niedziela, 17 listopada 2013

Joanna Makabresku - "Piąta Prostytucja", 1990 (kaseta)

Był to wtedy mój ulubiony polski zespół. Naprawdę nie wiem dlaczego, bo uszy już miałem "modern całkiem", zupełnie na nową muzę (Swansi, Soniki itp.) nastawione, a oni byli ostatnim polskim zespołem nowofalowym. I jeszcze ten saksofon! - wtedy w polskim rocku obowiązkowy, a dziś nie do słuchania. Panowie Karcerowicz, Wasilkowski & co. wlewali jednak to stare wino w nowe już bukłaki - kombinowali, mieli dobre pomysły i to dużo, zwłaszcza doskonały perkusista (a na tym się akurat odrobinę znam). Cóż tu jeszcze dodać? - widziałem ich na Róbrege '90, na koniec drugiego dnia, byli super. Mam gdzieś grundigowe nagranie, już nie tak super.
Ta płyta doczekała się kilku reedycji - jakieś 10 lat temu na CD(R chyba), a niedawno na winylu. Jednak obie te wersje mają zmienioną kolejność utworów. Nie chcę być mądralą, który wie lepiej niż zespół, co i jak mają robić, ale uważam, że kolejność oryginalna była duuużo lepsza.

Great tape from the Goth latecomers from Warsaw. Stand the godawful saxophone and enjoy the delicious drumming.

3 komentarze:

mietek pisze...

http://www.adrive.com/public/4gRPd7/Joanna%20Makabresku%20-%20Pi%C4%85ta%20Prostytucja%20(MC%2C%201990).zip

Andrzej Kowlik pisze...

Kolejność utworów to może miała znaczenie w przypadku kaset audio, płyt winylowych, w czasach cyfryzacji można sobie ustawić dowolnę, pod swój gust.

Anonimowy pisze...

Pozwolę się nie zgodzić. W rocku, zwłaszcza w rocku, płyta to całość. Kilkadziesiąt minut z pewną dramaturgią, przebiegiem napięć, nastrojów. Był artykuł w Non Stopie "Dramaturgia płyty gramofonowej", chyba listopad 1980. Przeczytałem go pacholęciem i tak mi już zostało.
Przykład niezłej płyty źle ułożonej to Ego "Światowid". Inny to niestety reedycje Joanny Makabresku, gdzie pierwsza jest Fabryka, a Bujdogenerator ostatni.

Mietek