sobota, 19 lutego 2011

"Tibet - Nepal", Disques BAM 1965


Nagrania z lat 1961-65, z jednej z wcześniejszych ekspedycji w tamte rejony. Od śpiewów mnichów tybetańskich po uliczny festiwal w Nepalu. Mp3/v0, FLAC: strona Tybet strona Nepal, okładki.

All sorts of recordings - both religious and secular - on an old, yet very good sounding platter from the noble BAM Disques label. Mp3/v0, FLAC: Tibet side Nepal side, cover pics.

wtorek, 8 lutego 2011


Coś nie tak?
Anything wrong?

piątek, 4 lutego 2011

Hati - "Zero Coma Zero", 2005

Powoli, powoli i nagle okazuje się, że ten zespół z Torunia grający na gongach i misach tybetańskich to po prostu jedna z najlepszych obecnie polskich kapel w ogóle. Jest to, co tu gadać, muzyka zrozumiała pod każdą szerokością geograficzną, więc nie dziwota że doceniają ich już na całym świecie. Na tej, niedostępnej już dziś, płycie pod wszystko mówiącym tytułem "Zero śpiączka zero", pierwiastek kompozycji góruje nad żywiołem improwizacji; być może dlatego jest to ich chyba moje ulubione dzieło.
ps. czytelniku od muzyki z Indii - proszę kliknąć na okładkę płyty. pozdrawiam.

Hati, a drone-heavy percussion band from Torun, Poland, are getting more and more worldwide recognition; not only because they are regular collaborators with Z'Ev, but simply because their music is fresh, powerful, and universal. This excellent 2005's outing is reportedly more structured than improvised, unlike the rest of their discography.

czwartek, 27 stycznia 2011

Oczi Cziorne (2001)

Dwie rzeczy w Polsce występują zbyt rzadko: zespoły dziewczęce i inteligentny kameralny pop. Mp3 albo FLAC: cz. 1, cz. 2.

These two things are too rare in Poland: all-female bands and good chamber pop. Mp3 or FLAC: pt. 1, pt. 2.

piątek, 21 stycznia 2011

"Jazz aus Polen 1966"

Panie, panowie i wszyscy pomiędzy, podziękowania za ten materiał dla Daniela B.

Teraz to wszyscy na świecie się (udają że) znają na polskim jazzie lat 60., ale wtedy doceniali nasz dżez tylko najbardziej zorientowani, jak Willis Conover albo Joachim Ernst Berendt. Ten ostatni właśnie prowadzi niniejszy program i jak tylko może, przybliża słing z tysiącletniego kraju nad Wisłą kulturalnemu niemieckiemu widzowi. Chcałem napisać teraz Państwu zagadkę "kogo tu nie ma", ale nie dałem rady, bo są wszyscy: liderują Komeda, Trzaskowski, Kurylewicz, Sadowski, Ptaszyn, Namysłowski, a grają np. Stańko, Urbaniak i Milian. Zagadka przeto będzie inna: co to za utwór, który zapowiedziany jest jako "Roman dwa"?
Do zobaczenia tutaj, do ściągnięcia tu.

A 1966's Joachim Ernst Berendt-hosted documentary on Polish jazz made for German television. Sizzling live performances from all the key protagonists of that scene: Komeda (spot the young Tomasz Stanko in his band), Namyslowski, Kurylewicz et al. Incredible. Watch it here or download it from here.

poniedziałek, 17 stycznia 2011


Muzyka z zupełnie innego świata, sprzed mniej więcej stu lat (najwcześniejszy utwór jest z roku 1906, najpóźniejszy - z końca lat 20.) Proszę zamknąć oczy i odlecieć. Precz z dragami.

Herewith I'm introducing a new tag into my postings - 'not here, not now'. (I mean, unless you are from India or Pakistan.) Just close your eyes and let yourself transcend your usual schemes&schedules to this otherworldly music.

sobota, 8 stycznia 2011

Julian Przyboś - Noc majowa (1945)

Recytuje autor.
" A Night in May", read by author.


piątek, 31 grudnia 2010

Zdzisława Sośnicka - "Odcienie samotności", 2LP, 1980

Dla Państwa na Sylwestra.
Jeśli nie będziecie przy tym tańczyć, tylko wsłuchacie się w teksty, to uderzy Was zapewne ich konserwatyzm, uległość wobec mężczyzn (utwór "Tak chciałabym Twoją żoną być"). Dziś nikt by już tak nie śpiewał, a nawet nie próbował. Z drugiej strony, nie przypominam sobie aby w polskiej piosence pojawiła się tematyka lesbijska, nawet w tak niejasnej, eskapistycznej formie jak "Julia i ja". Okładka kiepska, ale płyta ambitna i, co tu gadać, udana.

This New Year's Eve dig "Shades of Loneliness", the ambitious double monster from Poland's best songbird turned disco diva turned gay icon. No, she's straight, in spite of the oblique lesbian escapism channeled in the gorgeous song "Julia and I". Even more, the lyrics here make for some kind of backlash against the 70s hedonism, especially the conservative (even submissive) song no. 7 "I Want So Bad to Be Your Wife Right Now": "I've gotten tired of being single/had enough of Women's Lib". There's a fair share of covers here, including "Da Ya Think I'm Sexy" dubbed "Boredom"! Also, note the orchestral arrangements, usual at the time in Polish pop music. Where have they gone?

piątek, 24 grudnia 2010

Mazzoll & Arhythmic Perfection - "A", 1995

To była jedna z niewielu płyt jazzowych, jakich we wspomnianych latach 90. słuchałem. Choć trudno nazwać te muzykę po prostu jazzem. Wtedy nurt yassowy wydawał mi się rewelacją, teraz, jak posłuchałem choćby trochę Mingusa, już nie, ale ta płyta - nagrana przez Mazola z towarzyszeniem bydgoskich all stars - to chyba najlepsze, co po nim pozostało. Byliśmy wtedy 15 lat młodsi, głupsi i piękniejsi.

"Yass" was the name of a very specific style in Polish underground of the 1990s: it combined jazz setting and timing, rock ethics and punk approach. Not too dissimilar to what Charles Mingus did some time earlier; yet this genre-defining 1994 recording from the revered club "Mozg" in Bydgoszcz is an instant classic (and an elusive one, since there have been no reissues since then). Grab it and dig it.

środa, 22 grudnia 2010

Kolejny ohydny dowcip

- Skup się. Przypomnij sobie. Był generałem czy nie był? Był kurka generałem czy nie? (powtarzać przez 8 miesięcy)

wtorek, 21 grudnia 2010

Bronisław Duży & Jorgos Skolias - "Do It", 1997

W latach 90. jazzu już nie słuchałem i nawet twierdziłem, że go nie lubię. Zrobiła to się wtedy taka muzyka ludzi w eleganckich koszulach, a ja, wieczny student, klepałem bidę - notorycznie lądowałem poniżej pierwszego progu podatkowego, a raz czy dwa nawet się zdarzyło, że nie miałem obowiązku wypełniania (bardzo wówczas skomplikowanego) formularza PIT, wiecie co to znaczy. No i właśnie to jest jedna z płyt, które mnie w tamtych czasach ominęły i dopiero niedawno poznałem tę kapitalną muzę zaaranżowaną na wokal i puzon (no, jeszcze drobne perkusjonalia) będącą dziełem dwóch muzyków, których przecież doskonale kojarzyłem z poprzedniej dekady. Pełne brzmienie bez żadnych nakładek. Pychota: mp3, FLAC cz. 1, FLAC cz. 2.

One can pretty easily imagine an album made solely by a singer and a trombone player being nothing but an hour of goose farts. These two Polish jazz heroes perfectly avoided that trap and made just one goddamn groovey and enjoyable piece of record. Shame it didn't make it to vinyl: mp3, FLAC pt. 1, FLAC pt. 2.

środa, 15 grudnia 2010

Eugeniusz Bodo

Największe przeboje "zimnego drania"; składanka, która była w Wyborczej jakiś czas temu. Raczej inne numery niż tutaj. Pamiętacie film "Piętro wyżej"? Były w nim trzy piosenki: przewijająca się przez cały czas "Dzisiaj ta i jutro ta" i jeszcze dwie pioseneczki - wypełniacze, które nie były szykowane na przebój. Tej głównej piosenki to dzisiaj nikt nie pamięta, a wypełniacze mamy na tej płycie pod numerami 1 i 3.



Tematyka utworów, co tu dużo gadać, bliska mojemu sercu, zwłaszcza kompozycja nr 8:
1. Sex appeal
2. Już taki jestem zimny drań/I'm Such a Mean and Cold-Hearted Guy
3. Umówiłem się z nią na dziewiątą/ I Am Meeting Her Tonight at Nine
4. Baby, ach te baby/ Gals, Gals, Gals
5. Okey/O'kay
6. Tylko z tobą i dla ciebie/Only with You, Only for You
7. Zrób to tak/ Do It So
8. Najcudowniejsze nóżki/Her Legs Are Just So Gorgeous
9. Tyle miłości/Whole Lotta Love
10. Ach śpij, kochanie/O Sleep, My Darling (+Adolf Dymsza)

A best-of of the pre-war Poland's #1 entertainer (in the pic above - the one on the right). Unlike my previous post on him, this one features some of his genuinely greatest hits and at the same time cornerstones for Polish popular culture, including Sex Appeal famously sung in-drag. Dig it.

sobota, 27 listopada 2010

Exodus - "The Most Beautiful Day", 1980

A to jest z kolei najstarsza płyta, jaką mam. Co parę lat wyciągam, słucham i stwierdzam, że wciąż świetne (zwłaszcza "Złoty promień słońca"). To jeden z tych nielicznych przypadków, kiedy to wtórność granej muzyki nie przeszkadza w jej wysokiej ocenie. A co grają, jakby ktoś nie wiedział? Rocka progresywnego.

Totally cool prog-rock (in the vein of Yes) from the turn of decades, those decades. If you can get your ears beyond the flat production, esp tinny drums and annoying synth farts, you'll find yourself flying up through the roof. Track 3 - guaranteed to blow your postpunk mind. I have known this all my life, so it took some-blogging-body else to notice that the singer manages to sing in a high pitched voice without sounding a bit like Jon Anderson. And the leader/guitarist has become one of the key figures of Polish music industry since then (the president of Sony Music Poland or so). Dig it people.

piątek, 19 listopada 2010


Parafrazując Marka Raczkowskiego, "Droga Redakcjo! Mamy już tego dosyć. Ostatnio wszędzie nic, tylko Swans, Swans, Swans, Swans, Swans, Swans, Swans, Swans, Swans, Swans, Swans, Swans, Swans, Swans, Swans, Swans, Swans, Swans, Swans, Swans, Swans, Swans, Swans...". No tak, ale chyba już nikt nie pamięta, że kiedy Gira rozwiązywał Swansów w 1997 roku, to ogłaszał, że teraz będzie grał piosenki jako Pleasure Seekers i różne inne dźwięki jako The Bodylovers. Płyta tego drugiego projektu to się nawet jako pierwsza ukazała, ale zaraz Michael G. go porzucił, a wszyscy zapomnieli. Jest to fajna płyta, w stylu Soundtracks For The Blind, najsłabszy jest z niej sam początek (jakiś taki anemiczny) i sam koniec (no bo koniec). Mediafire albo MultiUpload albo MirrorCreator, sie Panie częstują.

Michael Gira's first, abandoned and forgotten, post-Swans project. And it seemed he was so much into that one. A likeable record, in spite of its pallid beginning and the abrupt ending - I wish it carried on for some time more. Links of your choice: Mediafire or MultiUpload or MirrorCreator.

czwartek, 18 listopada 2010

Sławomir Kulpowicz + Czesław Niemen - "Samarpan" (1987)

Balsam dla duszy, proszę Państwa. Nikt wtedy w Polsce tak nie grał, teraz też nie. Jedna z najlepszych na świecie płyt z fuzją muzyki hinduskiej i jazzu. Później było już dużo słabiej (płyty "Sadhana", "East Side Story", "Kali Yuga"). Proszę się częstować: tymczasowy link ale niech tam

One of the best ever jazz/Indian crossover records was cut in Poland in 1987 by top jazz pianist Slawomir Kulpowicz, who since then turned towards listless new age muzak. This music though, completed with aid from - among others - bassiste extraordinaire Witold Szczurek, Raga Sangit's leader/tabla player Jerzy Pomianowski, and Polish rock music stalwart Czeslaw Niemen on vocals, sings in a most blissful, soaring and vibrant voice all the way through. No other way than dig it: this link will have to do for the time being

Ohydny dowcip

- Co pan sądzi o Pawle Poncyljuszu?
- Naprawdę, proszę mnie nie pytać o to, jakie mam dzisiaj majtki.

poniedziałek, 1 listopada 2010

Rewizyta: Helmut Nadolski, Iga Cembrzyńska, Sesja 72 - "Cztery dialogi z sumieniem"

W komentarzu do posta z poprzednią wersją poinformowano mnie, że nawet sami artyści nie mają tej płyty. Cieszmy się (he he) tym co mamy - oto to samo co poprzednio, tylko trochę oczyszczone z klików. Jak ktoś lubi muzykę a nie lubi trzasków, to polecam. Mediafire, 64 Mb. (przepraszam Jarosława Kaczyńskiego, że przez ostatni rok nie używałem Mediafire tylko jakieś badziewne multi-serwery, które i tak gubią pliki)

Anonymous commenter under the previous post revealed that even the performers of this album do not own a single copy of it, so get a cleaner version of this super rarity and hope for a re-release in 2047.

piątek, 29 października 2010

Porter Band - "Helicopters", 1980

Jako, że w tym tygodniu obchodzę 40. urodziny, oto kolejny z postów bardziej emocjonalnych niż zwykle. To była pierwsza duża płyta, jaką kupiłem. To znaczy - może nie pierwsza, bo muzyką się interesowałem już wcześniej, ale w czwartej klasie już zacząłem na serio słuchać rocka. 30 lat temu się zaczęło i tak samo trwa do dzisiaj. Jak doszło do tego, że kupiłem tę płytę, przeczytacie tutaj, a dziś tylko muzyka, oczywiście nie z winyla, bo kompakt też sobie jakiś czas temu nabyłem. Cały czas płyta jest tak samo zarąbista, tylko że teraz najbardziej mi się podoba numer, na którym wtedy rzadko kładłem igłę - "Life". Słuchajcie i się cieszcie.

If you ask a Pole born between circa 1965 and 1970 about when, why and how they got into rawk music, chances are they'll point at this record. John Porter was/is a Welshman, who in the mid-70s came to Poland by accident and, captivated by the beauty of Polish ladies, decided to settle here for good. Soon he became part of the freak/hippie scene, yet near the end of the decade he headed towards something new and joined forces with a duo of future-minded psychedelic veterans - guitarist Mrozek (who by that time had even played with Nina Hagen) and bassist Cwynar. The band's first album is a cornerstone of Polish music. Sure, there'd been some stellar music made here, like Niemen, Anawa/Marek Grechuta or SBB, but this was a blow of fresh air. Pure rock oxygen. Think Television meets Neil Young, but so fucking catchy I just can't tell you, and the guy's such a great singer. "Refill"'s a bloody killer, "Newyorkicity" is a bloody killer, and "Life"...just ahhh...beautiful. An unsung masterpiece gets to light: here, or even better here, or get FLACs here and here, or maybe just buy the goddamn album (1 euro = about 4 Polish zloty).

czwartek, 28 października 2010

Swans - "The Burning World", 1989

Kiedy ostatnio mieliście tak, że słuchaliście przez parę dni jednej piosenki w kółko? Ja w zeszłym tygodniu i właściwie jeszcze mi się nie skończyło, z ostatnim numerem z tej płyty, "God Damn The Sun". I nic, że znam to na pamięć od 21 lat. Może się Michael Gira odżegnywać od tej płyty, ale ja i tak uważam że jest zajebista.

When was the last time you were listening to a song on off for a couple of days? It happened - and still is sort of happening - to me last week with "God Damn The Sun", the last track off it. Regardless of the fact I've known every second of it for 21 years. Mr. Gira may be disowning&disparaging this record, but it's one fuckin' great album, methinks.

poniedziałek, 4 października 2010

Świetlicki Trzaska - "Cierpienie i wypoczynek", 1999

Jedyna płyta poety "śpiewającego inaczej" i plastyka, który dmucha w rury. Panowie grali razem jeszcze przez kilka lat; o ile wiem, obecnie zespół nie funkcjonuje nie dlatego, żeby się formuła wyczerpała albo artyści na siebie poobrażali, tylko Mikołaj teraz trzaska po całym świecie i nie ma czasu dla mojego ulubionego polskiego wokalisty. 41 minut.

"Suffering And Relaxing", the only longplayer from an unlikely pair: Marcin Swietlicki, rock singer and at the same time Poland's most acclaimed poet of his generation, and Mikolaj Trzaska, visual artist by training and free jazz saxophonist by trade. Now that Trzaska has become a world class player, his busy schedule prevents him from making any more of this. Nothing to be ashamed of, though.

FLAC: 1-11, 12.

sobota, 11 września 2010

Ścianka, czyli powrót pana Mietka

Wracam, proszę Państwa, do życia. Postów zamieszczać nie będę co prawda już tak często, jak na przykład w maju 2009, ale spoko. Kilka rzeczy już jest zuploadowanych, inne w trakcie. Myślę, że na powitalny post idealnie będzie sie nadawać powtórka pierwszego, pierwsiuśkiego pościka sprzed dwóch lat, ino w pieszczącym zmysły formacie FLAC. Zwłaszcza, że - jak przeczytałem na statystyce bloga - jest to jedna z najbardziej pożądanych pozycji.
Genialne "Dni wiatru" (2001) są tu: część 1, część 2 i część 3; słodkie "Białe wakacje" (2002 - wtedy też było bardzo gorące lato) tu: część 1, część 2 i nieunikniona część 3. (EP-ka gdzieś mi się zapodziała, ale znajdę).