... zawiera utwór pod tytułem "19 XI"!
Contains track titled "19 Nov". You're in for an hour of windbient psychedelia.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą field recordings. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą field recordings. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 19 listopada 2012
sobota, 3 listopada 2012
ขุนนรินทร์พิณซิ่ง8
Pan Mietek rzaaaadko daje coś z, jak mawia młodzież, jutube, ale TO jest coś jak w dialogu Kofty i Friedmanna: - Jest Maruszeczko? - Nie ma, przekazać coś? - Nie, tego się nie da przekazać słowami:
czwartek, 29 września 2011
"Before The Revolution - A 1909 Recording Expedition in The Caucasus and Central Asia"

Polscy panowie mają na pieńku z rewolucją, więc nie dziwota że Wasz, drodzy Czytelnicy, pan czuje sympatię do muzyki z czasów przedrewolucyjnych.
A Polish "pan" (~sir) always abhors the revolution.
Etykiety:
East European,
field recordings,
folk,
not here not now,
pre-1939
środa, 18 maja 2011


Słaby jestem z historii i nie wiem, czy w czasie gdy dokonywano tych nagrań Gruzja była państwem niepodległym, czy częścią imperium rus/sow. Nagrania za to kapitalne, może tylko chór z Kutaisi troszkę słabszy, ciekawe dlaczego. Chyba rzeczywiście kiedyś się po prostu żyło jakoś inaczej i to słychać w tej muzyce.
Having always been bad at history, I can't figure out whether at the time of making these recordings Georgia was an independent state or not. Excellent stuff all the way through, maybe with an inexplicable exception of the Kutaisi Choir.
I guess it can be heard here that years/aeons ago, life was simply different from what it is now.
Etykiety:
East European,
field recordings,
folk,
not here not now,
pre-1939
sobota, 30 kwietnia 2011
"Go-To-Cat-Man-Do", 2005

Składanka nagrań powstałych w oparciu o przetworzony fragment jakiegoś utworu pochodzącego z, nie wiedzieć czemu, Nepalu. Podoba mi się to, że nie ma związku pomiędzy jakością utworu a renomą artysty: i (bez urazy) Wolfram, i taki tuz jak Francisco Lopez odwalili taką kiłę, że na miejscu kompilatorów płyty odesłałbym ich numery z powrotem. Naprawdę, "Untitled # 165"...my ze szwagrem też potrafimy wysmażyć 164 takie dzieła... I jeszcze te wkurwiające kilkuminutowe początkowe pianissima, "siadać na dupę i słuchać, bo to wielka sztuka jest, frajerzy". Fajny kawałek zrobił Aleksiej ("kakoje wasze otczestwo?") Borisow, kompozycja Patryka Zakrockiego to najlepszy utwór na krajalnicę do jaj, jaki kiedykolwiek udało się Wam usłyszeć; ale i tak nikt tu nie podskoczy...komu? komu? Tak, zgadliście.
All tracks here are based on a piece of a piece of music from Nepal. Why on earth, dunno. It turns out that both unknown and renowned artists are equally capable of producing sheer shit, check the instructive Francisco Lopez's "Undigested # 165" for a good example. On the other hand, Alexei Borisov's track is a standout; Patryk Zakrocki made the best music performed on an egg-cutter you will ever be lucky to hear; but anyway, Za Siodma Gora's gem is this album's saving grace.
Etykiety:
avant-garde,
East European,
electronica,
field recordings,
OBUH Records,
Polish
wtorek, 19 kwietnia 2011
Hati
Obiecany ciąg dalszy.
Wydaje się, że ich przepis na granie jest taki, że nic prostszego - trochę pohałasować na gongach i innym żelastwie - ale to właśnie oni umieją tak zrobić, że się tego nie tylko daje, ale CHCE słuchać. Oto dwa single z cyklu "Recycled magick drones" - jeden winylowy, drugi kompaktowy.
A propos poprzedniego posta z ich muzyką: oto "Zero Coma Zero" w wersji FLAC (część I i część II), myślę, że skorzysta nawet te 250 osób, które posiada tę płytę, bo wyszła ona tylko w kapryśnym formacie CD-R. Jakiś czas temu też poprawiłem wersję mp3 z v2 na v0.
More from the one and only Hati. One would think there's nothing easier than this - banging some gongs and other metal crap - but this band's ability to make it sound enjoyable (let alone listenable) is uniquely theirs. Here's a 7-inch vinyl single and a 3-inch cd-r single from their "Recycled magick drones" series.
Regarding my previous post on them: go and grab their 2005's pivotal "Zero Coma Zero" in FLAC (part I and part II), since it's beeen released solely in the ever-erratic CD-R format. Also, I have upgraded the mp3 version to the crystalline v0 bitrate.
Wydaje się, że ich przepis na granie jest taki, że nic prostszego - trochę pohałasować na gongach i innym żelastwie - ale to właśnie oni umieją tak zrobić, że się tego nie tylko daje, ale CHCE słuchać. Oto dwa single z cyklu "Recycled magick drones" - jeden winylowy, drugi kompaktowy.
A propos poprzedniego posta z ich muzyką: oto "Zero Coma Zero" w wersji FLAC (część I i część II), myślę, że skorzysta nawet te 250 osób, które posiada tę płytę, bo wyszła ona tylko w kapryśnym formacie CD-R. Jakiś czas temu też poprawiłem wersję mp3 z v2 na v0.
More from the one and only Hati. One would think there's nothing easier than this - banging some gongs and other metal crap - but this band's ability to make it sound enjoyable (let alone listenable) is uniquely theirs. Here's a 7-inch vinyl single and a 3-inch cd-r single from their "Recycled magick drones" series.
Regarding my previous post on them: go and grab their 2005's pivotal "Zero Coma Zero" in FLAC (part I and part II), since it's beeen released solely in the ever-erratic CD-R format. Also, I have upgraded the mp3 version to the crystalline v0 bitrate.
sobota, 19 lutego 2011
"Tibet - Nepal", Disques BAM 1965
Nagrania z lat 1961-65, z jednej z wcześniejszych ekspedycji w tamte rejony. Od śpiewów mnichów tybetańskich po uliczny festiwal w Nepalu. Mp3/v0, FLAC: strona Tybet strona Nepal, okładki.
All sorts of recordings - both religious and secular - on an old, yet very good sounding platter from the noble BAM Disques label. Mp3/v0, FLAC: Tibet side Nepal side, cover pics.
piątek, 4 lutego 2011
Hati - "Zero Coma Zero", 2005
Powoli, powoli i nagle okazuje się, że ten zespół z Torunia grający na gongach i misach tybetańskich to po prostu jedna z najlepszych obecnie polskich kapel w ogóle. Jest to, co tu gadać, muzyka zrozumiała pod każdą szerokością geograficzną, więc nie dziwota że doceniają ich już na całym świecie. Na tej, niedostępnej już dziś, płycie pod wszystko mówiącym tytułem "Zero śpiączka zero", pierwiastek kompozycji góruje nad żywiołem improwizacji; być może dlatego jest to ich chyba moje ulubione dzieło.
ps. czytelniku od muzyki z Indii - proszę kliknąć na okładkę płyty. pozdrawiam.
Hati, a drone-heavy percussion band from Torun, Poland, are getting more and more worldwide recognition; not only because they are regular collaborators with Z'Ev, but simply because their music is fresh, powerful, and universal. This excellent 2005's outing is reportedly more structured than improvised, unlike the rest of their discography.
ps. czytelniku od muzyki z Indii - proszę kliknąć na okładkę płyty. pozdrawiam.
Hati, a drone-heavy percussion band from Torun, Poland, are getting more and more worldwide recognition; not only because they are regular collaborators with Z'Ev, but simply because their music is fresh, powerful, and universal. This excellent 2005's outing is reportedly more structured than improvised, unlike the rest of their discography.
niedziela, 10 maja 2009
Rongwrong!!!
Mam nadzieję, że żyją jeszcze ci, co prosili o te nagrania. Ta muzyka jest nieśmiertelna. Epka i dwie kasety zespołu, co industrial pod strzechy przywiódł. Nuże mi tu pobierać bez gadania i słać podziękowania waćpannie Sytri (za epkę) i waćpanowi Eclipse (za Czahora):
*EP Epiphany Obvers Epiphany Revers (1993): Mediafire, 31 Mb (mp3) albo FLAC - Mediafire, 82 Mb
*kaseta Epiphany (1993): Mediafire, 94 Mb (uwaga: bez dublujących się nagrań z epki; jak ktoś już bardzo koniecznie chce, to ma je tutaj)


*i genialna kaseta The Story of Alfons Czahor 1995: Mediafire, 79 Mb (uwaga: inny materiał niż na płycie!)
Na razie to tyle, zanim się reaktywują w roku 2020.
I hope that all those who requested these recordings ages ago are still alive. The complete from the best rural/industrial band in the world:
*EP Epiphany Obvers Epiphany Revers 1993: Mediafire, 31 Mb (mp3) or FLAC - Mediafire, 82 Mb
*MC Epiphany 1993: Mediafire, 94 Mb (NB without the EP tracks; if you really need'em, get'em here)
*and, ladies and gentlemen, the absolutely brilliant cassette The Story of Alfons Czahor (1995): Mediafire, 79 Mb (completely different recordings from the CD of the same title).
*EP Epiphany Obvers Epiphany Revers (1993): Mediafire, 31 Mb (mp3) albo FLAC - Mediafire, 82 Mb
*kaseta Epiphany (1993): Mediafire, 94 Mb (uwaga: bez dublujących się nagrań z epki; jak ktoś już bardzo koniecznie chce, to ma je tutaj)


*i genialna kaseta The Story of Alfons Czahor 1995: Mediafire, 79 Mb (uwaga: inny materiał niż na płycie!)
Na razie to tyle, zanim się reaktywują w roku 2020.
I hope that all those who requested these recordings ages ago are still alive. The complete from the best rural/industrial band in the world:
*EP Epiphany Obvers Epiphany Revers 1993: Mediafire, 31 Mb (mp3) or FLAC - Mediafire, 82 Mb
*MC Epiphany 1993: Mediafire, 94 Mb (NB without the EP tracks; if you really need'em, get'em here)
*and, ladies and gentlemen, the absolutely brilliant cassette The Story of Alfons Czahor (1995): Mediafire, 79 Mb (completely different recordings from the CD of the same title).
Etykiety:
avant-garde,
cassette rips,
electronica,
field recordings,
folk,
genius,
OBUH Records,
Polish,
pre-1939,
rock,
vinyl
sobota, 9 maja 2009
Obok Obuha, cz. II - Noise Maker's Fifes - Soundscapes of the Inner Eye, 1995 (NMT Rec.)
Z pozdrowieniami dla Continuo, który wyręczył mnie w jednym z Obuhowych uploadów. Tu mamy nagrania z lat 1992-93, czyli chyba z pionierskiego okresu tej dronowej orkiestry. Wydali to muzycy we własnej wytwórni. Tradycyjne dla Noisemakersów szumyzlepyciągi wzbogacone o nagrania naturalne i dub. Ho ho - część pierwsza i część druga.
Cheers to Continuo for another Obuh upload by him. In return, here are NMF on their own imprint in five improvised droney pieces from 92/93 (relatively early, that is). Sound sources range from dub to field recordings, plus usual instrumental and non-instrumental noises. Enjoy - part one and part two.
Cheers to Continuo for another Obuh upload by him. In return, here are NMF on their own imprint in five improvised droney pieces from 92/93 (relatively early, that is). Sound sources range from dub to field recordings, plus usual instrumental and non-instrumental noises. Enjoy - part one and part two.
środa, 4 lutego 2009
Gerogerogegege - No Sound, 7", 1995?


I bądź tu człowieku mądry z taką okładką.
Dwa utwory, które każą nam się zastanowić nad granicami muzyki. Odgłosy przypominające ciągnięcie po ziemi kontenerów z pustymi butelkami po mleku. Tylko Japończycy tak mogą. Strona B zdecydowanie lepsza, choć nie wiem dlaczego. Całość - kto wie, czy nie najdziwniejsza płyta, jaką mam: Mediafire, 27 Mb.
Can you make out any relevant info from the cover? Two tracks which make us wonder where the music ends. Sounds like metal crates full of empty bottles being dragged around. Yep, they're Japanese. The B side is much better, although I don't exactly know why. Overall, a serious contender for the weirdest record I own - Mediafire, 27 Mb.
niedziela, 4 stycznia 2009
Eugeniusz Rudnik - Collage (1965)...
...jeszcze raz, z innej kasety, mniej zaszumione nagranie: Mediafire, 24 Mb.
...once again, ripped from another broadcast with substantially lower FM noise: Mediafire, 24 Mb.
...once again, ripped from another broadcast with substantially lower FM noise: Mediafire, 24 Mb.
Etykiety:
contemporary classical,
field recordings,
genius,
Polish,
radio,
unreleased
poniedziałek, 17 listopada 2008
Eugeniusz Rudnik - Collage (1965), Martwa natura z ptakiem, zegarem, strzelcem i panną (97)
Ująłeś mnie, Rajzbret, swoim komentarzem. Specjalnie z tej okazji dwa inne Rudniki z moich kaset: niby dzieli je wszystko, ale klimat ten sam - ciepły, swojski, absurdalny, jaki tam jeszcze.
Rudnik, nie kompozytor a inżynier dźwięku, w Collage'u wykorzystał m. in. przydźwięk ze wzmacniacza. (Znowu się Sonic Youth kłaniają, choć o tym nie wiedzą nic). A "Martwa natura..." brzmi bardzo podobnie do "Ptaków...", ale bardziej bagniście.
Zresztą sami usłyszycie - Mediafire, 34 Mb.
hasło (password) - skomentuj
Rudnik, nie kompozytor a inżynier dźwięku, w Collage'u wykorzystał m. in. przydźwięk ze wzmacniacza. (Znowu się Sonic Youth kłaniają, choć o tym nie wiedzą nic). A "Martwa natura..." brzmi bardzo podobnie do "Ptaków...", ale bardziej bagniście.
Zresztą sami usłyszycie - Mediafire, 34 Mb.
hasło (password) - skomentuj
Etykiety:
contemporary classical,
field recordings,
genius,
Polish,
radio
sobota, 15 listopada 2008
Dzwony japońskich świątyń - Japanese Temple Bells
No to coś z zupełnie innej beczki. To nie muzyka. Płyta "Japanese Temple Bells 8-17th Century" zawiera, zgodnie z tytułem, nagrania dzwonów (niekiedy drewnianych) z japońskich świątyń. Ech, naprawdę powinienem był to dać na wiosnę.
Prawie godzina nie-muzyki. Ale za to relaksuje.
Mediafire, 80 Mb.
Prawie godzina nie-muzyki. Ale za to relaksuje.
Mediafire, 80 Mb.
środa, 17 września 2008
Eugeniusz Rudnik - Ptacy i ludzie (1991-93)
Od razu kop: moi mili, to jest mój ulubiony utwór wszech czasów. Bez jaj. Rzecz ze Studia Eksperymentalnego Polskiego Radia. Rudnik, facet, który był/jest tam realizatorem, robi też własne utwory - w swoim stylu i z charakterystycznym brzmieniem, mimo, że techniką collage'u pracuje. "Ptacy i ludzie - etiuda koncertowa na czworo artystów, troje skrzypiec, dwa słowiki, nożyczki i garncarkę ludową" mieści w sobie jeszcze nagrania do nauki francuskiego i gadki z próby jakiegoś utworu Pendereckiego - to jego jest ten głos "a masz partyturę?". No i jeszcze ta garncarka ludowa... Genialne. 15 minut, słuchać można w kółko.
Nagranie z radia, ze starej kasety. Szumi, ale niech tam. Ten utwór to było przecież takie pożegnanie z analogowym montażem. Zakochacie się w tym.
Mediafire, 27 Mb.
PS: NIE WIEDZIEĆ CZEMU, JEST TO INNA WERSJA TEJ KOMPOZYCJI NIŻ TA, KTÓRĄ MOŻNA ZNALEŹĆ NA ANTOLOGII ALBO UBUWEB.
A different version of one of Mr. Rudnik's greatest. Recorded from a 1994 radio broadcast. My fave piece of music of all time, really. Mediafire, 27 Mb.
Nagranie z radia, ze starej kasety. Szumi, ale niech tam. Ten utwór to było przecież takie pożegnanie z analogowym montażem. Zakochacie się w tym.
Mediafire, 27 Mb.
PS: NIE WIEDZIEĆ CZEMU, JEST TO INNA WERSJA TEJ KOMPOZYCJI NIŻ TA, KTÓRĄ MOŻNA ZNALEŹĆ NA ANTOLOGII ALBO UBUWEB.
A different version of one of Mr. Rudnik's greatest. Recorded from a 1994 radio broadcast. My fave piece of music of all time, really. Mediafire, 27 Mb.
Etykiety:
contemporary classical,
field recordings,
genius,
Polish,
radio,
unreleased
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)
