poniedziałek, 14 grudnia 2009

Krzysztof Penderecki - Tren pamięci ofiarom Hiroszimy/Threnody to the Victims of Hiroshima, 1960



Jedna z trzech kompozycji wysłanych przez Pendereckiego na konkurs kompozytorski w 1960 roku: jedną napisał prawą ręką, drugą lewą, a trzecią dał do przepisania koledze. Zajął trzy pierwsze miejsca. Ten utwór nazywał się zrazu "Tren" i zajął tylko 3. miejsce; żeby ludzkość zaczęła się nim zachwycać, trzeba go było troszkę przemianować.
Dostępne jest sporo różnych wydań bez problemu; proszę zatem posłuchać starej trzeszczącej płyty na 33 obroty, albo jeśli ktoś przed świętami nie ma zbyt wiele czasu - to samo na 45 obrotów.

This one was written by the young Penderecki with an impending composers' contest in mind. He sent three pieces to the competition - one written with his right hand, another with his left hand, and yet another re-written by a friend - and won the first three prizes. I dunno which one was this, but I know that, initially, it was simply called "Threnody" and won the mere third prize. It took a subsequent re-naming to make the world audience fall down on their knees.
It's no problem at all obtaining a cd of this, so have a listen to my old scratchy 12 inch 33 rpm copy; or, if you happen to be short of time these days, the same on 45 rpm.

wtorek, 8 grudnia 2009

Orkiestra Ósmego Dnia/Orchestra of the Eighth Day - "At the Last Gate", LP, 1984

Jak Państwo pewnie zauważyło, mało mi się ostatnio blogowało. Normalnie nie mam czasu usiąść i napisać czegoś ciekawego o muzie, którą załadowałem już chyba dwa miesiące temu nazad wstecz. Pomyślałem sobie, że odwrotnie zrobię: to WY napiszcie coś ciekawego i to jeszcze tak, żeby zagraniczniacy mogli coś zrozumieć (tzn. na język zagramaniczny to ja przetłumaczę, ale CO chciałby się o tym dowiedzieć meloman z Litwy, Libanu albo Liberii). Tylko kurcze nie wiem jaka nagroda. Może link do tej płyty w formacie lossless, bo na razie daję tylko mp3: Mediafire, 75 Mb + utwór a2: Mediafire, 6 Mb.

ps. "człowieku, okładki chciałem, OKŁADKI" - nawet zdjęć nie dałem, choć okładka fajna, bo strasznie mam ufajdany mój (kupiony z drugiej ręki) egzemplarz, wolę nie wiedzieć czym...ale dźwięki w porządku, częstujcie się...

niedziela, 29 listopada 2009

Free Cooperation - "Our Master's Voice", 1989


O roku ów...
Ta płyta wyszła bez żadnej zapowiedzi - doznałem, pamiętam, w sklepie lekkiego szoku. Znałem część tytułów z radia, a otwierający całość utwór "Promotion" także i z płyty Przybielskiego; więc kiedy usłyszałem pierwsze dźwięki, pomyślałem, że coś pomylono podczas tłoczenia tej płyty, zwłaszcza że odbyło się ono na bratniej, acz dalekiej Kubie. Ale jednak nie. Ta piękna ballada zaaranżowana została na plastikowy syntezator i papierową gitarę.
Na szczęście dalej jest lepiej - słychać cały zespół:

weselej, tie-breakowato, a ostatni numer to prawdziwy free-noise. Raduje się dusza: mp3/v0 albo FLAC - strona A[LINK NAPRAWIONY] i strona B.

czwartek, 12 listopada 2009

Tie Break - "Duch wieje kędy chce", kaseta, 1990

Nie mam czasu nic napisać. Super rzadka rzecz. Świetna, choć wydawało mi się kiedyś inaczej. Edycja Paulińska 1990. Mediafire, 106 Mb.
ps. jeśli utwór a2 się Wam nie rozpakowuje, to macie go tutaj.

In a few days I'll be able [EDIT: I wasn't...] to sit down and write a thing or two about this super-super rare 1990 cassette from Tie Break released by The Pauline Fathers Edition. Excellent stuff. Mediafire, 106 Mb.
ps. should you have trouble unpacking song A2, it is separately here.

wtorek, 10 listopada 2009

Tie Break - "Gin Gi Lob", CD, 1991

Jedyny (errata: jednak nie) kompakt kapeli, a wydawnictwo - trzecie. (Niniejszym zapowiadam kasetę "Duch wieje kędy chce" w następnym poście). Mediafire, nie pamiętam ile megabajtów.

The band's third long-player (their second was a very rare cassette, to be found in my next post) and sole [edit: NOPE] CD - get it HERE in mp3/v0.

poniedziałek, 9 listopada 2009

Świat będzie nucił piosenkę francuską

Państwo mi pewnie nie uwierzy, ale poniższą piosenkę Elli et Jacno wynalazłem szukając w YouTube NIE ładnych kobiet, a dobrych piosenek żabojadzich. Wyszukałem dużo świetnych i trzy genialne; poza panią w czerwonym z panem w białych (butach) TO:

(uwielbiam gościa, geniusz!)
i
rok 2006 albo 7, ale to kower piosenki z lat 60., LEPSZY od pierwowzoru:

niedziela, 8 listopada 2009

Tie Break - LP, 1989

O roku ów...
Drodzy Czytelnicy, czy pamiętacie co było pierwszym tematem rozmów rodaków w burzliwej drugiej połowie roku 1989? Sytuacja polityczna? nieee. Kolejki sklepowe i co gdzie rzucili? też nieee. Pogoda? e-e. Opowieści ze szlaku handlowego Berlin (Zachodni) - Stambuł? Nic z tych rzeczy, moi Państwo. Pierwsze (i czasem jedyne), o czym wtedy rozmawialiśmy, to aktualny kurs dolara. Hiperinflacja powodowała, że wszystkie ceny codziennie przeliczane były z zielonych na złote (i było to znacznie mniej poetyczne niż to sformułowanie). Ale na szczęście nie w jednostkach gospodarki uspołecznionej, czyli mówiąc po polsku - sklepach. Oto typowy widok na typowym produkcie z "roku owego":

i cykl produkcyjny wcale nie musiał być długi - płyta (bo o takim produkcie mówimy, co za niespodzianka) mogła się zdewaluować po drodze od producenta do sklepu albo w trakcie wcielania jakiegoś procesu decyzyjnego. Czyli po prostu, kochani, płyty były wtedy tanie! Nie było tygodnia żebym ja, bidny student, sobie co najmniej jednej nie kupił.
No, ale ta to nie jest jakaś tam jedna z wielu. Pierwszy Tie Break! Już to, ze wydali longa, było sensacją - oni byli z prawdziwego offu, spoza układów. No i to brzmienie, kolektywny etno-jazz-rock: już kiedyś wspominałem, że całe lata 90. w polskim undergroundzie, czyli i jass, i psychodelia (Falarek, Ewa Braun), i Świetliki - "my wszyscy z niego". Moja ulubiona płyta roku 1989 (polska, bo w konkurencji zagranicznej to The Burning World Swansów):

(litery są srebrne; pamiętam, że w sklepie długo nie mogłem odczytać, co to za nowa płyta na półce stoi)
mp3: Mediafire, 78 Mb; FLAC: strona A [NAPRAWIONA], strona B; okładki.
ps. przypominam - tutaj dla porównania koncert z 2004 roku.
PS2. lepiej brzmiące zgranie lepszego egzemplarza TUTAJ

Ladies and gentlemen, the word is "seminal". The freaky Christian-ethno-jazz-rock collective named Tie Break somehow managed to deal upon the release of an LP in the Communist-era Poland. Ironically, it came out on one of the first days of the first democratic gov't over here. The autumn of 1989 was it.
The band's discography is quite sparse and VERY difficult to come across. As with 90 per cent of Polish record industry's output, this LP was never re-released on CD, so - mp3: Mediafire, 78 Mb; FLAC: side A [FIXED], side B; covers. Also, check a 2004 live radio show from them here.
ps. get a better sounding rip from a better preserved vinyl copy HERE.

Jacno

Hmmmm...Szkoda. Już tylu chłopców odeszło z naszego puebla:
http://alicerabbit.blogspot.com/2009/11/alice-news-jacno-is-dead.html
Też uwielbiam tę piosenkę (i teledyks)...

sobota, 7 listopada 2009

Gotowe na wszystko - 100 odcinek!

Jak dotąd nie opuściłem żadnego.
Zawsze byłem fanem Susan, ale w tej edycji jakoś się przepisałem na tą nową rudą:

sobota, 31 października 2009

Warszawski Zespół Perkusyjny - The Warsaw Percussion Group, LP, 1980

Jest kwiecień (albo marzec) 1987 roku. Mieczysławek, uczeń II klasy liceum, z dziewczynami radzi sobie - bądźmy szczerzy - słabo, ale za to w muzyce jest koneserem pełną gębą: zna i lubi Residentsów, Freda Fritha, Pere Ubu, Jamesa Blood Ulmera, zachwyca się muzyką etniczną, pilnie obsłuchuje wydębione od znajomych, potwornie zdarte winyle zupełnie wówczas niemodnego Grechuty (i Anawy bez Grechuty też). Kiedy więc w zapowiedziach telewizyjnych znajduje: "poniedziałek, 20:30, program 2 - audycja o minimal music", podskakuje z wrażenia. Program udało mu się obejrzeć do końca, mimo uwag rodzicieli w rodzaju "przecież to jakieś małpy tak robią, u-u-u-u-u-u, przecież to nie jest muzyka"; zakonotował pilnie w pamięci nazwiska dwóch czołowych przedstawicieli nurtu i z pasją wysłuchał fragmentu Drumming jednego z nich, wykonanego przez Warszawski Zespół Perkusyjny:







odrobinkę tylko rozpraszając się faktem, że perkusistka miała eleganckie szpilki i spódnicę przed kolana. Następnego dnia w pobliskim sklepie muzycznym Mieczysław znajduje płytę tej formacji z repertuarem, a jakże, współczesnym. Skromne kieszonkowe syna sklepowej (ale nie z tego sklepu, tylko ze spożywczaka) nie doznało szczególnego uszczerbku:

Na płycie nasz słuchacz nie znalazł niestety nic tak szaleńczego jak Steve Reich, ale wciągnęły go inne światy, nie mniej sugestywne. Kiedyś zrobi na kilku laskach wrażenie swoją erudycją, ale póki co, zostało mu to: mp3/v0 (68 Mb) albo FLAC(162 Mb).

I bought this LP in 1987, after I had watched this ensemble perform an excerpt from Drumming on Polish television. Nothing that revolutionary here, yet the album features creme de la creme of Polish 20th century composers. Don't miss it: mp3/v0 (68 Mb) or FLAC(162 Mb).

wtorek, 27 października 2009

Zbigniew Lewandowski (1984)


Mam, owszem, ważniejsze i poważniejsze rzeczy do poumieszczania na blogu, ale na tę pogodę - tylko to. Bardzo krótko grał ten skład:
,
późniejsze rzeczy Lewandowskiego były już inne, i niestety dużo słabsze. Na stronie A prym wiedzie Ścierański ze swoimi eksperymentami brzmieniowymi, a strona B - proszę Państwa, utwór B2 rozbawi każdego. A jeśli jakimś cudem nie, to już na pewno killer "Plagiat blues". Reedycji CD oczywiście nima, znakiem tego mp3/320 albo FLAC: strona A i strona B.
ps. coś mi się wydaje, że w opisie zamieniono kompozytorów utworów A2 i B2.
ps2. posłuchałem jeszcze raz - świetnie ze sobą współgrają Przybielski i Krzysztof Ś. Szkoda, że nie nagrali razem nic więcej (chyba), chociaż w sumie jeszcze nic straconego, póki obaj żyją.

A slice of top-notch fusion from a short-lived drummer-led three-reed two-bass no-keyboard eight-piece combo. The six compositions range from calm free (B2) to killer hard-post-bop-whatever (B3). You can also hear trademark bass work from Krzysztof Scieranski, who at the time experimented (successfully) with harmonies and pedal fx. Check how his playing and Przybielski's trumpet complement each other. Dig it in mp3/320 or FLAC: side A and side B.

sobota, 17 października 2009

The Greatest Hits of Bezunesh Bekele



Etiopia, lata 60., ale to nie folk tylko normalne piosenki. Czysty geniusz. Ten wokal, ludzie! Moje zgranie i upload, i w sumie mój post na moim staaaarym blogu, ale najrozsądniej będzie pobrać to sobie stąd, gdzie jest więcej informacji i zdjęcia (tam pod koniec posta jest "please enjoy this stellar stuff" i właśnie na to trza kliknąć).

Ethiopia, 1960s (or so). Pure genius! THESE vocals!
My rip, my upload, and as a matter of fact it was an old post of mine on mine olde bloge, but do the right thing and get it from here (by clicking on "please enjoy this stellar stuff" there).

środa, 14 października 2009

Wojciech Młynarski - Jeszcze w zielone gramy, 1989, LP

Sorry this time, non-Polish speakers, you can safely skip this LP on which a Polish singer/satirist captures the spirit of 1989 in Poland - it's just not valid outside my country.

Ta płyta kończy się tak:
Miłe panie i panowie bardzo mili,
w moim kraju się ostatnio sporo dzieje:
w krąg umysły w stanie wrzenia,
polityczne przyspieszenia,
jednym słowem - kraj się zmienia, ja - siwieję.

"Te wybory, panie, nowy cud nad Wisłą,
przewrót w bloku niemożliwy - a możliwy!
A ten nowy premier, panie,
w stoczni spał na styropianie!"
Słucham tego i łbem kiwam, a łeb siwy.

Znów na pierwszych stronach gazet kraj kochany,
huczy Tokio, piszczy Paryż, dudni Londyn
o Michnikach i Kuroniach,
a ja słucham i na skroniach
coraz bardziej platynowy jestem blondyn

no i myślę tak, że gdyby się powiodło
i Mazowieckiemu, i Solidarności,
byłbym pierwszym - tak na oko -
lokatorem tego bloku,
co osiwiał nie ze zmartwień, a z radości.

Później, w wolnej Polsce, Młynarski nagrał już tylko jedną płytę z premierowym materiałem - Róbmy swoje '95 - na której wspominki z młodości przeplatały się z mało wesołymi (i mało odkrywczymi, niestety) refleksjami, że inaczej, lepiej jakoś można by ten nasz dom wspólny budować. Tyle lat co on wtedy, to teraz mają nasi rockmeni (np. Muniek czy Janerka) radujący się z dwudziestu lat wolności.
Ech, przeżyłem tę płytę jak mało którą... Byłem na jego koncercie w Gdańsku, w sierpniu 1989. W duecie z Derflem tylko, ale czadu dał, zwłaszcza w zaśpiewanym na bis "Dziewczyny, bądźcie dla nas dobre na wiosnę". To se ne vrati. mp3/v0: Mediafire, 55 Mb albo FLAC: Mediafire, 155 Mb.
ps. wiem, że płyta wyszła w 1990 roku (no latem, pamiętam), w końcu nagrano ją w grudniu roku poprzedniego. Ale należy do 1989, czyż nie?

niedziela, 11 października 2009

The Ganelin Trio - live Jazz Jamboree 1976

Nie mam jeszcze nowego numeru "Glissanda", ale wywiad z Ganielinem już czytałem. Te nagrania litewskich pionierów free-jazzu ździebko mnie rozczarowały, ale Państwa wcale nie muszą. Jedna strona płyty winylowej: mp3 (320 kbs) albo FLAC.

Another super rarity from the Jazz Jamboree festival's vaults. This time, the seminal Lithuanian free jazz trio Ganelin-Chekasin-Tarasov. Mere twenty minutes: mp3 (320 kbs) or FLAC.

sobota, 3 października 2009

Divejada Saule tek

Dwojaka Słońce chodzi, cokolwiek to znaczy. Połowa płyty "Pieśni Latgalii (Inflant Polskich)" - jednej z dwóch płyt z muzyką łotewską wydanych przez Poljazz pod koniec lat 80. (Czy wyobrażacie sobie płytę "Pieśni Pomorza Zachodniego - Inflant Niemieckich"?) Drugiej połowy nie będę tu zamieszczał, bo nie ma ona z pierwszą nic wspólnego i jest dużo słabsza, tak że szkoda naszego czasu. Śliczne - Mediafire, 27 Mb.
ps. na wyraźne życzenie czytelników strona B: Mediafire, 22 Mb.

Music from Latvia, then a Soviet Union Republic, released 20 years ago in Poland. Haunting sounds performed by a State Conservatoire Ensemble. I've chosen not to include side B of this album ("Pieśni Latgalii (Inflant Polskich)" on Poljazz Records), since it's got nothing to do with side A and is performed by someone else. Lovely - Mediafire, 27 Mb.
ps. on a reader's request, here's the aforementioned B-side: Mediafire, 22 Mb.

niedziela, 20 września 2009

Quartetto Dafô - Bacewicz, Łukaszewski, Bujarski, Lasoń, Górecki

Co prawda młodość była do dupy (brak kasy i zależność od rodziców, niemożność ucieczki przed presją grup rówieśniczych - sami wiecie), ale jedno trzeba przyznać: jak było w radiu coś ciekawego, to nie ma to tamto, siadał człowiek przed radiem i słuchał/nagrywał, wszystko inne mając gdzieś. A teraz - leci Warszawska Jesień, a ja nawet nie mam jak posłuchać. Z tej okazji płyta z kwartetami smyczkowymi polskich kompozytorów - jest tu i zawsze fajna Bacewicz, i Lasoń z utworem dedykowanym Krzanowskiemu świętej pamięci, i Górecki w polskim wykonaniu, ale wszystkich bije pięciominutowy kwartet 26-latka (wtedy) Pawła Łukaszewskiego:
1. Grażyna Bacewicz - IV kw. smyczkowy/String Quartet No. 4, 1951
2. Paweł Łukaszewski - Kwartet smyczkowy (String Quartet), 1994
3. Zbigniew Bujarski - Kwartet na otwarcie domu/Quartet for a House-Warming, 1980
4. Aleksander Lasoń - Relief dla Andrzeja/Relief for Andrzej, 1995
5. H.M. Górecki - I Kw. smyczkowy "Już się zmierzcha"/String Quartet No. 1 "It Is Already Dusk", 1988
Kto nie kupił (ja na przecenie za 2 albo 5 złotych), ma teraz - Mediafire, 175 Mb plus brakujący utwór tutaj.

Polish string quartets of the 20th century. Already excited? Tracklisting as above, recommendation - yes, you guessed that, it's the then 26 years old Pawel Lukaszewski with his five-minute stormer. Out of print, so get it here: Mediafire, 175 Mb plus one missing track here.

sobota, 19 września 2009

Dwie kasety z Górnego Egiptu (Upper Egypt music - 2 cassettes)



To znaczy ja byłem w dolnym, zwykłym Egipcie. Niestety, nie bardzo wiem co to kupiłem. Jeśli ktoś zna arabski, to POMOCY! O ile skumałem to co mi tłumaczył recepcjonista hotelowy (naprawdę, mógłby podszlifować swój angielski...), to MZMAR BLDY (czyt. "muzmar baladi" z akcentem na "di") to NIE jest nazwa wykonawcy, a ogólne określenie charakterystycznego stylu muzyki instrumentalnej z tamtych stron, a tę oto drugą, jakże uroczą kasetę:

nagrał zespół, któremu lideruje Abed Allah ( czyt. "abdalle" z akcentem na "lle"). Pierwsza taśma (1997?) jest w lepszej jakości, bardziej jakby przebojowa, i chyba słabsza. Ta druga (wygląda na 2002; przy okazji - zwróćcie uwagę, w którą stronę się ją otwiera) to hardkor: dwa półgodzinne utwory, od których można zasnąć jak wąż, ale można też się podniecić niesamowitym zgraniem tych muzyków. Porozumienie między nimi jest naprawdę na poziomie telepatycznym. Polecam zwłaszcza ostatnie 7-8 minut. Bardzo dobrze wydane 8 funtów egipskich (ok. 4 złote - za obie!): tu jest "Mzmar Bldy" (plus okładki), a tu Abed Allah.

I'm desperately after ANY help with the transliteration/translation regarding these two excellent tapes. As far as I could understand my hotel receptionist's version of the English language, MZMAR BLDY (pron. "muzmar baladi") is NOT the artist's/artists' name, but a general term regarding this specific instrumental style. The other (stellar!) tape is (most likely to be) performed by Abed Allah's band, who will blow your mind with their telepathic interplay. Very well spent eight Egyptian pounds: get "Mzmar Bldy" here (plus the cover pics) and Abed Allah here.


EDIT: from the comments section, 18.08.2011. Thanks MMfly!
if you still need the translation, first tape is "muzmar ebna' as-saeed", its name of the band, means "muzmar of saeed sons". muzmar is a name of that kind of egyptian flute which sounds on the tape. saeed is a common name for upper egypt. name of album - "muzmar balady" - its like "folk muzmars". second tape: abdullah (must be name of the band leader), "muzmar ebna' qus" - "muzmar of qus sons", qus is a town in upper egypt. great music, thanks-)

sobota, 12 września 2009

Ewa Demarczyk - live, Poznań, maj 1980

Było wczoraj na TVP Kultura. Trzeba było niestety obejrzeć: te czterominutowe ujęcia na samą twarz wokalistki. Zwłaszcza w "Takim pejzażu" - mimika, że Jim Carrey się chowa. Repertuar niemal identyczny z albumem "Live"; słyszałem plotkę, że Demarczyk wyrzuciła kiedyś perkusistę, bo zagrał raz inne przejście niż zwykle. Voila - Mediafire, 38 Mb.

Another unreleased live performance from Ewa Demarczyk, this time one almost identical with her "Live" album. Legend has it that she once fired a drummer for playing a different drum fill. One should see this, really; especially her tortured facial gestures in "Such a Lanscape" ("Taki pejzaż"). Recorded from a TV broadcast - Mediafire, 38 Mb.

wtorek, 1 września 2009

Raz Dwa Trzy - Jestem Polakiem (LP, 1991)

No i, cholera jasna, znów zaczęła się przerwa w wakacjach.
Pozdrawiam Was niemniej ciepło. Jak było? Ja niedługo się wygadam, gdzie byłem, a na powitanie rarytasik. Były kiedyś czasy, że ja wszystkim mówiłem że jest świetna kapela Raz Dwa Trzy, a nikt mi nie chciał wierzyć. Teraz jest odwrotnie (tzn. wszyscy mówią, że to fajny zespół, a ja w to nie wierzę). Ich pierwszą, niewznawianą płytę mam i na kasecie, i na winylu, który trzymam na sprzedaż na ciężkie czasy. Kasety nie sprzedam, bo z autografami, a do wysłuchania winyla zapraszam niniejszym: mp3/320 albo, jak już ktoś naprawdę nie może, FLAC.
ps. nie wiem, zmienić ten żółty kolor?

The debut LP from the torchbearers of Polish chansonwriting, made years before they lost their edge (and became super popular in Poland). Sorta acoustic rock with very bright and witty lyrics; in similar vein as their Russian contemporaries Auktyon. This album was self-released by the band, which was a very rare and very, very bold thing to do at the time. (...however crap their music may be now, I must admit that the band still maintain the integrity of spirit and do their management by themselves...) The thing was released around 91/92 on vinyl and cassette, and that's it - no reissues around. I'm sharing this collectors rarity in mp3/320 and FLAC.

niedziela, 23 sierpnia 2009

Wakacyjne powtórki

Zauważyliście, że jedne seriale spokojnie da się oglądać w powtórkach, a innych już nie? I niekoniecznie działa tu tylko kryterium lepszy/gorszy, bo na przykład:
W labiryncie oglądać się da (pasjami...), a Klan to już flaki z olejem;
Seks w wielkim mieście nadal ciekawy, a Ally McBeal irytuje (potwornie);
no i z moich ulubionych: Gotowe na wszystko już tak nie podniecają za drugim razem, a Californication owszem.
Powtórka - naprawiony link do trzeciej płyty z Requiem Romana Maciejewskiego.

wtorek, 4 sierpnia 2009

Helmut Nadolski - Medytacje, 1975 [FLAC]

Ja na wakacjach, Wy na wakacjach - blog na wakacjach. Powtórki.
Nadolski - idealna muzyczka na lato, he he. Jako, że nie ma już bloga, na którym oryginalnie była ta płyta (Majeranek5 - RIP), no i świętując fakt, że po cichu Mediafire zwiększyło limit wielkości plików do 200 megabajtów - rewizyta u pana Helmuta (pierwszy raz był tutaj). Tym razem jednak usłyszycie ten unikat w jakości bezstratnej, na którą muzyka zasługuje - Mediafire, 138 Mb.
PS. o kurde! to jest post numer 100! wszystkiego najlepszego! dziękuję! nie ma za co! itd!

Since the blog is in the holiday mode, here we go with perfect hits for the summer - Helmut Nadolski's "Meditation" revisited in well-deserved lossless sound quality. Read about this unique gem here and get it here.