czwartek, 25 marca 2010

Świetliki - Katecheci i frustraci EP (2001)...

...a technicznie rzecz biorąc to ep-ka bez tytułu dołączona do książki Marianny G. Świeduchowskiej pod takim tytułem właśnie. Nazwisko autorki to rzecz jasna pseudonim artystyczny spółki autorskiej basisty Dyducha i wokalisty Świetlickiego. Płyta zawiera 5 utworów, z czego 3 to recytacje samej Marianny (głos - Gabriela Frycz) do podkładu klawiszowego gitarzysty Gasika, jeden to "Elektra" znana z płyty "Złe misie ", i jeden pod wszystko mówiącym tytułem "Impresja słowno-muzyczna". Czyli w sumie rzecz dla hardcore'owych fanów Świetlików. Jak ja.
FLAC , mp3

piątek, 19 marca 2010

czwartek, 18 marca 2010

Alex Chilton (1950-2010)

No i jak grom z jasnego nieba wiadomość o śmierci Alexa Chiltona, lidera najlepszego zespołu w historii r'n'rolla - Big Star. Zmarł na atak serca, mieli grać na festiwalu SXSW. (Pustki też tam grają, ale nie sądzę, żeby na jednej scenie, bo to w całym Austin się odbywa).
Proszę posłuchać sobie genialnej płyty "Radio City" tutaj:
http://toodecent.blogspot.com/2008/05/big-star-radio-city-1973.html

wtorek, 16 marca 2010

Ars Nova - El Llibre Vermell (1991)

Było już wcześniej, ale ze złym linkiem. Teraz naprawione.
Mam niejasne podejrzenia, że to właśnie ta płyta była początkiem lawiny, w której później wydarzyły się i "Fronda", i kato-rock lat 90. Na pewno jej fanem był Budzyński; a myślę, że tekst na okładce płyty, o odkrywanej na nowo duchowości średniowiecza, później czytałem dziesiątki razy w "Brulionie" i piśmie na F, tylko że pod innymi tytułami i pisany przez innych autorów.
Rzecz jest, proszę państwa, genialna. Pieśni pielgrzymów do klasztoru Montserrat, gdziekolwiek on się znajduje. Podobnie grali wtedy Dead Can Dance, tylko że gorzej. A te pieśni też słyszałem już w innych wersjach, ale z takim wyczuciem jak zespół Jacka Urbaniaka, to nikt nie zagrał. (Radzę też zwrócić uwagę na typowo rockową dramaturgię płyty.)
Ma ten kompakt mój kolega i od 10 lat obiecuje mi zrobić kopię. Jest to niestety taka muzyka, że tylko w lossless; no, ale jak nie ma, to póki co muszą nam wystarczyć pliki mp3 320 dostarczone przez czytelnika o ksywie Er. Pomyślcie o nim z wdzięcznością słuchając tej muzy: tutaj albo tutaj, a najlepiej od razu do Mediafire.

FLAC!!!


Songs of the pilgrims to the Montserrat monastery performed by the brilliant Ars Nova (see the previous post). It is the best version of these songs I've heard. Dead Can Dance would kill to sound like this. While listening to this album, pay attention to the perfectly r'n'r-like track sequencing, sides A and B and stuff: to be found here or here or here, cuz the CD is way long out of print.


niedziela, 28 lutego 2010

Ars Nova + Apolonia Nowak - Zaświeć niesiądzu (1996)

Tak, niesiądzu. Ani wokalistka - śpiewaczka kurpiowska, ani towarzyszący jej wybitny zespół muzyki dawnej, nie omskli się na klawiaturze.
A co to? A to Polska właśnie. Tak się przędzie na przednówku. Pieśni na tematy uniwersalne - woda (1-8), wieś (9-15) i las (16-21).
Oświadczam, że na pohybel wszystkim tym mądralom, którzy wiedzą lepiej, co i jak powinienem tu robić, wracam do korzeni Pana Mietka i przestaję zamieszczać wszelkie obrazki. Liczy się tylko muzyka. A żałujcie, bo okładkę do niniejszej płyty wykonał - uwaga - Kain May.
mp3 320
ps. Szukam płyty Ars Nova "El Llibre Vermell". Hmm?

It just doesn't get any more Polish than this one. "Shine, Moon, Shine". Traditional central Poland songs from the excellent singer Apolonia Nowak accompanied by the absolutely brilliant ancient music ensemble Ars Nova. Pretty much universal topics - water (songs 1-8), the countryside (9-15) and the woods (16-21). Before a Polish Fleet Foxes counterpart shows up, get this - mp3 320

piątek, 12 lutego 2010

New Presentation (Wojciech Niedziela Trio), 1987; Pick Up - To nie jest jazz, 1989

Okładki, kurwa, okładki. No naprawdę.
Polska płyta jazzowa z drugiej połowy ejtisów mogła mieć okładkę zaprojektowaną albo przez duet Maciej Buszewicz/Lech Majewski, albo przez Mirosława Makowskiego. Portretowy styl Marka Karewicza odszedł już w niebyt (czy jestem jedynym człowiekiem, który nie lubi jego okładek?); z duchem czasu bardziej współgrały figuratywny minimalizm spółki MB/LM i foto-kolażowy anarchizm pana MM. Zgoda, mieli i swoje słabe strony: ci pierwsi robili (w pewnym momencie) okładki do WSZYSTKICH płyt Poljazzu i przykro było patrzeć, jak tę bogatą przecież stylistycznie scenę wciska się w identycznie krojone garniturki, a i Makowski po kilku latach wyprztykał się z pomysłów, dna sięgnąwszy na "Zespole gitar elektrycznych" Voo Voo. Teraz jednak podziwiajmy artystów w chwilach ich triumfu:

środa, 27 stycznia 2010

Jazz Jamboree 1961 vol. 2

No, niby już było, ale tylko połowa płyty i ze wszystkimi trzaskami. Teraz jest wszystko:

1. Flamingo - Utwór na temat pieśni śląskiej/The Piece on the Theme of a Silesian Folksong
2. Krzysztof Komeda Trio [!] - This or This
3. Jerzy Duduś Matuszkiewicz Swingtet - A Tisket, A Tasket
4. Jan Ptaszyn Wróblewski & Jazz Outsiders - Nineteenager's Riff
5. New Orleans Stompers - Cansas [sic] City
6. S. "Drążek" Kalwiński - Jazz 61

i to lepiej zgrane i odklikane, ale nie tylko dlatego powtarzam. Przyjrzałem się uważnie spisowi wykonawców. W niemal każdym zespole znalazłem jakieś interesujące nazwisko. W jedynce - Jerzy Derfel na fortepianie, późniejszy współpracownik Wojciecha Młynarskiego; w dwójce na perkusji Leszek Dudziak, brat późniejszej Urszuli Dudziak; w piątce - na puzonie (tak!) Zbigniew Namysłowski, późniejszy Zbigniew Namysłowski.
No i w ogóle, cholera...czy tylko ja mam tę płytę? Na pewno nie. Aha, no to w takim razie tylko ja MAM płytę i CHCE mi się ją zgrywać i ładować do sieci...wszystko dla Was, drodzy słuchacze (z wyjątkiem okładek, rzecz jasna...): mp3 320 - Mutliupload, 64 Mb; FLAC : Multiupload, 85 Mb (mono).

It seems that I am the only one to OWN this record and BE WILLING to rip, un-click and upload it for the entire humanity to listen in awe. That's an interesting 10-inch piece of vinyl; traditional pieces alternating modernist ones. Komeda rules, Ptaszyn+Jazz Outsiders blooody rule, S. Kalwinski goddamn rules. Get it in mp3 320 here - Mutliupload, 64 Mb; FLACs : Multiupload, 85 Mb.

sobota, 26 grudnia 2009

Pomóżcie.

Zwłaszcza kolega Toller. Takiego mejla dostałem:
Hello!
i see you have many polish records!
could you help-my parents made records from polish radio in 1970s
and i still have some unknown polish tracks-maby you know,who is this
http://rutube.ru/tracks/638134.html?v=18df5fc9c6f5e26a556bd3801f9d4a69
http://rutube.ru/tracks/792976.html?v=28315d1ade0bb26cbf7a0c45b06833f5
thanks!!

ten drugi to słychać kto i zaraz będzie jego cała płyta, ale pierwszy?

czwartek, 24 grudnia 2009

Jan Jarczyk - "To and Fro", LP, 1979/1981

Kupiłem tę płytę chyba pół roku temu; w pierwszej chwili się rozczarowałem, ale po jakimś czasie się okazało, że naprawdę jej słucham - w całości i to nie raz. Jarczyk, pianista, przyjaciel Zbigniewa Seiferta - ten album nagrał miesiąc-dwa po jego śmierci. Pierwsza i druga strona różnią się dość mocno, i to nie tylko poziomem głośności. Panowie chyba byli pod letkim wpływem Pata Metheny'ego, który wtedy był nowością i rewelacją. A zrealizował te nagrania w Szwecji Andrzej Poniatowski - jego następne wielkie dzieła to nagrania Izy z Budką i Maanamu. Mediafire, 58 Mb.

So basically, Komeda spawned Stanko, Stanko spawned Seifert, and Seifert spawned Jan Jarczyk; and each consecutive artist sounded different from his precedessor. Here is a somewhat light-hearted effort from Mr. Jarczyk, not very far removed from Pat Metheny's recordings of the era (esp. side B) - Mediafire, 58 Mb.

FLAC - 182 Mb.

poniedziałek, 14 grudnia 2009

Krzysztof Penderecki - Tren pamięci ofiarom Hiroszimy/Threnody to the Victims of Hiroshima, 1960



Jedna z trzech kompozycji wysłanych przez Pendereckiego na konkurs kompozytorski w 1960 roku: jedną napisał prawą ręką, drugą lewą, a trzecią dał do przepisania koledze. Zajął trzy pierwsze miejsca. Ten utwór nazywał się zrazu "Tren" i zajął tylko 3. miejsce; żeby ludzkość zaczęła się nim zachwycać, trzeba go było troszkę przemianować.
Dostępne jest sporo różnych wydań bez problemu; proszę zatem posłuchać starej trzeszczącej płyty na 33 obroty, albo jeśli ktoś przed świętami nie ma zbyt wiele czasu - to samo na 45 obrotów.

This one was written by the young Penderecki with an impending composers' contest in mind. He sent three pieces to the competition - one written with his right hand, another with his left hand, and yet another re-written by a friend - and won the first three prizes. I dunno which one was this, but I know that, initially, it was simply called "Threnody" and won the mere third prize. It took a subsequent re-naming to make the world audience fall down on their knees.
It's no problem at all obtaining a cd of this, so have a listen to my old scratchy 12 inch 33 rpm copy; or, if you happen to be short of time these days, the same on 45 rpm.

wtorek, 8 grudnia 2009

Orkiestra Ósmego Dnia/Orchestra of the Eighth Day - "At the Last Gate", LP, 1984

Jak Państwo pewnie zauważyło, mało mi się ostatnio blogowało. Normalnie nie mam czasu usiąść i napisać czegoś ciekawego o muzie, którą załadowałem już chyba dwa miesiące temu nazad wstecz. Pomyślałem sobie, że odwrotnie zrobię: to WY napiszcie coś ciekawego i to jeszcze tak, żeby zagraniczniacy mogli coś zrozumieć (tzn. na język zagramaniczny to ja przetłumaczę, ale CO chciałby się o tym dowiedzieć meloman z Litwy, Libanu albo Liberii). Tylko kurcze nie wiem jaka nagroda. Może link do tej płyty w formacie lossless, bo na razie daję tylko mp3: Mediafire, 75 Mb + utwór a2: Mediafire, 6 Mb.

ps. "człowieku, okładki chciałem, OKŁADKI" - nawet zdjęć nie dałem, choć okładka fajna, bo strasznie mam ufajdany mój (kupiony z drugiej ręki) egzemplarz, wolę nie wiedzieć czym...ale dźwięki w porządku, częstujcie się...

niedziela, 29 listopada 2009

Free Cooperation - "Our Master's Voice", 1989


O roku ów...
Ta płyta wyszła bez żadnej zapowiedzi - doznałem, pamiętam, w sklepie lekkiego szoku. Znałem część tytułów z radia, a otwierający całość utwór "Promotion" także i z płyty Przybielskiego; więc kiedy usłyszałem pierwsze dźwięki, pomyślałem, że coś pomylono podczas tłoczenia tej płyty, zwłaszcza że odbyło się ono na bratniej, acz dalekiej Kubie. Ale jednak nie. Ta piękna ballada zaaranżowana została na plastikowy syntezator i papierową gitarę.
Na szczęście dalej jest lepiej - słychać cały zespół:

weselej, tie-breakowato, a ostatni numer to prawdziwy free-noise. Raduje się dusza: mp3/v0 albo FLAC - strona A[LINK NAPRAWIONY] i strona B.

czwartek, 12 listopada 2009

Tie Break - "Duch wieje kędy chce", kaseta, 1990

Nie mam czasu nic napisać. Super rzadka rzecz. Świetna, choć wydawało mi się kiedyś inaczej. Edycja Paulińska 1990. Mediafire, 106 Mb.
ps. jeśli utwór a2 się Wam nie rozpakowuje, to macie go tutaj.

In a few days I'll be able [EDIT: I wasn't...] to sit down and write a thing or two about this super-super rare 1990 cassette from Tie Break released by The Pauline Fathers Edition. Excellent stuff. Mediafire, 106 Mb.
ps. should you have trouble unpacking song A2, it is separately here.

wtorek, 10 listopada 2009

Tie Break - "Gin Gi Lob", CD, 1991

Jedyny (errata: jednak nie) kompakt kapeli, a wydawnictwo - trzecie. (Niniejszym zapowiadam kasetę "Duch wieje kędy chce" w następnym poście). Mediafire, nie pamiętam ile megabajtów.

The band's third long-player (their second was a very rare cassette, to be found in my next post) and sole [edit: NOPE] CD - get it HERE in mp3/v0.

poniedziałek, 9 listopada 2009

Świat będzie nucił piosenkę francuską

Państwo mi pewnie nie uwierzy, ale poniższą piosenkę Elli et Jacno wynalazłem szukając w YouTube NIE ładnych kobiet, a dobrych piosenek żabojadzich. Wyszukałem dużo świetnych i trzy genialne; poza panią w czerwonym z panem w białych (butach) TO:

(uwielbiam gościa, geniusz!)
i
rok 2006 albo 7, ale to kower piosenki z lat 60., LEPSZY od pierwowzoru:

niedziela, 8 listopada 2009

Tie Break - LP, 1989

O roku ów...
Drodzy Czytelnicy, czy pamiętacie co było pierwszym tematem rozmów rodaków w burzliwej drugiej połowie roku 1989? Sytuacja polityczna? nieee. Kolejki sklepowe i co gdzie rzucili? też nieee. Pogoda? e-e. Opowieści ze szlaku handlowego Berlin (Zachodni) - Stambuł? Nic z tych rzeczy, moi Państwo. Pierwsze (i czasem jedyne), o czym wtedy rozmawialiśmy, to aktualny kurs dolara. Hiperinflacja powodowała, że wszystkie ceny codziennie przeliczane były z zielonych na złote (i było to znacznie mniej poetyczne niż to sformułowanie). Ale na szczęście nie w jednostkach gospodarki uspołecznionej, czyli mówiąc po polsku - sklepach. Oto typowy widok na typowym produkcie z "roku owego":

i cykl produkcyjny wcale nie musiał być długi - płyta (bo o takim produkcie mówimy, co za niespodzianka) mogła się zdewaluować po drodze od producenta do sklepu albo w trakcie wcielania jakiegoś procesu decyzyjnego. Czyli po prostu, kochani, płyty były wtedy tanie! Nie było tygodnia żebym ja, bidny student, sobie co najmniej jednej nie kupił.
No, ale ta to nie jest jakaś tam jedna z wielu. Pierwszy Tie Break! Już to, ze wydali longa, było sensacją - oni byli z prawdziwego offu, spoza układów. No i to brzmienie, kolektywny etno-jazz-rock: już kiedyś wspominałem, że całe lata 90. w polskim undergroundzie, czyli i jass, i psychodelia (Falarek, Ewa Braun), i Świetliki - "my wszyscy z niego". Moja ulubiona płyta roku 1989 (polska, bo w konkurencji zagranicznej to The Burning World Swansów):

(litery są srebrne; pamiętam, że w sklepie długo nie mogłem odczytać, co to za nowa płyta na półce stoi)
mp3: Mediafire, 78 Mb; FLAC: strona A [NAPRAWIONA], strona B; okładki.
ps. przypominam - tutaj dla porównania koncert z 2004 roku.
PS2. lepiej brzmiące zgranie lepszego egzemplarza TUTAJ

Ladies and gentlemen, the word is "seminal". The freaky Christian-ethno-jazz-rock collective named Tie Break somehow managed to deal upon the release of an LP in the Communist-era Poland. Ironically, it came out on one of the first days of the first democratic gov't over here. The autumn of 1989 was it.
The band's discography is quite sparse and VERY difficult to come across. As with 90 per cent of Polish record industry's output, this LP was never re-released on CD, so - mp3: Mediafire, 78 Mb; FLAC: side A [FIXED], side B; covers. Also, check a 2004 live radio show from them here.
ps. get a better sounding rip from a better preserved vinyl copy HERE.

Jacno

Hmmmm...Szkoda. Już tylu chłopców odeszło z naszego puebla:
http://alicerabbit.blogspot.com/2009/11/alice-news-jacno-is-dead.html
Też uwielbiam tę piosenkę (i teledyks)...

sobota, 7 listopada 2009

Gotowe na wszystko - 100 odcinek!

Jak dotąd nie opuściłem żadnego.
Zawsze byłem fanem Susan, ale w tej edycji jakoś się przepisałem na tą nową rudą:

sobota, 31 października 2009

Warszawski Zespół Perkusyjny - The Warsaw Percussion Group, LP, 1980

Jest kwiecień (albo marzec) 1987 roku. Mieczysławek, uczeń II klasy liceum, z dziewczynami radzi sobie - bądźmy szczerzy - słabo, ale za to w muzyce jest koneserem pełną gębą: zna i lubi Residentsów, Freda Fritha, Pere Ubu, Jamesa Blood Ulmera, zachwyca się muzyką etniczną, pilnie obsłuchuje wydębione od znajomych, potwornie zdarte winyle zupełnie wówczas niemodnego Grechuty (i Anawy bez Grechuty też). Kiedy więc w zapowiedziach telewizyjnych znajduje: "poniedziałek, 20:30, program 2 - audycja o minimal music", podskakuje z wrażenia. Program udało mu się obejrzeć do końca, mimo uwag rodzicieli w rodzaju "przecież to jakieś małpy tak robią, u-u-u-u-u-u, przecież to nie jest muzyka"; zakonotował pilnie w pamięci nazwiska dwóch czołowych przedstawicieli nurtu i z pasją wysłuchał fragmentu Drumming jednego z nich, wykonanego przez Warszawski Zespół Perkusyjny:







odrobinkę tylko rozpraszając się faktem, że perkusistka miała eleganckie szpilki i spódnicę przed kolana. Następnego dnia w pobliskim sklepie muzycznym Mieczysław znajduje płytę tej formacji z repertuarem, a jakże, współczesnym. Skromne kieszonkowe syna sklepowej (ale nie z tego sklepu, tylko ze spożywczaka) nie doznało szczególnego uszczerbku:

Na płycie nasz słuchacz nie znalazł niestety nic tak szaleńczego jak Steve Reich, ale wciągnęły go inne światy, nie mniej sugestywne. Kiedyś zrobi na kilku laskach wrażenie swoją erudycją, ale póki co, zostało mu to: mp3/v0 (68 Mb) albo FLAC(162 Mb).

I bought this LP in 1987, after I had watched this ensemble perform an excerpt from Drumming on Polish television. Nothing that revolutionary here, yet the album features creme de la creme of Polish 20th century composers. Don't miss it: mp3/v0 (68 Mb) or FLAC(162 Mb).

wtorek, 27 października 2009

Zbigniew Lewandowski (1984)


Mam, owszem, ważniejsze i poważniejsze rzeczy do poumieszczania na blogu, ale na tę pogodę - tylko to. Bardzo krótko grał ten skład:
,
późniejsze rzeczy Lewandowskiego były już inne, i niestety dużo słabsze. Na stronie A prym wiedzie Ścierański ze swoimi eksperymentami brzmieniowymi, a strona B - proszę Państwa, utwór B2 rozbawi każdego. A jeśli jakimś cudem nie, to już na pewno killer "Plagiat blues". Reedycji CD oczywiście nima, znakiem tego mp3/320 albo FLAC: strona A i strona B.
ps. coś mi się wydaje, że w opisie zamieniono kompozytorów utworów A2 i B2.
ps2. posłuchałem jeszcze raz - świetnie ze sobą współgrają Przybielski i Krzysztof Ś. Szkoda, że nie nagrali razem nic więcej (chyba), chociaż w sumie jeszcze nic straconego, póki obaj żyją.

A slice of top-notch fusion from a short-lived drummer-led three-reed two-bass no-keyboard eight-piece combo. The six compositions range from calm free (B2) to killer hard-post-bop-whatever (B3). You can also hear trademark bass work from Krzysztof Scieranski, who at the time experimented (successfully) with harmonies and pedal fx. Check how his playing and Przybielski's trumpet complement each other. Dig it in mp3/320 or FLAC: side A and side B.

sobota, 17 października 2009

The Greatest Hits of Bezunesh Bekele



Etiopia, lata 60., ale to nie folk tylko normalne piosenki. Czysty geniusz. Ten wokal, ludzie! Moje zgranie i upload, i w sumie mój post na moim staaaarym blogu, ale najrozsądniej będzie pobrać to sobie stąd, gdzie jest więcej informacji i zdjęcia (tam pod koniec posta jest "please enjoy this stellar stuff" i właśnie na to trza kliknąć).

Ethiopia, 1960s (or so). Pure genius! THESE vocals!
My rip, my upload, and as a matter of fact it was an old post of mine on mine olde bloge, but do the right thing and get it from here (by clicking on "please enjoy this stellar stuff" there).

środa, 14 października 2009

Wojciech Młynarski - Jeszcze w zielone gramy, 1989, LP

Sorry this time, non-Polish speakers, you can safely skip this LP on which a Polish singer/satirist captures the spirit of 1989 in Poland - it's just not valid outside my country.

Ta płyta kończy się tak:
Miłe panie i panowie bardzo mili,
w moim kraju się ostatnio sporo dzieje:
w krąg umysły w stanie wrzenia,
polityczne przyspieszenia,
jednym słowem - kraj się zmienia, ja - siwieję.

"Te wybory, panie, nowy cud nad Wisłą,
przewrót w bloku niemożliwy - a możliwy!
A ten nowy premier, panie,
w stoczni spał na styropianie!"
Słucham tego i łbem kiwam, a łeb siwy.

Znów na pierwszych stronach gazet kraj kochany,
huczy Tokio, piszczy Paryż, dudni Londyn
o Michnikach i Kuroniach,
a ja słucham i na skroniach
coraz bardziej platynowy jestem blondyn

no i myślę tak, że gdyby się powiodło
i Mazowieckiemu, i Solidarności,
byłbym pierwszym - tak na oko -
lokatorem tego bloku,
co osiwiał nie ze zmartwień, a z radości.

Później, w wolnej Polsce, Młynarski nagrał już tylko jedną płytę z premierowym materiałem - Róbmy swoje '95 - na której wspominki z młodości przeplatały się z mało wesołymi (i mało odkrywczymi, niestety) refleksjami, że inaczej, lepiej jakoś można by ten nasz dom wspólny budować. Tyle lat co on wtedy, to teraz mają nasi rockmeni (np. Muniek czy Janerka) radujący się z dwudziestu lat wolności.
Ech, przeżyłem tę płytę jak mało którą... Byłem na jego koncercie w Gdańsku, w sierpniu 1989. W duecie z Derflem tylko, ale czadu dał, zwłaszcza w zaśpiewanym na bis "Dziewczyny, bądźcie dla nas dobre na wiosnę". To se ne vrati. mp3/v0: Mediafire, 55 Mb albo FLAC: Mediafire, 155 Mb.
ps. wiem, że płyta wyszła w 1990 roku (no latem, pamiętam), w końcu nagrano ją w grudniu roku poprzedniego. Ale należy do 1989, czyż nie?