One of the best ever jazz/Indian crossover records was cut in Poland in 1987 by top jazz pianist Slawomir Kulpowicz, who since then turned towards listless new age muzak. This music though, completed with aid from - among others - bassiste extraordinaire Witold Szczurek, Raga Sangit's leader/tabla player Jerzy Pomianowski, and Polish rock music stalwart Czeslaw Niemen on vocals, sings in a most blissful, soaring and vibrant voice all the way through. No other way than dig it: this link will have to do for the time being
czwartek, 18 listopada 2010
Sławomir Kulpowicz + Czesław Niemen - "Samarpan" (1987)
Balsam dla duszy, proszę Państwa. Nikt wtedy w Polsce tak nie grał, teraz też nie. Jedna z najlepszych na świecie płyt z fuzją muzyki hinduskiej i jazzu. Później było już dużo słabiej (płyty "Sadhana", "East Side Story", "Kali Yuga"). Proszę się częstować: tymczasowy link ale niech tam
Ohydny dowcip
- Co pan sądzi o Pawle Poncyljuszu?
- Naprawdę, proszę mnie nie pytać o to, jakie mam dzisiaj majtki.
poniedziałek, 1 listopada 2010
Rewizyta: Helmut Nadolski, Iga Cembrzyńska, Sesja 72 - "Cztery dialogi z sumieniem"
W komentarzu do posta z poprzednią wersją poinformowano mnie, że nawet sami artyści nie mają tej płyty. Cieszmy się (he he) tym co mamy - oto to samo co poprzednio, tylko trochę oczyszczone z klików. Jak ktoś lubi muzykę a nie lubi trzasków, to polecam. Mediafire, 64 Mb. (przepraszam Jarosława Kaczyńskiego, że przez ostatni rok nie używałem Mediafire tylko jakieś badziewne multi-serwery, które i tak gubią pliki)
Anonymous commenter under the previous post revealed that even the performers of this album do not own a single copy of it, so get a cleaner version of this super rarity and hope for a re-release in 2047.
Anonymous commenter under the previous post revealed that even the performers of this album do not own a single copy of it, so get a cleaner version of this super rarity and hope for a re-release in 2047.
Etykiety:
avant-garde,
chanson,
contemporary classical,
jazz,
most likely never to be reissued,
Polish,
vinyl
piątek, 29 października 2010
Porter Band - "Helicopters", 1980
Jako, że w tym tygodniu obchodzę 40. urodziny, oto kolejny z postów bardziej emocjonalnych niż zwykle. To była pierwsza duża płyta, jaką kupiłem. To znaczy - może nie pierwsza, bo muzyką się interesowałem już wcześniej, ale w czwartej klasie już zacząłem na serio słuchać rocka. 30 lat temu się zaczęło i tak samo trwa do dzisiaj. Jak doszło do tego, że kupiłem tę płytę, przeczytacie tutaj, a dziś tylko muzyka, oczywiście nie z winyla, bo kompakt też sobie jakiś czas temu nabyłem. Cały czas płyta jest tak samo zarąbista, tylko że teraz najbardziej mi się podoba numer, na którym wtedy rzadko kładłem igłę - "Life". Słuchajcie i się cieszcie.
If you ask a Pole born between circa 1965 and 1970 about when, why and how they got into rawk music, chances are they'll point at this record. John Porter was/is a Welshman, who in the mid-70s came to Poland by accident and, captivated by the beauty of Polish ladies, decided to settle here for good. Soon he became part of the freak/hippie scene, yet near the end of the decade he headed towards something new and joined forces with a duo of future-minded psychedelic veterans - guitarist Mrozek (who by that time had even played with Nina Hagen) and bassist Cwynar. The band's first album is a cornerstone of Polish music. Sure, there'd been some stellar music made here, like Niemen, Anawa/Marek Grechuta or SBB, but this was a blow of fresh air. Pure rock oxygen. Think Television meets Neil Young, but so fucking catchy I just can't tell you, and the guy's such a great singer. "Refill"'s a bloody killer, "Newyorkicity" is a bloody killer, and "Life"...just ahhh...beautiful. An unsung masterpiece gets to light: here, or even better here, or get FLACs here and here, or maybe just buy the goddamn album (1 euro = about 4 Polish zloty).
If you ask a Pole born between circa 1965 and 1970 about when, why and how they got into rawk music, chances are they'll point at this record. John Porter was/is a Welshman, who in the mid-70s came to Poland by accident and, captivated by the beauty of Polish ladies, decided to settle here for good. Soon he became part of the freak/hippie scene, yet near the end of the decade he headed towards something new and joined forces with a duo of future-minded psychedelic veterans - guitarist Mrozek (who by that time had even played with Nina Hagen) and bassist Cwynar. The band's first album is a cornerstone of Polish music. Sure, there'd been some stellar music made here, like Niemen, Anawa/Marek Grechuta or SBB, but this was a blow of fresh air. Pure rock oxygen. Think Television meets Neil Young, but so fucking catchy I just can't tell you, and the guy's such a great singer. "Refill"'s a bloody killer, "Newyorkicity" is a bloody killer, and "Life"...just ahhh...beautiful. An unsung masterpiece gets to light: here, or even better here, or get FLACs here and here, or maybe just buy the goddamn album (1 euro = about 4 Polish zloty).
Etykiety:
maybe not genius but really really great,
Polish,
rock
czwartek, 28 października 2010
Swans - "The Burning World", 1989
Kiedy ostatnio mieliście tak, że słuchaliście przez parę dni jednej piosenki w kółko? Ja w zeszłym tygodniu i właściwie jeszcze mi się nie skończyło, z ostatnim numerem z tej płyty, "God Damn The Sun". I nic, że znam to na pamięć od 21 lat. Może się Michael Gira odżegnywać od tej płyty, ale ja i tak uważam że jest zajebista.
When was the last time you were listening to a song on off for a couple of days? It happened - and still is sort of happening - to me last week with "God Damn The Sun", the last track off it. Regardless of the fact I've known every second of it for 21 years. Mr. Gira may be disowning&disparaging this record, but it's one fuckin' great album, methinks.
When was the last time you were listening to a song on off for a couple of days? It happened - and still is sort of happening - to me last week with "God Damn The Sun", the last track off it. Regardless of the fact I've known every second of it for 21 years. Mr. Gira may be disowning&disparaging this record, but it's one fuckin' great album, methinks.
poniedziałek, 4 października 2010
Świetlicki Trzaska - "Cierpienie i wypoczynek", 1999
Jedyna płyta poety "śpiewającego inaczej" i plastyka, który dmucha w rury. Panowie grali razem jeszcze przez kilka lat; o ile wiem, obecnie zespół nie funkcjonuje nie dlatego, żeby się formuła wyczerpała albo artyści na siebie poobrażali, tylko Mikołaj teraz trzaska po całym świecie i nie ma czasu dla mojego ulubionego polskiego wokalisty. 41 minut.
"Suffering And Relaxing", the only longplayer from an unlikely pair: Marcin Swietlicki, rock singer and at the same time Poland's most acclaimed poet of his generation, and Mikolaj Trzaska, visual artist by training and free jazz saxophonist by trade. Now that Trzaska has become a world class player, his busy schedule prevents him from making any more of this. Nothing to be ashamed of, though.
FLAC: 1-11, 12.
"Suffering And Relaxing", the only longplayer from an unlikely pair: Marcin Swietlicki, rock singer and at the same time Poland's most acclaimed poet of his generation, and Mikolaj Trzaska, visual artist by training and free jazz saxophonist by trade. Now that Trzaska has become a world class player, his busy schedule prevents him from making any more of this. Nothing to be ashamed of, though.
FLAC: 1-11, 12.
niedziela, 26 września 2010
Helmut Nadolski, Iga Cembrzyńska, Sesja 72 - "Cztery dialogi z sumieniem"
Dziś pan Mietek na sępa:
http://mutant-sounds.blogspot.com/2010/09/iga-cembrzynska-session-72-four.html
(aka Mietek the Freeloader)
wersja odczyszczona z klików
a cleaner sounding version
http://mutant-sounds.blogspot.com/2010/09/iga-cembrzynska-session-72-four.html
(aka Mietek the Freeloader)
wersja odczyszczona z klików
a cleaner sounding version
Etykiety:
avant-garde,
jazz,
most likely never to be reissued,
Polish,
vinyl
sobota, 11 września 2010
Ścianka, czyli powrót pana Mietka
Wracam, proszę Państwa, do życia. Postów zamieszczać nie będę co prawda już tak często, jak na przykład w maju 2009, ale spoko. Kilka rzeczy już jest zuploadowanych, inne w trakcie. Myślę, że na powitalny post idealnie będzie sie nadawać powtórka pierwszego, pierwsiuśkiego pościka sprzed dwóch lat, ino w pieszczącym zmysły formacie FLAC. Zwłaszcza, że - jak przeczytałem na statystyce bloga - jest to jedna z najbardziej pożądanych pozycji.
Genialne "Dni wiatru" (2001) są tu: część 1, część 2 i część 3; słodkie "Białe wakacje" (2002 - wtedy też było bardzo gorące lato) tu: część 1, część 2 i nieunikniona część 3. (EP-ka gdzieś mi się zapodziała, ale znajdę).
Genialne "Dni wiatru" (2001) są tu: część 1, część 2 i część 3; słodkie "Białe wakacje" (2002 - wtedy też było bardzo gorące lato) tu: część 1, część 2 i nieunikniona część 3. (EP-ka gdzieś mi się zapodziała, ale znajdę).
sobota, 7 sierpnia 2010
środa, 28 lipca 2010
Jan Garbarek Group - live Jazz Jamboree 1983
Większa część koncertu Garbarka nagrana z radia. W składzie zespołu na gitarze David Torn zamiast Billa Frisella, poza tym Eberhard Weber i Michael DiPasqua (poprawcie se tagi w plikach mp3). Niektóre utwory są połączone i nie jestem pewien podziałów na poszczególne tracki oprócz podziału 3-4 ustalonego przez kasetę, którą musiałem przewrócić. Bardzo dobry moment w karierze Garbarka, trochę przed tym, jak zaczął słodzić. Proszę się częstować.
An excellent and unreleased 1983 live performance from Jan Garbarek and his combo featuring David Torn (rather than Bill Frisell), Eberhard Weber and Michael DiPasqua (thank you Sardo for turning my attention to this; you people correct the mp3 tags if you care). Just before he went smooth and cheesy. The tracks merge and emerge, so I'm not sure about the splits I made between them. Dig it anyway.
An excellent and unreleased 1983 live performance from Jan Garbarek and his combo featuring David Torn (rather than Bill Frisell), Eberhard Weber and Michael DiPasqua (thank you Sardo for turning my attention to this; you people correct the mp3 tags if you care). Just before he went smooth and cheesy. The tracks merge and emerge, so I'm not sure about the splits I made between them. Dig it anyway.
niedziela, 4 lipca 2010
piątek, 11 czerwca 2010
Rajan & Sajan Mishra - live BBC Proms, 12/13.08.1994
Kiedyś Pan Mietek słuchał dużo takiej muzyki, potem nie słuchał jej w ogóle, a teraz, po 15 latach, znowu jej słucha. Jest to argument za niepozbywaniem się niczego ze starych kaset i płyt, bo a nuż najdzie. Pamiętam, był cały wieczór muzy indyjskiej - koncert w ramach BBC Proms, nagrywałem pilnie transmisję bezpośrednią. Raga Darbari zmieściła się akurat na jedną kasetę C-60.
The Mishra Brothers' performance at the BBC Proms in August 1994. Recorded from a live FM broadcast onto a C-60 cassette which managed to fit their rendition of Raga Darbari just perfectly.
The Mishra Brothers' performance at the BBC Proms in August 1994. Recorded from a live FM broadcast onto a C-60 cassette which managed to fit their rendition of Raga Darbari just perfectly.
środa, 19 maja 2010
Golden - "Golden Summer", 2000

Jak można nie kochać płyty z taką okładką?
How's it possible NOT to love the LP clad in such a cover?

Płyta, na której znaleźli idealną równowagę pomiędzy rockiem i muzyką afrykańską.
On this stellar album, the guys have found perfect balance of rock and Afro-sounds.

I w dodatku każda piosenka jest inna.
Moreover, each song here sounds different.

Ale i tak najlepszy jest numer 1 ze strony B.
But anyway, track B1 is the best.

Mediafire, 82 Mb.
niedziela, 2 maja 2010
poniedziałek, 26 kwietnia 2010
Antologia polskiej animacji - soundtrack
Ani przepisywać tych wszystkich tytułów mi się nie chce, ani zachęcać do kupna nie mam siły. Zachęcam natomiast do posłuchania. Do każdego filmu muzykę komponował ktoś znany, a to Rudnik, a to Komeda: dysk 1, dysk 2.
Soundtracks to classic Polish animated films. Titles to be found - and the 2DVD edition to be bought - here. Music by the likes of Komeda, Rudnik, gee, can't remember them all. It's 30 tracks in total. Disk 1, disk 2.
Soundtracks to classic Polish animated films. Titles to be found - and the 2DVD edition to be bought - here. Music by the likes of Komeda, Rudnik, gee, can't remember them all. It's 30 tracks in total. Disk 1, disk 2.
Etykiety:
avant-garde,
contemporary classical,
electronica,
genius,
Polish
niedziela, 11 kwietnia 2010
Krzysztof Komeda - Po katastrofie
Łagodnie rzecz ujmując, nie byłem zwolennikiem śp. prezydenta, ale przecież nie tak, kurwa, miało być.
Zapytany jak sobie wyobraża szczęśliwe życie, odparł: "plaża i muzyka". Polubiłem go za te słowa.
Zdaje się był fanem Komedy, więc - ku pamięci.
Zapytany jak sobie wyobraża szczęśliwe życie, odparł: "plaża i muzyka". Polubiłem go za te słowa.
Zdaje się był fanem Komedy, więc - ku pamięci.
sobota, 10 kwietnia 2010
"Młynarski w Ateneum - recital '86"
Na zakończenie cyklu pierwsza z retrospektywnych płyt Młynarskiego. Całkiem dobra dla początkujących (jak np. ja 25 lat temu). Pamiętam, ze później Mistrz świętował swoje różne jubileusze już non stop - co 5 lat robił okrągłe rocznice swojej pracy twórczej, które rozciągały się rok przed i dwa lata po, a na każdej takiej imprze śpiewał i opowiadał to samo i tak samo. Dopiero jak zrobił "Czterdziechę", to odetchnąłem z ulgą, bo wreszcie co innego pokazał. Oto link:
http://flameupload.com/files/3P0YCFTH/mlat.zip
i dwie sprawy:
a. na kasecie był jeden utwór więcej niż na winylu i CD. ma ktoś? ma ktoś ochotę udostępnić?
b. proszę porównać piosenkę "Mam zaśpiewać coś o cyrku" z cyrkowym utworem stąd.
http://flameupload.com/files/3P0YCFTH/mlat.zip
i dwie sprawy:
a. na kasecie był jeden utwór więcej niż na winylu i CD. ma ktoś? ma ktoś ochotę udostępnić?
b. proszę porównać piosenkę "Mam zaśpiewać coś o cyrku" z cyrkowym utworem stąd.
sobota, 3 kwietnia 2010
Wu Młynarski - "Obiad rodzinny" (1970), "Układanka" (1980)
Niewiele łączy te dwie pozycje dyskograficzne Miszcza. Chyba tylko to, że na pierwszej z nich sięgnął dna, a druga to jego święty szczyt.
Płyta "Obiad rodzinny" wcale nie musiała być taka zła. Repertuar tak samo nierówny jak na poprzednim albumie, jest i wodolejstwo, i absolutne klasyki ("Szajba", "Lubię wrony", "Przedostatni walc"). Zarżnął tę płytę sam Młynarski, wykonując te hity z potwornie nieznośną manierą - ojej, jakie to śmieszne jest co ja tu śpiewam, ludzie. Przefajnowane do granic nudności. (Najgorszy utwór - "Weź pan siekierkę".) Te same hiciory parę lat później zaśpiewał na żywo w wersjach, że tak powiem, kanonicznych - zostały ocalone dla potomności na albumie "Szajba".
"Układanka" to też, podobnie jak "Szajba", płyta koncertowa - wróć! nie płyta, tylko kaseta. Nagrana w czasie pierwszej Solidarności, kiedy już (przez chwilę) wolno było mówić więcej, a jeszcze się Miszczowi chciało. (Na płycie "Jeszcze w zielone gramy" nagranej tuż po odzyskaniu niepodległości było słychać już jakieś zmęczenie.) Tu - po prostu 33 minuty czadu. Nasz artysta zastosował formułę all killer, no filler, którą 20 lat później ściągnęli od niego na swojej pierwszej płycie The Strokes.
Tu jest "Obiad" (znów niski bitrejt, sorki), a tu "Układanka" (podziękujmy koledze Au za zgranie dobrze brzmiącej kasety - mój egzemplarz słychać jakby z trumny).
PS. a czemu "Wu Młynarski"? posłuchajcie pierwszego numeru z "Układanki".
Płyta "Obiad rodzinny" wcale nie musiała być taka zła. Repertuar tak samo nierówny jak na poprzednim albumie, jest i wodolejstwo, i absolutne klasyki ("Szajba", "Lubię wrony", "Przedostatni walc"). Zarżnął tę płytę sam Młynarski, wykonując te hity z potwornie nieznośną manierą - ojej, jakie to śmieszne jest co ja tu śpiewam, ludzie. Przefajnowane do granic nudności. (Najgorszy utwór - "Weź pan siekierkę".) Te same hiciory parę lat później zaśpiewał na żywo w wersjach, że tak powiem, kanonicznych - zostały ocalone dla potomności na albumie "Szajba".
"Układanka" to też, podobnie jak "Szajba", płyta koncertowa - wróć! nie płyta, tylko kaseta. Nagrana w czasie pierwszej Solidarności, kiedy już (przez chwilę) wolno było mówić więcej, a jeszcze się Miszczowi chciało. (Na płycie "Jeszcze w zielone gramy" nagranej tuż po odzyskaniu niepodległości było słychać już jakieś zmęczenie.) Tu - po prostu 33 minuty czadu. Nasz artysta zastosował formułę all killer, no filler, którą 20 lat później ściągnęli od niego na swojej pierwszej płycie The Strokes.
Tu jest "Obiad" (znów niski bitrejt, sorki), a tu "Układanka" (podziękujmy koledze Au za zgranie dobrze brzmiącej kasety - mój egzemplarz słychać jakby z trumny).
PS. a czemu "Wu Młynarski"? posłuchajcie pierwszego numeru z "Układanki".
Jest tam kto?
Słucha ktoś tego? Mam jeszcze dwa-trzy odcinki o Młynarskim, ale sam sobie "udostępniał" nie będę.
Wojciech Młynarski - "Dziewczyny, bądźcie dla nas dobre na wiosnę" (1968)
Druga płyta Młynarszczaka co prawda nic nowego nie wnosi, ale - poza wyjątkami, o tym zaraz - trzyma poziom. Tytułowy numer to czysty geniusz. Poza tym ciekawy wątek w piosenkach "Zdzisio" i "Bynajmniej", takie wczuwanie się z sympatią w, by tak rzec, ubogich duchem; podobnie jak 20 lat później Bielizna.
Aha, ten wyjątek - czy ktoś może mi wytłumaczyć, o co chodzi w finałowej "Balladzie o Kołobrzegu"? Bo ja za cholerę nie kumam. To znaczy, jedno wyjaśnienie mi przychodzi do głowy, ale nie chce mi się w nie uwierzyć, więc temat otwarty.
Mp3, sorki, ale niski bitrate (gdzieś mi się zapodziały te nagrania w lepszej jakości)
Aha, ten wyjątek - czy ktoś może mi wytłumaczyć, o co chodzi w finałowej "Balladzie o Kołobrzegu"? Bo ja za cholerę nie kumam. To znaczy, jedno wyjaśnienie mi przychodzi do głowy, ale nie chce mi się w nie uwierzyć, więc temat otwarty.
Mp3, sorki, ale niski bitrate (gdzieś mi się zapodziały te nagrania w lepszej jakości)
piątek, 2 kwietnia 2010
"Wojciech Młynarski śpiewa swoje piosenki" (1967)
Pierwszy odcinek serialu z Młynarskim. Nie kompletna dyskografia, a raczej płyt starych kilka i zaduma, co z tych staroci już przeminęło, a co wciąż kopie.
Pierwsza płyta zdecydowanie kopie. Kiedy słuchałem jej pierwszy raz (1988), największe wrażenie zrobiły na mnie (oczywiście nie wszystkie) utwory, których nie znałem. Opener "Trochę miejsca" brzmi jak pierwsza płyta XTC, "Żorżyk" i closer "Żniwna dziewczyna" wciąż wymiatają. Tu chyba nie ma słabego numeru, bo nawet jak się trafi gorszy tekst ("Ballada o siedmiu nożach"), to muzyka i wykonanie takie, że kapcie spadają.
Tu jest w formacie dla małp, a tu dla ludzi czyli uczciwe mp3.
Pierwsza płyta zdecydowanie kopie. Kiedy słuchałem jej pierwszy raz (1988), największe wrażenie zrobiły na mnie (oczywiście nie wszystkie) utwory, których nie znałem. Opener "Trochę miejsca" brzmi jak pierwsza płyta XTC, "Żorżyk" i closer "Żniwna dziewczyna" wciąż wymiatają. Tu chyba nie ma słabego numeru, bo nawet jak się trafi gorszy tekst ("Ballada o siedmiu nożach"), to muzyka i wykonanie takie, że kapcie spadają.
Tu jest w formacie dla małp, a tu dla ludzi czyli uczciwe mp3.
czwartek, 25 marca 2010
"Broniewski", 2005
Rok 2005 to był dziwny rok, w którym wybory wygrali nie ci co trzeba, w którym zamiast Trójki słuchało się Radia Bis, a do polskiej muzyki wkroczyła polityka historyczna. Wydana wówczas płyta "Broniewski" różni się jednak pewnym drobiazgiem od późniejszych wydawnictw tego typu - nie była akademią ku czci. Nie była odpowiedzią, tylko pytaniem. A kto pytał?
1. Władysław Broniewski - "Bezrobotny" 2:13
2. Andy - "Przypływ" 3:32
3. Świetlicki & Ostrowski & Click - "Bagnet na broń" 4:08
4. Pustki - "Przekwitanie" 2:59
5. Meble - "Rozmowa z historią" 3:22
6. Mass Kotki - "Piosenka dziewczyny. Walc" 4:24
7. Muniek Staszczyk + Pustki - "Kalambury" 2:32
8. Przyzwoitość - "Dąb" 4:58
9. Paresłów - "Ulica Miła" 3:24
10. Cukunft - "Troska i pieśń" - 4:57
11. Starzy Singers + Świetlicki - "[Szedł Glinka]" 5:40
12. Brudne Dzieci Sida - "[Druga w nocy]" 1:01
13. Adam Olszewski - "Łódź" 4:29
14. Moja Adrenalina - "Twarde ręce" 3:19
15. Siostry Wrońskie - "Ballady i romanse" 2:58
16. Eldo - "[Mury, bruki]" 2:15
17. Budyń - "Bezsenność" - 4:49
18. Brudne Mięso - "Posłuchajcie tej prośby. W parku." 2:14
19. Helsinki - "Wisła" 3:58
20. Pidżama Porno - "Nocny gość" 6:06
(spis ściągnąłem stąd: http://raster.art.pl/galeria/wystawy/broniewski/muzyka.htm, są tam też trzy utwory, które się nie zmieściły na płytę).
Poza ostatnim numerem chyba żaden nie znalazł się na żadnej innej płycie. (Mój ulubiony to 14). Płyta nawet jak była dostępna, to z trudem. A teraz: mp3 tutaj, flaki się gotują.
1. Władysław Broniewski - "Bezrobotny" 2:13
2. Andy - "Przypływ" 3:32
3. Świetlicki & Ostrowski & Click - "Bagnet na broń" 4:08
4. Pustki - "Przekwitanie" 2:59
5. Meble - "Rozmowa z historią" 3:22
6. Mass Kotki - "Piosenka dziewczyny. Walc" 4:24
7. Muniek Staszczyk + Pustki - "Kalambury" 2:32
8. Przyzwoitość - "Dąb" 4:58
9. Paresłów - "Ulica Miła" 3:24
10. Cukunft - "Troska i pieśń" - 4:57
11. Starzy Singers + Świetlicki - "[Szedł Glinka]" 5:40
12. Brudne Dzieci Sida - "[Druga w nocy]" 1:01
13. Adam Olszewski - "Łódź" 4:29
14. Moja Adrenalina - "Twarde ręce" 3:19
15. Siostry Wrońskie - "Ballady i romanse" 2:58
16. Eldo - "[Mury, bruki]" 2:15
17. Budyń - "Bezsenność" - 4:49
18. Brudne Mięso - "Posłuchajcie tej prośby. W parku." 2:14
19. Helsinki - "Wisła" 3:58
20. Pidżama Porno - "Nocny gość" 6:06
(spis ściągnąłem stąd: http://raster.art.pl/galeria/wystawy/broniewski/muzyka.htm, są tam też trzy utwory, które się nie zmieściły na płytę).
Poza ostatnim numerem chyba żaden nie znalazł się na żadnej innej płycie. (Mój ulubiony to 14). Płyta nawet jak była dostępna, to z trudem. A teraz: mp3 tutaj, flaki się gotują.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
