Czytelnik Tomkiz telepatycznie sobie tego zażyczył.
Raga Sangit to był świetny polski zespół grający klasyczną muzykę indyjską. Dla mnie, co tu gadać, jedna z kluczowych rzeczy mej młodości. Zobaczyć ich koncert w wieku lat 17 - duże przeżycie. Dlaczego oni byli tacy świetni? Ha, bo na pierwszym miejscu państwo Pomianowscy (Maria i Jerzy) stawiali MUZYKĘ, a nie żadne tam tripy czy wibracje, jak choćby Atman, który widziałem wtedy wiele razy na żywo. Raga Sangit w i e d z i e l i co grają. Piękne brzmienie, instrumentem solowym jest tu sarangi - taka, upraszczając, indyjska wiolonczela. Maria Pomianowska gra do dziś, choć nie wiem prawdę mówiąc pod jakim szyldem, a pan Jerzy, socjolog z wykształcenia, został dyplomatą - przez jakiś czas był nawet, ni mniej ni więcej, tylko ambasadorem RP w Japonii.
W bliżej nieokreślonej przyszłości zapowiadam winyl tego zespołu z 1990 roku, a teraz - kaseta, wydana trzy lata wcześniej przez Akademickie Radio Pomorze ze Szczecina. Kaseta to zwykły Superton (kto wie, ten wie, młodszym nie ma sensu wyjasniać, bo i tak nie zrozumieją), więc to cud, że jakoś to jeszcze słychać (no, początki i końce są pociachane) -
strona A i
strona B.
A low-circulation cassette from Raga Sangit: a Polish outfit playing classical Hindustani music with force, competence, and authority. You'll be seduced by the sensual sound of sarangi, an indian cello of sorts. The group was led by husband and wife - Jerzy Pomianowski (a tabla player, later to become Poland's ambassador in Tokyo) and Maria Pomianowska (a well-respected folk/classical crossover musician). Utterly charming -
side A and
side B.