piątek, 15 maja 2009

Jazz Jamboree 1969

Wersja CD tej płyty:

wzbogacona o cztery nagrania. A konkretnie:

1. Lucky Thompson+Adam Makowicz Trio - Body and Soul
2. Andrzej Przybielski Quartet - Żebrówka II
3. Marian Siejka/Wacław Rezler - Moment's Notice
4. Urszula Dudziak/Michał Urbaniak Quartet - Misty
5. Mieczysław Kosz - Odejście
6. Paradox - Ploteczki cioteczki
7. Adam Makowicz - Who Can I Turn To
8. Zbigniew Seifert Quartet - Złudzenie
9. Zbigniew Seifert Quartet - Taniec garbusa
10. Maynard Ferguson Quartet - There'll Never Be Another You
11. Mark Murphy+Erik Rosenholm Trio - Broadway
12. Leningrad Dixieland - Kalinka

Utwór 2 to chyba pierwszy dyskograficzny ślad naszych ulubieńców Nadolskiego i Przybielskiego. Co tu jeszcze? - świetny numer 3 w wykonaniu kompletnie mi nieznanych artystów; zaskoczenie - Mark Murphy, jeden z wokalnych wzorów Scotta Walkera, nie wiedziałem, że koncertował w Polsce; no wogle prawie wszystko fajne. Proszę się częstować: Sharebee, 128 Mb.

This compilation makes for the first ever appearance of free jazz mavericks Helmut Nadolski and Andrzej Przybielski on a record (track 2). Jazz Jamboree, in case you didn't know, was/is an annual jazz festival in Warsaw. This record captures the time when it did mean a lot to everybody - Sharebee, 128 Mb.

czwartek, 14 maja 2009

Tomasz Sikorski

Pogoda ładna, więc żeby nie było za wesoło - Sikorski. Gdyby żył, 19 maja, czyli za kilka dni, skończyłby 70 lat.
Powyciągane z kaset, płyt rzecz jasna nie ma (żeby nie było za dobrze):
Echa II (1963), Monodia e sequenza (1966), Homofonia (1970 - lepiej brzmiąca wersja niż poprzednio), Muzyka nasłuchiwania (1973), Autograf (1980) i dedykowana Nietzschemu La Notte (1984), razem godzina muzyki - Mediafire, 88 Mb.
(w pierwszym, drugim i czwartym utworze usłyszymy samego kompozytora na fortepianie i perkusji)
To już wszystko, co mam. Jeśli jeszcze tego nie zrobiliście, zajrzyjcie na poprzednie posty z muzyką tego depresyjnego minimalisty.

*************************
"Told me again you preferred handsome men, but for me you would make an exception" -
L. Cohen
Had the composer been alive, it would be his 70th birthday in a couple of days (precisely, on May 19th). Six more pieces of his depressive minimalism which I unearthed from cassette tapes, recorded from FM broadcasts: Echoes II (1963), Monodia e sequenza (1966), Homophony (1970 - a better sounding recording than previously), Listening Music (1973), Autograph (1980) and La Notte (1984), dedicated to F. Nietzsche - Mediafire, 88 Mb.
(cuts one, two and four feature the man himself on piano and percussion)
That's all I've got. Be sure you have checked my previous posts of his music.
(There must be some reason why his works have not been released on CD, but I cannot embrace that, me)

wtorek, 12 maja 2009

Włodzimierz Kotoński

Cztery elektroniczne kompozycje jednego z pionierów/mistrzów gatunku:
Etiuda na jedno uderzenie w talerz
z 1959 roku - pierwsza w ogóle kompozycja Studia Eksperymentalnego, ciągle wymiata;
Aela
z 1970;
Antyfony
- 1977-89 (a nie, jak wcześniej pisałem, 1970);
no i jedna z, hm, nowszych pozycji - Tierra Caliente (1992) stworzona z odgłosów złowionych w Meksyku. Było niedawno w radiu, proszę się częstować - Mediafire, 59 Mb (mp3), albo jeśli komuś baaardzo zależy, spróbujcie FLAC: Megaupload, 181 Mb .

Four more electronic compositions from one of the genre's pioneers/masters:
Etude for One Cymbal Stroke from 1959 - the first ever piece from Polish Radio Experimental Studio, still kicks ass;
Aela (1970);
Antiphonas
from 1977-1989 (not from 1970, as I wrote in one of the previous posts; btw this version sounds way better than the earlier one);
and one of the, erm, newer works - Tierra Caliente from as late as 1992, with sounds collected in Mexico.
Recorded to a hard disk from an FM broadcast, enjoy - Mediafire, 59 Mb (mp3), or, if you really are into that kinda thing, FLAC: Megaupload, 181 Mb.

niedziela, 10 maja 2009

Zbigniew Seifert - Solo Violin (1976)

Skrzypce solo - wiem, że to niezbyt zachęcające, ale proszę sobie wyobrazić, że to ostatnio mój przebój w samochodzie (kiedy jadę sam). Utwór nr 2, improwizacja do nagranego wcześniej podkładu - masakra. Za to pierwszy jakiś taki nie bardzo, uprzedzam lojalnie. Kapcie spadają - Mediafire, 84 Mb.

A solo record from the underrated Polish Coltrane acolyte, who passed away exactly 30 years ago. Luckily, these recordings are a powerful statement of his own. Especially track 2, played live w/overdubs. It'll blow yr head off - Mediafire, 84 Mb.

Rongwrong!!!

Mam nadzieję, że żyją jeszcze ci, co prosili o te nagrania. Ta muzyka jest nieśmiertelna. Epka i dwie kasety zespołu, co industrial pod strzechy przywiódł. Nuże mi tu pobierać bez gadania i słać podziękowania waćpannie Sytri (za epkę) i waćpanowi Eclipse (za Czahora):
*EP Epiphany Obvers Epiphany Revers (1993): Mediafire, 31 Mb (mp3) albo FLAC - Mediafire, 82 Mb
*kaseta Epiphany (1993): Mediafire, 94 Mb (uwaga: bez dublujących się nagrań z epki; jak ktoś już bardzo koniecznie chce, to ma je tutaj)

*i genialna kaseta The Story of Alfons Czahor 1995: Mediafire, 79 Mb (uwaga: inny materiał niż na płycie!)
Na razie to tyle, zanim się reaktywują w roku 2020.

I hope that all those who requested these recordings ages ago are still alive. The complete from the best rural/industrial band in the world:
*EP Epiphany Obvers Epiphany Revers 1993: Mediafire, 31 Mb (mp3) or FLAC - Mediafire, 82 Mb
*MC Epiphany 1993: Mediafire, 94 Mb (NB without the EP tracks; if you really need'em, get'em here)
*and, ladies and gentlemen, the absolutely brilliant cassette The Story of Alfons Czahor (1995): Mediafire, 79 Mb (completely different recordings from the CD of the same title).

sobota, 9 maja 2009

Obok Obuha, cz. III: Warszawska Jesionka - Hak w smaku, 1999 (Soror Mystica Rec.)

Sorki, późno jest i nie chce mi się nic pisać. Ale - pomimo pochwalnej notki Rafała Księżyka na okładce - nie jest zła ta płyta; chyba lepsza, niż wydana w Obuhu jedynka: Mediafire, 67 Mb.

Sorry, it's late and I don't feel like writing anything. The second from Warsaw's electro acoustico impro classico fivo pieco. Better than their Obuh-made debut, methinks: Mediafire, 67 Mb.

Obok Obuha, cz. II - Noise Maker's Fifes - Soundscapes of the Inner Eye, 1995 (NMT Rec.)

Z pozdrowieniami dla Continuo, który wyręczył mnie w jednym z Obuhowych uploadów. Tu mamy nagrania z lat 1992-93, czyli chyba z pionierskiego okresu tej dronowej orkiestry. Wydali to muzycy we własnej wytwórni. Tradycyjne dla Noisemakersów szumyzlepyciągi wzbogacone o nagrania naturalne i dub. Ho ho - część pierwsza i część druga.

Cheers to Continuo for another Obuh upload by him. In return, here are NMF on their own imprint in five improvised droney pieces from 92/93 (relatively early, that is). Sound sources range from dub to field recordings, plus usual instrumental and non-instrumental noises. Enjoy - part one and part two.

Obok Obuha, cz.I: Blimp - "Torka" EP, 1995 (Corek Rec.)

Otwieram cykl "Obok Obuha". Wiadomo, o co chodzi - muzyka artystów obuszych wydana w innych, za przeproszeniem, wytwórniach. Oto piękna, psychodeliczna i mocna zarazem, muzyka "nagrana bez jakichkolwiek prób w Studiu Czad w Swarzędzu 20.12.1994" (po weekendzie zeskanuję okładkę) wydana przez Corek Records - płytowe wcielenie zina "Corek". Nie wiem, czy ta szlachetna oficyna wydała coś jeszcze, ale póki co - link usunięty na życzenie artystów

Although Blimp were one of the more talked-about Obuh Records acts, this vinyl EP was released elsewhere: namely by Corek Records, an offshoot of 'Corek' fanzine. 15 minutes of lovely&tough (i e rhythmically strong) psychedelia - link removed by the artist's request

BLIMP - Nie ma instruk(torka):

czwartek, 7 maja 2009

Karolak, Szukalski, Bartkowski - Time Killers (1985)


Tak sobie myślę, że to ostatnia wielka klasyczna płyta polskiego jazzu. Saksofon, organy, perkusja; bez basu, ale z syntezatorami. Po dwudziestu latach niesłuchania - 1. nic się nie zestarzało, 2. wszystko pamiętałem. (3. wcale się tak nie zniszczyła ta płyta na gramofonie Emanuel).
To nie jest jazz-rock, tylko jazz zagrany z rockową intensywnością. I przyobleczony w rockową ikonografię. To najlepsze kompozycje Karolaka, bez dwóch zdań. I mimo, że wiecie, co sądzę o graniu solówek w ogóle, to tu Szukalski w kilku miejscach tak czaduje, że gęsiej skórki dostaję niezmiennie.
Jako że jest reedycja cd, zamieszczam ładnie trzeszczący oryginał - Mediafire, 99 Mb.

I like to think that this is the last great classic Polish jazz album. It's not jazz-rock at all; it is jazz with the volume and intensity of rock (I have borrowed this phrase somewhere). No bass, some synths, organ, sax and drums; great hooks all over the place. Szukalski's blasting tenor solos make my hairs stand exactly as they did twenty-sth years ago (solos, not hairs).
Original vinyl edition, clicks and all - Mediafire, 99 Mb.

poniedziałek, 4 maja 2009

Asunta (Sławomir Gołaszewski) - Landscapes of ASUNTA, 1995


Precz z dragami. Miękkimi też.
To chyba jedyne, co Goły nagrał na swój własny rachunek. Klarnet i harmonium - co można z tego wydusić? Na przykład 50 minut ambientu - Mediafire, 88 Mb
ps. czemu nikt nie komentuje Blue Nile?

50 minutes of ambient clarinet accompanied by harmonium. The guy has been a very singular figure of Polish, so to speak, counter-culture - a writer/journalist and occasional musician in reggae (Izrael) and punk (Armia) bands. Here is his only, I guess, solo effort, released on cassette by Atman's short-lived label FLY Music - Mediafire, 88 Mb

niedziela, 3 maja 2009

The Blue Nile - Peace at Last, 1996

Wałęsa powiedział "Wyborczej" latem 2008 coś w stylu - cytuję z pamięci - "widzisz pan, różnica między nami jest taka, że jak pan dopiero patrzysz co i jak, to ja od razu swoim radarem wszystko wyczuwam i przewiduję na trzy ruchy naprzód". I niech to wystarczy za komentarz do dzisiejszej płyty: Mediafire, 74 Mb.
(uprzedzę tylko lojalnie, że pierwszy utwór uznawany jest przez fanów za ich najgorszą kompozycję, dalej już spoko)

sobota, 2 maja 2009

Dysmorfofobia - Sacrum Profanum, demo, 1998


No tak, uwielbiam takie okładki: dowiemy się z niej tak istotnej informacji, że masteringu dokonano w czerwcu 1998 roku, natomiast takimi drobiazgami jak skład zespołu czy tytuły utworów nikt nie ma zamiaru nam głowy zawracać. Na szczęście fajnie grają. Normalnie słuchanie młodych kapel industrialnych to męka, a Dysmorfofobia od początku się wyróżniała. Postawili na trzy rzeczy: rytm, rytm i rytm. I jeszcze taka korzenna otoczka brzmieniowa. Bardzo to obiecujące; nie znam ich innych nagrań, a wiem, że na pewno wydali przynajmniej połowę winylowej epki (split z łódzkim Jude). Podzielcie się, kto ma [JUŻ SIĘ PODZIELILI]; a póki co, 21 minut - Mediafire, 36 Mb (mp3) lub FLAC - Sharebee, 111 Mb.

A very promising 1998 demo from Warsaw's tribal/industrial Dysmorfofobia. Not too unlike Savage Republic. These guys really got to the basics, the three R's: rhythm, rhythm, and rhythm. I know they have released at least one split vinyl EP, but I've never heard that one [NOT ANYMORE]. For now - Mediafire, 36 Mb (mp3) or FLAC - Sharebee, 111 Mb.

piątek, 1 maja 2009

Eugeniusz Bodo/Adolf Dymsza - W starym kinie





Najczęściej ostatnio słuchana przeze mnie kaseta. Nie cała, bo nierówna jest niestety, wolne numery nie podchodzą mnie jakoś; ale "Złociste włoski" to mój przebój wiosny, a przy "Ach, pardon" (proszę sobie spojrzeć, czyja to kompozycja!) popłakałem się ze śmiechu. O dziwo nie ma tu żadnego duetu obu panów.
Kilka uwag:
1. patrzcie, jak się zmienia nasz język - będę wiernym jej albo brzmienie samogłoski "y"
1a. czy rozumiecie wszystko, co się tu śpiewa?
2. w kilku miejscach Tuwim odstawił chałturę
3. w kilku miejscach osoba rekonstruująca te nagrania chyba się nudziła i łaziła se po chacie
4. zwróćcie uwagę na szalenie mocne brzmienie akordeonu
Czad - Mediafire, 46 Mb.

poniedziałek, 27 kwietnia 2009

Gerstein - kaseta, 1993, OBUH Records


Jedno z pierwszych wydawnictw Obuha. Muszę coś dodawać? Może tylko to, że te elektroniczne kawałki podobają mi się bardziej. Na zdrowie - Mediafire, 92 Mb.

Need I say more? One of the first Obuh releases and their first non-Polish one, I suppose. I like these electronic tracks better - Mediafire, 92 Mb.

czwartek, 23 kwietnia 2009

Krzysztof Komeda - Private Conversation

W rocznicę śmierci artysty posłuchajmy Komedy, jakiego chyba nie powinniśmy usłyszeć, ale co to za rozkosz: domowe nagrania kompozytora próbującego, gwiżdżącego, stukającego, mylącego się i w ogóle walczącego z materią i duchem. Wtedy nie było jeszcze terminu "demo": Mediafire, 41 Mb.

Paying tribute to the guy on the very 40th anniversary of his death, let us listen to Komeda we were not supposed to hear. Such a delight to listen to home recordings of the composer rehearsing, whistling, trying, trying hard, trying harder. Before the term 'demo' was coined, I believe: Mediafire, 41 Mb.

niedziela, 19 kwietnia 2009

Pterodactyl - Worldwild (2009)

Dzień dobry.
Chciałbym zaprosić Państwa do wysłuchania płyty zespołu Pterodactyl pod tytułem "Worldwild". Nie mam zielonego pojęcia, co to za zespół; przed chwilą znalazłem tę wartościową pozycję na blogu Bolachas Gratis (piszą tam coś, ale nie chce mi się tego czytać). Taka nazwa kapeli po pierwsze nie może zostać niezauważona, a po drugie nie może zwiastować szajsu. Wspaniała, ekstatyczna muzyka. Czy pamiętacie, że parę lat temu obwieszczano śmierć rocka?...
Życzę wszystkiego dobrego
Mieczysław.
http://bolachasgratis.baywords.com/?p=6021

sobota, 18 kwietnia 2009

Cannonball Adderley - live 1972, Poland (Jazz Jamboree)

Już tyle razy padło na tym blogu nazwisko Adderley, że najwyższa pora coś z dorobku tej największej postaci w historii jazzu już udostępnić. (największej - nie tylko pod względem gabarytów)
To fragmenty koncertu z Jazz Jamboree, które wypełniły jedną stronę płyty wydanej przez Klub Płytowy PSJ. Na stronie B winyla były debiutanckie nagrania Laboratorium z Seifertem. One doczekały się reedycji, a Adderley - rarytas na skalę kosmiczną. A jak grają? Ballady i czady:
1. Pretty Paul (JC Adderley)/Denise (W. Booker)
2. Directions (Zawinul)/Walk Tall (N. Adderley)
3. The Scene (JC Adderley/ J. Zawinul)
Lider - ts, komentarze, Nat Adderley - co, George Duke - p, Walter Booker - b, Roy McCurdy - dr.
Szkoda, że mnie tam nie było; ale jako świeżo upieczony dwulatek (nie próbujcie tego w domu) pewnie bym nie docenił. mp3/320: Mediafire, 46 Mb, FLAC: Mediafire, 95 Mb.

A super rare 1972 live recording of The-Not-Only-Literally-Greatest-Jazz-Musician-Of-All-Times, released as part of a split vinyl LP w/Polish fusion combo Laboratorium. Starts on a melancholical note and gets wilder onwards. Easily on a par with, say, Money in the Pocket. As good as the guy gets - Mediafire, 46 Mb [mp3]. FLAC: Mediafire, 95 Mb.

czwartek, 16 kwietnia 2009

Ewa Demarczyk - Karuzela z madonnami (live)

Ja pierdolę... Hoooooly fuck....
(1:33 - 1:40!!!)

czwartek, 9 kwietnia 2009

Mazzoll - live Elbląg 2000

Taaak! W poście z pierwszego kwietnia mieli Państwo okazję posłuchać fragmentów płyty Andrzeja Kurylewicza "10+8", nieco zniekształconych przeze mnie, żeby brzmiały jak kiepskie nagranie na żywo. "Nie no, panie Mietku, przecież żeśmy się wogle nie dali nabrać". Jaaaasne.
Teraz oczywiście nikt mi nie uwierzy, ale naprawdę mam tu nieznane nagrania Mazola. Koncert z jakichś warsztatów multimedialnych, lider na czele orkiestry złożonej z przedstawicieli "przypadkowego społeczeństwa" (wśród nich trafił się ponoć i perkusista Ewy Braun), ale grają jak normalny zespół. Wartość archiwalna nagrania - niemała, artystyczna może nawet też: Mediafire, 98 Mb.

wtorek, 7 kwietnia 2009

Krzysztof Komeda - Roman Two (live Copenhagen 1965)

- Tato, co to jest "oficjalny bootleg"?
- Wiesz, dziecko, to jest wtedy, jak ty albo twoi spadkobiercy nie macie już żadnych studyjnych nagrań, ani innych żadnych przyzwoicie brzmiących, a chcecie albo musicie jeszcze wydoić kasę ze swoich fanów. Wydaje się wtedy byle jaką amatorską taśmę z jakiegoś zagranicznego koncertu i pisze się "digital master".
- To coś tak jak "Roman Two" Komedy?
- Właśnie tak, dziecko.

- Daddy, what is an "official bootleg"?
- Honey, it's when you or your legal successors don't have any more of your studio recordings left, or any other decent sounding recordings, for that matter, but you still want to, or have to, milk your fans for some cash. You release the first crap sounding amateur tape of your foreign gig that comes up; and you have to write "digital master" on the cover.
- Something like "Roman Two" from Komeda?
- Exactly like that, honey.

poniedziałek, 6 kwietnia 2009

właśc. Trzciński Krzysztof

Dużo ostatnio słucham Komedy i coraz mocniej mi się kołacze po głowie taka myśl, mącąca nieco uroczysty nastrój 40. rocznicy odejścia artysty, że - on już dał nam z siebie wszystko, co miał najlepszego. Gdyby żył, wsiąkłby bez reszty w Hollywood, byłby dziś sławnym kompozytorem muzyki filmowej, pewnie z kilkoma Oscarami. Wiadomo - kasa z filmu jest bez porównania większa od tej, którą oferuje przemysł muzyczny. Ale ja tej na przykład jego muzyki do "Rosemary's Baby" to wręcz nie lubię.
PS. no ludzie, co to było w tym poście primaaprilisowym? podpowiem, że polskie, i że coś już tego artysty wcześniej udostępniałem...

Having been listening to Komeda a lot recently I get the feeling that the man, who btw died exactly 40 years ago, had already reached the pinnacle of his creativity. Were he alive, he would be an extremely successful Hollywood music score writer. The pay is soooo much better there. But, frankly, his music to "Rosemary's Baby", for instance, stands no comparison to his earlier works.

czwartek, 2 kwietnia 2009

Datblygu, Social Climbers, King of the Slums...

... - czyli trzy najlepsze zespoły, o których nigdy nie słyszeliście. Naprawdę!
Przeżyjecie wstrząs słuchając pierwszy raz w życiu muzyki śpiewanej po walijsku. I to nie jest żaden folk, ale normalne (czyli pokręcone) indie. W swoim kraju Datblygu (wym. detblagi, po polsku "postęp") to zespół bardzo wpływowy, a lider ponoć jest teraz wrakiem człowieka. Precz z alkoholem. Oto płyta "Pyst" ("słup") z 1990 roku, chyba najbardziej melodyjna ich rzecz: Mediafire, 71 Mb. [LINK NAPRAWIONY]

Na temat Social Climbers nawet nie szukajcie informacji - nie znajdziecie nic (oprócz tego). Kapela ze Stanów, rok 1980. Nowa fala, gitara, bas, klawisz, automat perkusyjny; kompozycje takie, że Devo mogą im buty czyścić. Trzy single wydane też jako LP - Mediafire, 69 Mb.

King of the Slums z Manchesteru rozpadli się w 1991 roku, po wydaniu trzech płyt i przed zyskaniem statusu megagwiazdy. Zresztą z takimi noisowymi skrzypcami nie mieliby na to szans. Właśnie się reaktywowali, a póki co ich trzy pierwsze epki zebrane w 1989 roku na LP "Barbarous English Fayre" - Mediafire, 94 Mb.

Bejbe, no co to było w tym primaaprilisowym poście?

Forget your Kraftwerks, Coltranes and Albinis. HERE is total fucking genius in three instalments.
Datblygu - LP "Pyst", 1990: Mediafire, 71 Mb. [LINK FIXED]
Social Climbers' self titled LP, 1980 - Mediafire, 69 Mb.
King of the Slums "Barbarous English Fayre", 1989 - Mediafire, 94 Mb.
I'll say it again - absolute fuckin' genius.