hotel receptionist's version of the English language, MZMAR BLDY (pron. "muzmar baladi") is NOT the artist's/artists' name, but a general term regarding this specific instrumental style. The other (stellar!) tape is (most likely to be) performed by Abed Allah's band, who will blow your mind with their telepathic interplay. Very well spent eight Egyptian pounds: get "Mzmar Bldy" here (plus the cover pics) and Abed Allah here.


EDIT: from the comments section, 18.08.2011. Thanks MMfly!
if you still need the translation, first tape is "muzmar ebna' as-saeed", its name of the band, means "muzmar of saeed sons". muzmar is a name of that kind of egyptian flute which sounds on the tape. saeed is a common name for upper egypt. name of album - "muzmar balady" - its like "folk muzmars". second tape: abdullah (must be name of the band leader), "muzmar ebna' qus" - "muzmar of qus sons", qus is a town in upper egypt. great music, thanks-)

piątek, 22 maja 2009

Petr Váša - Poemes physiques acoustiques, 1994



Cieszą mnie Wasze komentarze. Wszystkie! Zawsze! Ale z tego, co Państwo zamawiało, to nic nie mam (a nawet, wstyd się przyznać, prawie nic nie znam).
W takim razie dziś rzecz, której Państwo być może nie miało jeszcze na swojej playliście. Odgłosy paszczą wydawane przez czeskiego muzyka (pamiętam, że grał w zespole Z Kopce)/poetę/performera/zwał jak zwał, którym nadano miano literatury. Uznano nawet tę kasetę za integralną część tomika wierszy, proszę się wczytać w napisy w bratnim języku. Jednak teraz nie widzę jej na stronie artysty - http://www.petrvasa.cz/ - a może nie patrzyłem zbyt dokładnie. Być może autor posłuchał tego i uznał, że mógłby jedną czy dwie rzeczy zrobić lepiej. Ciekawe, czy Państwo też by tak mogło: Mediafire, 67 Mb; a tu okładki.

40-odd minutes of mouth noise tagged as 'physical poetry' from long enduring Czech musician/writer/performer Petr Váša. I'm sure the guy listened to this and thought he could have done one or two things better; this is not even listed on his website http://www.petrvasa.cz/. Easily falls into the category 'incredibly strange music' - Mediafire, 67 Mb; covers here.

niedziela, 10 maja 2009

Rongwrong!!!

Mam nadzieję, że żyją jeszcze ci, co prosili o te nagrania. Ta muzyka jest nieśmiertelna. Epka i dwie kasety zespołu, co industrial pod strzechy przywiódł. Nuże mi tu pobierać bez gadania i słać podziękowania waćpannie Sytri (za epkę) i waćpanowi Eclipse (za Czahora):
*EP Epiphany Obvers Epiphany Revers (1993): Mediafire, 31 Mb (mp3) albo FLAC - Mediafire, 82 Mb
*kaseta Epiphany (1993): Mediafire, 94 Mb (uwaga: bez dublujących się nagrań z epki; jak ktoś już bardzo koniecznie chce, to ma je tutaj)

*i genialna kaseta The Story of Alfons Czahor 1995: Mediafire, 79 Mb (uwaga: inny materiał niż na płycie!)
Na razie to tyle, zanim się reaktywują w roku 2020.

I hope that all those who requested these recordings ages ago are still alive. The complete from the best rural/industrial band in the world:
*EP Epiphany Obvers Epiphany Revers 1993: Mediafire, 31 Mb (mp3) or FLAC - Mediafire, 82 Mb
*MC Epiphany 1993: Mediafire, 94 Mb (NB without the EP tracks; if you really need'em, get'em here)
*and, ladies and gentlemen, the absolutely brilliant cassette The Story of Alfons Czahor (1995): Mediafire, 79 Mb (completely different recordings from the CD of the same title).

poniedziałek, 4 maja 2009

Asunta (Sławomir Gołaszewski) - Landscapes of ASUNTA, 1995


Precz z dragami. Miękkimi też.
To chyba jedyne, co Goły nagrał na swój własny rachunek. Klarnet i harmonium - co można z tego wydusić? Na przykład 50 minut ambientu - Mediafire, 88 Mb
ps. czemu nikt nie komentuje Blue Nile?

50 minutes of ambient clarinet accompanied by harmonium. The guy has been a very singular figure of Polish, so to speak, counter-culture - a writer/journalist and occasional musician in reggae (Izrael) and punk (Armia) bands. Here is his only, I guess, solo effort, released on cassette by Atman's short-lived label FLY Music - Mediafire, 88 Mb

sobota, 2 maja 2009

Dysmorfofobia - Sacrum Profanum, demo, 1998


No tak, uwielbiam takie okładki: dowiemy się z niej tak istotnej informacji, że masteringu dokonano w czerwcu 1998 roku, natomiast takimi drobiazgami jak skład zespołu czy tytuły utworów nikt nie ma zamiaru nam głowy zawracać. Na szczęście fajnie grają. Normalnie słuchanie młodych kapel industrialnych to męka, a Dysmorfofobia od początku się wyróżniała. Postawili na trzy rzeczy: rytm, rytm i rytm. I jeszcze taka korzenna otoczka brzmieniowa. Bardzo to obiecujące; nie znam ich innych nagrań, a wiem, że na pewno wydali przynajmniej połowę winylowej epki (split z łódzkim Jude). Podzielcie się, kto ma [JUŻ SIĘ PODZIELILI]; a póki co, 21 minut - Mediafire, 36 Mb (mp3) lub FLAC - Sharebee, 111 Mb.

A very promising 1998 demo from Warsaw's tribal/industrial Dysmorfofobia. Not too unlike Savage Republic. These guys really got to the basics, the three R's: rhythm, rhythm, and rhythm. I know they have released at least one split vinyl EP, but I've never heard that one [NOT ANYMORE]. For now - Mediafire, 36 Mb (mp3) or FLAC - Sharebee, 111 Mb.

piątek, 1 maja 2009

Eugeniusz Bodo/Adolf Dymsza - W starym kinie





Najczęściej ostatnio słuchana przeze mnie kaseta. Nie cała, bo nierówna jest niestety, wolne numery nie podchodzą mnie jakoś; ale "Złociste włoski" to mój przebój wiosny, a przy "Ach, pardon" (proszę sobie spojrzeć, czyja to kompozycja!) popłakałem się ze śmiechu. O dziwo nie ma tu żadnego duetu obu panów.
Kilka uwag:
1. patrzcie, jak się zmienia nasz język - będę wiernym jej albo brzmienie samogłoski "y"
1a. czy rozumiecie wszystko, co się tu śpiewa?
2. w kilku miejscach Tuwim odstawił chałturę
3. w kilku miejscach osoba rekonstruująca te nagrania chyba się nudziła i łaziła se po chacie
4. zwróćcie uwagę na szalenie mocne brzmienie akordeonu
Czad - Mediafire, 46 Mb.

poniedziałek, 27 kwietnia 2009

Gerstein - kaseta, 1993, OBUH Records


Jedno z pierwszych wydawnictw Obuha. Muszę coś dodawać? Może tylko to, że te elektroniczne kawałki podobają mi się bardziej. Na zdrowie - Mediafire, 92 Mb.

Need I say more? One of the first Obuh releases and their first non-Polish one, I suppose. I like these electronic tracks better - Mediafire, 92 Mb.

sobota, 10 stycznia 2009

Raga Sangit - "Klasyczna muzyka północnych Indii", kaseta, 1987

Czytelnik Tomkiz telepatycznie sobie tego zażyczył.
Raga Sangit to był świetny polski zespół grający klasyczną muzykę indyjską. Dla mnie, co tu gadać, jedna z kluczowych rzeczy mej młodości. Zobaczyć ich koncert w wieku lat 17 - duże przeżycie. Dlaczego oni byli tacy świetni? Ha, bo na pierwszym miejscu państwo Pomianowscy (Maria i Jerzy) stawiali MUZYKĘ, a nie żadne tam tripy czy wibracje, jak choćby Atman, który widziałem wtedy wiele razy na żywo. Raga Sangit w i e d z i e l i co grają. Piękne brzmienie, instrumentem solowym jest tu sarangi - taka, upraszczając, indyjska wiolonczela. Maria Pomianowska gra do dziś, choć nie wiem prawdę mówiąc pod jakim szyldem, a pan Jerzy, socjolog z wykształcenia, został dyplomatą - przez jakiś czas był nawet, ni mniej ni więcej, tylko ambasadorem RP w Japonii.
W bliżej nieokreślonej przyszłości zapowiadam winyl tego zespołu z 1990 roku, a teraz - kaseta, wydana trzy lata wcześniej przez Akademickie Radio Pomorze ze Szczecina. Kaseta to zwykły Superton (kto wie, ten wie, młodszym nie ma sensu wyjasniać, bo i tak nie zrozumieją), więc to cud, że jakoś to jeszcze słychać (no, początki i końce są pociachane) - strona A i strona B.


A low-circulation cassette from Raga Sangit: a Polish outfit playing classical Hindustani music with force, competence, and authority. You'll be seduced by the sensual sound of sarangi, an indian cello of sorts. The group was led by husband and wife - Jerzy Pomianowski (a tabla player, later to become Poland's ambassador in Tokyo) and Maria Pomianowska (a well-respected folk/classical crossover musician). Utterly charming - side A and side B.

niedziela, 14 grudnia 2008

Cukor Bila Smert' - Selo (1993)

Gdyby to Obuh wydał, to wszyscy by sikali z zachwytu. A że to tylko jakaś tam Koka, która samą ukraińską muzykę prezentowała (? - działa ta wytwórnia jeszcze?), i nie jest to folk, przy którym można by się najebać i potańczyć, to wszyscy zapomnieli.
Co to była za wytwórnia? Można powiedzieć, że ukraińska, ale działająca w Polsce. W repertuarze - rzeczy zahaczające o awangardę. Mam kilka kaset, niektóre takie sobie, niektóre świetne. Ta - super. Eteryczne piosenki, trochę jak Księżyc, trochę jakby nowe Pustki bez sekcji rytmicznej. Proszę słuchać i się zachwycać - Mediafire, 95 Mb.

Koka Records was (and still is) a Poland-based label featuring indie music from Ukraine. This particular release could have easily fit into the OBUH roster. Quirky classical songs, not too far from Ksiezyc or Meredith Monk's more accessible moments. Enjoy - Mediafire, 95 Mb.

piątek, 14 listopada 2008

Pan Witek - Gość z Atlantydy (2000)

To już drugi - po Lutosławskim - pan Witek na tym blogu. Najwybitniejszy polski reprezentant nurtu outsider music. Doskonałe połączenie umysłu z instrumentem, wspaniałe, acz momentami drastyczne, teksty, niesamowite techniki wokalne.
Kaseta z wytwórni Biodro; Wikipedia podaje, że jest też ce de, ale mi się wierzyć nie chce. Wykonano w trybie "na żywo, ale w studiu" (notabene nagrał to Maciej Cieślak); zdecydowałem się nie zaburzać dramaturgii performance'u i zgrałem do dwóch plików - A i B.
Strona A:
1. Spidi Gonzales - tłist egien
2. Kuantadamera
3. Koń na biegunach
4. To były piękne dni
5. Nie pijcie przed weselem
6. Noc poślubna
7. Mój koń nie mieści mi się w dłoń
8. Ela (a niech cię jasna cholera).

Strona B:
1. Ruiny Edenu
2. Ty odeszłaś tamtej nocy z tamtym panem
3. Mówili ludzie: nie wierz dziewczynie
4. Kiedyś zrozumiesz
5. Chcę ci dać
6. Idąc przez życie
7. Jestem kosmitą.

Młodszym słuchaczom należałoby wyjaśnić, że użyte w refrenie mojej ulubionej piosenki "Nie pijcie przed weselem" słowo "kobra" oznacza mniej więcej tyle, co "czwartkowy wieczorny seans kryminału w telewizji".
Proszę się częstować - Mediafire, 98 Mb.

niedziela, 7 września 2008

Krew na życzenie

Fanfary - pierwsza prośba, jaką realizuję. I w sumie pierwszy wyjątek od zasady "udostępniam to, co lubię". Kaseta (chyba bez tytułu) zespołu Krew - z Warszawy, nie mylić z grającym w tym samym czasie awangardowym zespołem z Poznania (ma ktoś? udostępni ktoś?). Wcześniejszy zespół Rafała Kwaśniewskiego - Kwaska z PRL. Trudno właściwie powiedzieć, co grają. Pokombinowany prosty rock and roll. Dużo klawiszy, Wojciech Konikiewicz na nich. Dużym zaskoczeniem - dla fana PRL - są teksty, poruszające dużo szersze spektrum tematów niż to, że wszystkie kobiety są złe (szczególnie ładne), a w życiu niestety nie wyszło nic. Zwłaszcza utwór "Czarna twarda kamienista droga", traktujący o, hm, życiu religijnym.
Całość jednak zdecydowanie ma swój wyraz. Taka, powiedzmy, nieudana płyta ciekawego zespołu.
Jakość dźwięku zabija. To nie jest piąta kopia na Kasprzaku, to jest NAPRAWDĘ z oryginalnej kasety. Przegrywałem bez redukcji szumów, bo już NIC by nie było słychać. Ale - tak było. Polton 1989.