poniedziałek, 9 lutego 2015

Barbara Buczek (1940-1993)


Lubię sobie myśleć, że mój tracący już rację bytu blog zmienił coś w muzycznym pejzażu naszej ojczyzny. Łudzę się, że niedawny wybuch popularności Eugeniusza Rudnika i wejście na parnas Tomasza Sikorskiego miały choć tyciu-tyciu wspólnego z moim mozolnym przegrywaniem szumiących kaset w kapryśną pamięć taniego komputera. Mam też nadzieję, że teraz, u schyłku mojego blogowania, zdołam dodmuchać trochę tlenu w bladziutko żarzące się węgiełki pamięci o nieżyjącej już krakowskiej kompozytorce i o jej oeuvre.
Ale do rzeczy. Po pierwsze to nie ją widzimy na zdjęciu, ale kogoś być może równie urodziwego, i to o tym samym nazwisku, i to z tego samego miasta, więc dla mnie jak najbardziej może być. [Już nie widzimy - kto się spóźnił ten trąba] Po drugie, uczył ją i pisał o niej w "Kompozytorach XX w." Schaeffer, w superlatywach, ale uparcie tytułując ją "Buczkówna". Wiedziałem, że w Krakowie kiepskie powietrze, ale żeby aż tak. Po trzecie, wreszcie jakaś porządna awangarda, instrumenty dostają w kość (podobno utworu "Anekumena" w całości śmiertelnik nie da rady wykonać, a to co Wam przesyłam to ino jego fragmenty), a przy tym eteryczne to i odrealnione. Tego nam teraz trzeba, uwierzcie mi.



Three short compositions from deceased and forgotten Polish female composer. Elusive, ethereal, and at times reassurringly jarring.

9 komentarzy:

mietek pisze...

https://mega.co.nz/#!aQUkVYSK!AxVv_0cywzQVDC16uBVSptHhleihEMr9BvnfJHe5a-w

Pausts pisze...

Dzięki, tego mi było trzeba!

piotr pisze...

Barbara Buczek z Krakowa 2:


https://harmonieihalasy.files.wordpress.com/2014/12/dsc043491.jpg

pozdrawiam

mietek pisze...

wspaniałe foto, ale jednak będę się trzymał swojej wersji.

Wit Petzl pisze...

No, Panie Mieciu, ja też myślę, że ten blog coś zmienił w pejzażu. Żeby nie było!

Anonimowy pisze...

Panie Mietku!

Potwierdzam: to Pan mnie zapoznał z Tomaszem Sikorskim. To wielka rzecz. Ja dalej propaguję (z mizernym skutkiem) to dzieło.

To dzięki panu zapoznałem się z częścią twórczości Piernika, którego po trosze znałem już wcześniej i na którego PIERWSZĄ PŁYTĘ NADAL GRZECZNIE OCZEKUJĘ.

Dzięki panu poznałem Romana Maciejewskiego, co nie było łatwe. Poznałem też Czahora i inne "obuhy", co było i milsze, i łatwiejsze.

Dlatego też proszę BEZ ESCHATOLOGII! Proszę nie pisać o blogu w czasie przeszłym! Naprawdę ma pan grupę odbiorców, którym to jest potrzebne!

A Barbary Buczek ni w ząb nie znam, ale się dokładnie zapoznam. Czemu? BO PAN TO POLECIŁ, PANIE MIETKU! Nie wiem, czy mi się spodoba, ale wiem, że tego wysłucham.

Anonimowy pisze...

Po wysłuchaniu muszę powiedzieć, że to jest dobre.
Bardzo dziękuję!

Anonimowy pisze...

Panie Mietgu, długo brak nowych postów, to niepokojące

Anonimowy pisze...

link już martwy ;///