Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pop. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pop. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 3 marca 2014

Switłana Ochrimienko, Ołeksandr Jurczenko (Cukor Bila Smert) - Znajesz jak, rozkaży (MC)

Nie wiem co teraz będzie z moim ulubionym trunkiem. To Artiomowskoje Igristoje, informuję, jakby ktoś nie odczytywał kacapskich liter. Muzyka za to jest wieczna - oto takie post-Cukor Bila Smert, nawet nie wiem kiedy wydane. Ten sam słodki wokal i wogle.

I'm lucky enough to have tasted the Champagne-like Artyomovskoye Igristoye and to have heard the one and only Cukor Bila Smert in my life. Both hailing from Ukraine. Here's some tape from that band's inimitable singer.


środa, 28 listopada 2012

Cukor Bila Smert - "Selo"

Chyba najczęściej zamawiana pozycja spośród moich archiwaliów. Oryginalny post sprzed czterech lat jest tu, a ja informuję od razu, iż nie mam zamiaru pozbywać się tej kasety.

The most sought after and asked about among my old uploads. Read the original post from 2008 here and don't ask me whether I want to sell this cassette.

środa, 20 czerwca 2012

The Syntetic - "Tchnienie mocy", 2009

Kilka razy się popłakałem ze śmiechu. Jaki jest Wasz TRZECI ulubiony utwór z tej płyty? Bo dwa pierwsze to zaraz będzie Wam wiadomo. Mój - o dziwo "El Garcia".
Najlepsza odtrutka na te armeńskie doły.

I thought this slab of pure outsider disco/pop/rock would be the best remedy for those super downers of the previous post.

czwartek, 27 stycznia 2011

Oczi Cziorne (2001)

Dwie rzeczy w Polsce występują zbyt rzadko: zespoły dziewczęce i inteligentny kameralny pop. Mp3 albo FLAC: cz. 1, cz. 2.

These two things are too rare in Poland: all-female bands and good chamber pop. Mp3 or FLAC: pt. 1, pt. 2.

piątek, 31 grudnia 2010

Zdzisława Sośnicka - "Odcienie samotności", 2LP, 1980

Dla Państwa na Sylwestra.
Jeśli nie będziecie przy tym tańczyć, tylko wsłuchacie się w teksty, to uderzy Was zapewne ich konserwatyzm, uległość wobec mężczyzn (utwór "Tak chciałabym Twoją żoną być"). Dziś nikt by już tak nie śpiewał, a nawet nie próbował. Z drugiej strony, nie przypominam sobie aby w polskiej piosence pojawiła się tematyka lesbijska, nawet w tak niejasnej, eskapistycznej formie jak "Julia i ja". Okładka kiepska, ale płyta ambitna i, co tu gadać, udana.

This New Year's Eve dig "Shades of Loneliness", the ambitious double monster from Poland's best songbird turned disco diva turned gay icon. No, she's straight, in spite of the oblique lesbian escapism channeled in the gorgeous song "Julia and I". Even more, the lyrics here make for some kind of backlash against the 70s hedonism, especially the conservative (even submissive) song no. 7 "I Want So Bad to Be Your Wife Right Now": "I've gotten tired of being single/had enough of Women's Lib". There's a fair share of covers here, including "Da Ya Think I'm Sexy" dubbed "Boredom"! Also, note the orchestral arrangements, usual at the time in Polish pop music. Where have they gone?

środa, 15 grudnia 2010

Eugeniusz Bodo

Największe przeboje "zimnego drania"; składanka, która była w Wyborczej jakiś czas temu. Raczej inne numery niż tutaj. Pamiętacie film "Piętro wyżej"? Były w nim trzy piosenki: przewijająca się przez cały czas "Dzisiaj ta i jutro ta" i jeszcze dwie pioseneczki - wypełniacze, które nie były szykowane na przebój. Tej głównej piosenki to dzisiaj nikt nie pamięta, a wypełniacze mamy na tej płycie pod numerami 1 i 3.



Tematyka utworów, co tu dużo gadać, bliska mojemu sercu, zwłaszcza kompozycja nr 8:
1. Sex appeal
2. Już taki jestem zimny drań/I'm Such a Mean and Cold-Hearted Guy
3. Umówiłem się z nią na dziewiątą/ I Am Meeting Her Tonight at Nine
4. Baby, ach te baby/ Gals, Gals, Gals
5. Okey/O'kay
6. Tylko z tobą i dla ciebie/Only with You, Only for You
7. Zrób to tak/ Do It So
8. Najcudowniejsze nóżki/Her Legs Are Just So Gorgeous
9. Tyle miłości/Whole Lotta Love
10. Ach śpij, kochanie/O Sleep, My Darling (+Adolf Dymsza)

A best-of of the pre-war Poland's #1 entertainer (in the pic above - the one on the right). Unlike my previous post on him, this one features some of his genuinely greatest hits and at the same time cornerstones for Polish popular culture, including Sex Appeal famously sung in-drag. Dig it.

sobota, 3 kwietnia 2010

Wu Młynarski - "Obiad rodzinny" (1970), "Układanka" (1980)

Niewiele łączy te dwie pozycje dyskograficzne Miszcza. Chyba tylko to, że na pierwszej z nich sięgnął dna, a druga to jego święty szczyt.
Płyta "Obiad rodzinny" wcale nie musiała być taka zła. Repertuar tak samo nierówny jak na poprzednim albumie, jest i wodolejstwo, i absolutne klasyki ("Szajba", "Lubię wrony", "Przedostatni walc"). Zarżnął tę płytę sam Młynarski, wykonując te hity z potwornie nieznośną manierą - ojej, jakie to śmieszne jest co ja tu śpiewam, ludzie. Przefajnowane do granic nudności. (Najgorszy utwór - "Weź pan siekierkę".) Te same hiciory parę lat później zaśpiewał na żywo w wersjach, że tak powiem, kanonicznych - zostały ocalone dla potomności na albumie "Szajba".
"Układanka" to też, podobnie jak "Szajba", płyta koncertowa - wróć! nie płyta, tylko kaseta. Nagrana w czasie pierwszej Solidarności, kiedy już (przez chwilę) wolno było mówić więcej, a jeszcze się Miszczowi chciało. (Na płycie "Jeszcze w zielone gramy" nagranej tuż po odzyskaniu niepodległości było słychać już jakieś zmęczenie.) Tu - po prostu 33 minuty czadu. Nasz artysta zastosował formułę all killer, no filler, którą 20 lat później ściągnęli od niego na swojej pierwszej płycie The Strokes.
Tu jest "Obiad" (znów niski bitrejt, sorki), a tu "Układanka" (podziękujmy koledze Au za zgranie dobrze brzmiącej kasety - mój egzemplarz słychać jakby z trumny).
PS. a czemu "Wu Młynarski"? posłuchajcie pierwszego numeru z "Układanki".

Wojciech Młynarski - "Dziewczyny, bądźcie dla nas dobre na wiosnę" (1968)

Druga płyta Młynarszczaka co prawda nic nowego nie wnosi, ale - poza wyjątkami, o tym zaraz - trzyma poziom. Tytułowy numer to czysty geniusz. Poza tym ciekawy wątek w piosenkach "Zdzisio" i "Bynajmniej", takie wczuwanie się z sympatią w, by tak rzec, ubogich duchem; podobnie jak 20 lat później Bielizna.
Aha, ten wyjątek - czy ktoś może mi wytłumaczyć, o co chodzi w finałowej "Balladzie o Kołobrzegu"? Bo ja za cholerę nie kumam. To znaczy, jedno wyjaśnienie mi przychodzi do głowy, ale nie chce mi się w nie uwierzyć, więc temat otwarty.
Mp3, sorki, ale niski bitrate (gdzieś mi się zapodziały te nagrania w lepszej jakości)

piątek, 2 kwietnia 2010

"Wojciech Młynarski śpiewa swoje piosenki" (1967)

Pierwszy odcinek serialu z Młynarskim. Nie kompletna dyskografia, a raczej płyt starych kilka i zaduma, co z tych staroci już przeminęło, a co wciąż kopie.
Pierwsza płyta zdecydowanie kopie. Kiedy słuchałem jej pierwszy raz (1988), największe wrażenie zrobiły na mnie (oczywiście nie wszystkie) utwory, których nie znałem. Opener "Trochę miejsca" brzmi jak pierwsza płyta XTC, "Żorżyk" i closer "Żniwna dziewczyna" wciąż wymiatają. Tu chyba nie ma słabego numeru, bo nawet jak się trafi gorszy tekst ("Ballada o siedmiu nożach"), to muzyka i wykonanie takie, że kapcie spadają.
Tu jest w formacie dla małp, a tu dla ludzi czyli uczciwe mp3.

piątek, 19 marca 2010

poniedziałek, 9 listopada 2009

Świat będzie nucił piosenkę francuską

Państwo mi pewnie nie uwierzy, ale poniższą piosenkę Elli et Jacno wynalazłem szukając w YouTube NIE ładnych kobiet, a dobrych piosenek żabojadzich. Wyszukałem dużo świetnych i trzy genialne; poza panią w czerwonym z panem w białych (butach) TO:

(uwielbiam gościa, geniusz!)
i
rok 2006 albo 7, ale to kower piosenki z lat 60., LEPSZY od pierwowzoru:

niedziela, 8 listopada 2009

Jacno

Hmmmm...Szkoda. Już tylu chłopców odeszło z naszego puebla:
http://alicerabbit.blogspot.com/2009/11/alice-news-jacno-is-dead.html
Też uwielbiam tę piosenkę (i teledyks)...

sobota, 17 października 2009

The Greatest Hits of Bezunesh Bekele



Etiopia, lata 60., ale to nie folk tylko normalne piosenki. Czysty geniusz. Ten wokal, ludzie! Moje zgranie i upload, i w sumie mój post na moim staaaarym blogu, ale najrozsądniej będzie pobrać to sobie stąd, gdzie jest więcej informacji i zdjęcia (tam pod koniec posta jest "please enjoy this stellar stuff" i właśnie na to trza kliknąć).

Ethiopia, 1960s (or so). Pure genius! THESE vocals!
My rip, my upload, and as a matter of fact it was an old post of mine on mine olde bloge, but do the right thing and get it from here (by clicking on "please enjoy this stellar stuff" there).

niedziela, 3 maja 2009

The Blue Nile - Peace at Last, 1996

Wałęsa powiedział "Wyborczej" latem 2008 coś w stylu - cytuję z pamięci - "widzisz pan, różnica między nami jest taka, że jak pan dopiero patrzysz co i jak, to ja od razu swoim radarem wszystko wyczuwam i przewiduję na trzy ruchy naprzód". I niech to wystarczy za komentarz do dzisiejszej płyty: Mediafire, 74 Mb.
(uprzedzę tylko lojalnie, że pierwszy utwór uznawany jest przez fanów za ich najgorszą kompozycję, dalej już spoko)

piątek, 1 maja 2009

Eugeniusz Bodo/Adolf Dymsza - W starym kinie





Najczęściej ostatnio słuchana przeze mnie kaseta. Nie cała, bo nierówna jest niestety, wolne numery nie podchodzą mnie jakoś; ale "Złociste włoski" to mój przebój wiosny, a przy "Ach, pardon" (proszę sobie spojrzeć, czyja to kompozycja!) popłakałem się ze śmiechu. O dziwo nie ma tu żadnego duetu obu panów.
Kilka uwag:
1. patrzcie, jak się zmienia nasz język - będę wiernym jej albo brzmienie samogłoski "y"
1a. czy rozumiecie wszystko, co się tu śpiewa?
2. w kilku miejscach Tuwim odstawił chałturę
3. w kilku miejscach osoba rekonstruująca te nagrania chyba się nudziła i łaziła se po chacie
4. zwróćcie uwagę na szalenie mocne brzmienie akordeonu
Czad - Mediafire, 46 Mb.

czwartek, 1 stycznia 2009

William DeVaughn - Give the Little Man a Great Big Hand

Wszystkiego najlepszego w 2009 roku, moi Państwo. Dużo zdrowia, dużo - dobrze spożytkowanej - kasy, no i dużo świetnej muzyki Wam życzę.
To jest utwór, którego ZAWSZE słucham 1 stycznia. Nie wiem właściwie dlaczego, ale ma jakiś taki nastrój... No i, hm, ja sam jestem nieduży, i jakaś taka big hand się by mi na cały rok przydała...
Znacie, nie znacie - posłuchajcie, i się zakochajcie. Mediafire, 14 Mb.

Happy New Year, folks! Tons of great music for the whole of 2009 to you all.
This here song is my obligatory listen for EVERY 1st of January. I don't really know why. Maybe beacuse I'm a sorta small guy myself, and I could use a great big hand for a year...
Anyway, to hear it is to love it - Mediafire, 14 Mb.

niedziela, 14 grudnia 2008

Cukor Bila Smert' - Selo (1993)

Gdyby to Obuh wydał, to wszyscy by sikali z zachwytu. A że to tylko jakaś tam Koka, która samą ukraińską muzykę prezentowała (? - działa ta wytwórnia jeszcze?), i nie jest to folk, przy którym można by się najebać i potańczyć, to wszyscy zapomnieli.
Co to była za wytwórnia? Można powiedzieć, że ukraińska, ale działająca w Polsce. W repertuarze - rzeczy zahaczające o awangardę. Mam kilka kaset, niektóre takie sobie, niektóre świetne. Ta - super. Eteryczne piosenki, trochę jak Księżyc, trochę jakby nowe Pustki bez sekcji rytmicznej. Proszę słuchać i się zachwycać - Mediafire, 95 Mb.

Koka Records was (and still is) a Poland-based label featuring indie music from Ukraine. This particular release could have easily fit into the OBUH roster. Quirky classical songs, not too far from Ksiezyc or Meredith Monk's more accessible moments. Enjoy - Mediafire, 95 Mb.

piątek, 21 listopada 2008

Vox (1979), czyli zemsta mojej mamy

Jest gdzieś tak listopad 1980. Świeżo upieczony fan rocka, dziesięcioletni Miecio, zachodzi po szkole do empiku, gdzie na swoim ulubionym stoisku widzi jakieś zamieszanie - płyty rzucili. Wśród nich rzecz, na którą Miecio ostrzył ząbki - "Helicopters" Porter Band. Biegiem do domu po fundusze, a raczej dotację od mamy. Po drodze Mietek knuje chytry plan: "no tak, na płytę jakichś długowłosych narkomanów forsy nie dostanę. Powiem, że jest płyta Voxu - mama ich lubi, a jak wrócę, to powiem, że już wykupili".
No, plan się powiódł w 100%. Helicopters kupowałem sobie jeszcze kilka razy (zdzierał się winyl), aż parę lat temu nabyłem kompakt. I co ciekawe, mniej więcej w tym samym czasie kupiłem też - za całe 3 złote - tamten nieszczęsny Vox na cd. Co gorsza, moja mama się chyba zemściła za defraudację sprzed ćwierć wieku - spodobała mi się ta płyta.
Ten zespół jest ZBYT obciachowy, by załapać się na nostalgię za obciachem. Nie ma ich na składankach z serii Polish Funk (a trafił tam akompaniujący im Alex Band). Nie ma też hasła "Vox" w książce "333 popkulturowe rzeczy PRL", co uważam za poważny błąd tej publikacji (zwłaszcza, że jest tam Vondrackova). Myślę sobie, że zbiorowa pamięć dałaby radę ich przetrawić, gdyby byli homoseksualistami. A tak - co tu z nimi począć?
Płyta ma przede wszystkim zajebistą wartość kulturoznawczą. Posłuchajmy np. utworu "Ale Feeling" - flaki z olejem, ale była tam i wtedy publiczność, która się nim ekscytowała. Następna pieśń, "Masz w oczach dwa nieba" - "u u u uuuu", i już widzę te wszystkie Lucyny (Haliny, Krystyny) w sukienkach a la zasłona hotelowa i fryzurach a la Farah Fawcett, mięknące w ramionach restauracyjnych Borewiczów.
Kompozycje, myślę, zahaczają o nurt "outsider music" - te podróby Bee Gees były robione (zresztą dobrze) w świętej niewinności. Co z tego, że wspomniane "Dwa nieba" to zrzyna z "How Deep Is Your Love", a "Dopiero dziś" to wypisz wymaluj "Until". Rynkowski jako kompozytor w świetnej formie ("Lucy"). Teksty: pisali je np. P. Howil czy T. Rayer - ani chybi pseudonimy jakichś esbeków.
Pierwotnie chciałem zamieścić tylko repertuar oryginalnego LP, ale singlowe bonusy - Bananowy song i Dwa nieba w anglojęzycznych wersjach i dwa kowery Bee Gees (!!!) - mają tak cudownie koślawe tytuły, że nawet zespoły pop z Molvanii się chowają.
Proszę się częstować - Mediafire, 98 Mb.
hasło - panmietekblogspotcom