wtorek, 21 grudnia 2010

Bronisław Duży & Jorgos Skolias - "Do It", 1997

W latach 90. jazzu już nie słuchałem i nawet twierdziłem, że go nie lubię. Zrobiła to się wtedy taka muzyka ludzi w eleganckich koszulach, a ja, wieczny student, klepałem bidę - notorycznie lądowałem poniżej pierwszego progu podatkowego, a raz czy dwa nawet się zdarzyło, że nie miałem obowiązku wypełniania (bardzo wówczas skomplikowanego) formularza PIT, wiecie co to znaczy. No i właśnie to jest jedna z płyt, które mnie w tamtych czasach ominęły i dopiero niedawno poznałem tę kapitalną muzę zaaranżowaną na wokal i puzon (no, jeszcze drobne perkusjonalia) będącą dziełem dwóch muzyków, których przecież doskonale kojarzyłem z poprzedniej dekady. Pełne brzmienie bez żadnych nakładek. Pychota: mp3, FLAC cz. 1, FLAC cz. 2.

One can pretty easily imagine an album made solely by a singer and a trombone player being nothing but an hour of goose farts. These two Polish jazz heroes perfectly avoided that trap and made just one goddamn groovey and enjoyable piece of record. Shame it didn't make it to vinyl: mp3, FLAC pt. 1, FLAC pt. 2.

1 komentarz:

Anonimowy pisze...

ma pan genialne wyczucie smaku!