Z pozdrowieniami dla Continuo, który wyręczył mnie w jednym z Obuhowych uploadów. Tu mamy nagrania z lat 1992-93, czyli chyba z pionierskiego okresu tej dronowej orkiestry. Wydali to muzycy we własnej wytwórni. Tradycyjne dla Noisemakersów szumyzlepyciągi wzbogacone o nagrania naturalne i dub. Ho ho - część pierwsza i część druga.
Cheers to Continuo for another Obuh upload by him. In return, here are NMF on their own imprint in five improvised droney pieces from 92/93 (relatively early, that is). Sound sources range from dub to field recordings, plus usual instrumental and non-instrumental noises. Enjoy - part one and part two.
sobota, 9 maja 2009
Obok Obuha, cz.I: Blimp - "Torka" EP, 1995 (Corek Rec.)
Otwieram cykl "Obok Obuha". Wiadomo, o co chodzi - muzyka artystów obuszych wydana w innych, za przeproszeniem, wytwórniach. Oto piękna, psychodeliczna i mocna zarazem, muzyka "nagrana bez jakichkolwiek prób w Studiu Czad w Swarzędzu 20.12.1994" (po weekendzie zeskanuję okładkę) wydana przez Corek Records - płytowe wcielenie zina "Corek". Nie wiem, czy ta szlachetna oficyna wydała coś jeszcze, ale póki co - link usunięty na życzenie artystów
Although Blimp were one of the more talked-about Obuh Records acts, this vinyl EP was released elsewhere: namely by Corek Records, an offshoot of 'Corek' fanzine. 15 minutes of lovely&tough (i e rhythmically strong) psychedelia - link removed by the artist's request
BLIMP - Nie ma instruk(torka):
Although Blimp were one of the more talked-about Obuh Records acts, this vinyl EP was released elsewhere: namely by Corek Records, an offshoot of 'Corek' fanzine. 15 minutes of lovely&tough (i e rhythmically strong) psychedelia - link removed by the artist's request
BLIMP - Nie ma instruk(torka):
czwartek, 7 maja 2009
Karolak, Szukalski, Bartkowski - Time Killers (1985)
Tak sobie myślę, że to ostatnia wielka klasyczna płyta polskiego jazzu. Saksofon, organy, perkusja; bez basu, ale z syntezatorami. Po dwudziestu latach niesłuchania - 1. nic się nie zestarzało, 2. wszystko pamiętałem. (3. wcale się tak nie zniszczyła ta płyta na gramofonie Emanuel).
To nie jest jazz-rock, tylko jazz zagrany z rockową intensywnością. I przyobleczony w rockową ikonografię. To najlepsze kompozycje Karolaka, bez dwóch zdań. I mimo, że wiecie, co sądzę o graniu solówek w ogóle, to tu Szukalski w kilku miejscach tak czaduje, że gęsiej skórki dostaję niezmiennie.
Jako że jest reedycja cd, zamieszczam ładnie trzeszczący oryginał - Mediafire, 99 Mb.
I like to think that this is the last great classic Polish jazz album. It's not jazz-rock at all; it is jazz with the volume and intensity of rock (I have borrowed this phrase somewhere). No bass, some synths, organ, sax and drums; great hooks all over the place. Szukalski's blasting tenor solos make my hairs stand exactly as they did twenty-sth years ago (solos, not hairs).
Original vinyl edition, clicks and all - Mediafire, 99 Mb.
Etykiety:
jazz,
maybe not genius but really really great,
Polish,
vinyl
poniedziałek, 4 maja 2009
Asunta (Sławomir Gołaszewski) - Landscapes of ASUNTA, 1995

Precz z dragami. Miękkimi też.
To chyba jedyne, co Goły nagrał na swój własny rachunek. Klarnet i harmonium - co można z tego wydusić? Na przykład 50 minut ambientu - Mediafire, 88 Mb
ps. czemu nikt nie komentuje Blue Nile?
50 minutes of ambient clarinet accompanied by harmonium. The guy has been a very singular figure of Polish, so to speak, counter-culture - a writer/journalist and occasional musician in reggae (Izrael) and punk (Armia) bands. Here is his only, I guess, solo effort, released on cassette by Atman's short-lived label FLY Music - Mediafire, 88 Mb
niedziela, 3 maja 2009
The Blue Nile - Peace at Last, 1996
Wałęsa powiedział "Wyborczej" latem 2008 coś w stylu - cytuję z pamięci - "widzisz pan, różnica między nami jest taka, że jak pan dopiero patrzysz co i jak, to ja od razu swoim radarem wszystko wyczuwam i przewiduję na trzy ruchy naprzód". I niech to wystarczy za komentarz do dzisiejszej płyty: Mediafire, 74 Mb.
(uprzedzę tylko lojalnie, że pierwszy utwór uznawany jest przez fanów za ich najgorszą kompozycję, dalej już spoko)
(uprzedzę tylko lojalnie, że pierwszy utwór uznawany jest przez fanów za ich najgorszą kompozycję, dalej już spoko)
sobota, 2 maja 2009
Dysmorfofobia - Sacrum Profanum, demo, 1998

No tak, uwielbiam takie okładki: dowiemy się z niej tak istotnej informacji, że masteringu dokonano w czerwcu 1998 roku, natomiast takimi drobiazgami jak skład zespołu czy tytuły utworów nikt nie ma zamiaru nam głowy zawracać. Na szczęście fajnie grają. Normalnie słuchanie młodych kapel industrialnych to męka, a Dysmorfofobia od początku się wyróżniała. Postawili na trzy rzeczy: rytm, rytm i rytm. I jeszcze taka korzenna otoczka brzmieniowa. Bardzo to obiecujące; nie znam ich innych nagrań, a wiem, że na pewno wydali przynajmniej połowę winylowej epki (split z łódzkim Jude). Podzielcie się, kto ma [JUŻ SIĘ PODZIELILI]; a póki co, 21 minut - Mediafire, 36 Mb (mp3) lub FLAC - Sharebee, 111 Mb.
A very promising 1998 demo from Warsaw's tribal/industrial Dysmorfofobia. Not too unlike Savage Republic. These guys really got to the basics, the three R's: rhythm, rhythm, and rhythm. I know they have released at least one split vinyl EP, but I've never heard that one [NOT ANYMORE]. For now - Mediafire, 36 Mb (mp3) or FLAC - Sharebee, 111 Mb.
piątek, 1 maja 2009
Eugeniusz Bodo/Adolf Dymsza - W starym kinie


Najczęściej ostatnio słuchana przeze mnie kaseta. Nie cała, bo nierówna jest niestety, wolne numery nie podchodzą mnie jakoś; ale "Złociste włoski" to mój przebój wiosny, a przy "Ach, pardon" (proszę sobie spojrzeć, czyja to kompozycja!) popłakałem się ze śmiechu. O dziwo nie ma tu żadnego duetu obu panów.
Kilka uwag:
1. patrzcie, jak się zmienia nasz język - będę wiernym jej albo brzmienie samogłoski "y"
1a. czy rozumiecie wszystko, co się tu śpiewa?
2. w kilku miejscach Tuwim odstawił chałturę
3. w kilku miejscach osoba rekonstruująca te nagrania chyba się nudziła i łaziła se po chacie
4. zwróćcie uwagę na szalenie mocne brzmienie akordeonu
Czad - Mediafire, 46 Mb.
poniedziałek, 27 kwietnia 2009
Gerstein - kaseta, 1993, OBUH Records

Jedno z pierwszych wydawnictw Obuha. Muszę coś dodawać? Może tylko to, że te elektroniczne kawałki podobają mi się bardziej. Na zdrowie - Mediafire, 92 Mb.
Need I say more? One of the first Obuh releases and their first non-Polish one, I suppose. I like these electronic tracks better - Mediafire, 92 Mb.
czwartek, 23 kwietnia 2009
Krzysztof Komeda - Private Conversation
W rocznicę śmierci artysty posłuchajmy Komedy, jakiego chyba nie powinniśmy usłyszeć, ale co to za rozkosz: domowe nagrania kompozytora próbującego, gwiżdżącego, stukającego, mylącego się i w ogóle walczącego z materią i duchem. Wtedy nie było jeszcze terminu "demo": Mediafire, 41 Mb.
Paying tribute to the guy on the very 40th anniversary of his death, let us listen to Komeda we were not supposed to hear. Such a delight to listen to home recordings of the composer rehearsing, whistling, trying, trying hard, trying harder. Before the term 'demo' was coined, I believe: Mediafire, 41 Mb.
Paying tribute to the guy on the very 40th anniversary of his death, let us listen to Komeda we were not supposed to hear. Such a delight to listen to home recordings of the composer rehearsing, whistling, trying, trying hard, trying harder. Before the term 'demo' was coined, I believe: Mediafire, 41 Mb.
Etykiety:
jazz,
maybe not genius but really really great,
Polish
niedziela, 19 kwietnia 2009
Pterodactyl - Worldwild (2009)
Dzień dobry.
Chciałbym zaprosić Państwa do wysłuchania płyty zespołu Pterodactyl pod tytułem "Worldwild". Nie mam zielonego pojęcia, co to za zespół; przed chwilą znalazłem tę wartościową pozycję na blogu Bolachas Gratis (piszą tam coś, ale nie chce mi się tego czytać). Taka nazwa kapeli po pierwsze nie może zostać niezauważona, a po drugie nie może zwiastować szajsu. Wspaniała, ekstatyczna muzyka. Czy pamiętacie, że parę lat temu obwieszczano śmierć rocka?...
Życzę wszystkiego dobrego
Mieczysław.
http://bolachasgratis.baywords.com/?p=6021
Chciałbym zaprosić Państwa do wysłuchania płyty zespołu Pterodactyl pod tytułem "Worldwild". Nie mam zielonego pojęcia, co to za zespół; przed chwilą znalazłem tę wartościową pozycję na blogu Bolachas Gratis (piszą tam coś, ale nie chce mi się tego czytać). Taka nazwa kapeli po pierwsze nie może zostać niezauważona, a po drugie nie może zwiastować szajsu. Wspaniała, ekstatyczna muzyka. Czy pamiętacie, że parę lat temu obwieszczano śmierć rocka?...
Życzę wszystkiego dobrego
Mieczysław.
http://bolachasgratis.baywords.com/?p=6021
sobota, 18 kwietnia 2009
Cannonball Adderley - live 1972, Poland (Jazz Jamboree)
Już tyle razy padło na tym blogu nazwisko Adderley, że najwyższa pora coś z dorobku tej największej postaci w historii jazzu już udostępnić. (największej - nie tylko pod względem gabarytów)
To fragmenty koncertu z Jazz Jamboree, które wypełniły jedną stronę płyty wydanej przez Klub Płytowy PSJ. Na stronie B winyla były debiutanckie nagrania Laboratorium z Seifertem. One doczekały się reedycji, a Adderley - rarytas na skalę kosmiczną. A jak grają? Ballady i czady:
1. Pretty Paul (JC Adderley)/Denise (W. Booker)
2. Directions (Zawinul)/Walk Tall (N. Adderley)
3. The Scene (JC Adderley/ J. Zawinul)
Lider - ts, komentarze, Nat Adderley - co, George Duke - p, Walter Booker - b, Roy McCurdy - dr.
Szkoda, że mnie tam nie było; ale jako świeżo upieczony dwulatek (nie próbujcie tego w domu) pewnie bym nie docenił. mp3/320: Mediafire, 46 Mb, FLAC: Mediafire, 95 Mb.
A super rare 1972 live recording of The-Not-Only-Literally-Greatest-Jazz-Musician-Of-All-Times, released as part of a split vinyl LP w/Polish fusion combo Laboratorium. Starts on a melancholical note and gets wilder onwards. Easily on a par with, say, Money in the Pocket. As good as the guy gets - Mediafire, 46 Mb [mp3]. FLAC: Mediafire, 95 Mb.
To fragmenty koncertu z Jazz Jamboree, które wypełniły jedną stronę płyty wydanej przez Klub Płytowy PSJ. Na stronie B winyla były debiutanckie nagrania Laboratorium z Seifertem. One doczekały się reedycji, a Adderley - rarytas na skalę kosmiczną. A jak grają? Ballady i czady:
1. Pretty Paul (JC Adderley)/Denise (W. Booker)
2. Directions (Zawinul)/Walk Tall (N. Adderley)
3. The Scene (JC Adderley/ J. Zawinul)
Lider - ts, komentarze, Nat Adderley - co, George Duke - p, Walter Booker - b, Roy McCurdy - dr.
Szkoda, że mnie tam nie było; ale jako świeżo upieczony dwulatek (nie próbujcie tego w domu) pewnie bym nie docenił. mp3/320: Mediafire, 46 Mb, FLAC: Mediafire, 95 Mb.
A super rare 1972 live recording of The-Not-Only-Literally-Greatest-Jazz-Musician-Of-All-Times, released as part of a split vinyl LP w/Polish fusion combo Laboratorium. Starts on a melancholical note and gets wilder onwards. Easily on a par with, say, Money in the Pocket. As good as the guy gets - Mediafire, 46 Mb [mp3]. FLAC: Mediafire, 95 Mb.
czwartek, 16 kwietnia 2009
czwartek, 9 kwietnia 2009
Mazzoll - live Elbląg 2000
Taaak! W poście z pierwszego kwietnia mieli Państwo okazję posłuchać fragmentów płyty Andrzeja Kurylewicza "10+8", nieco zniekształconych przeze mnie, żeby brzmiały jak kiepskie nagranie na żywo. "Nie no, panie Mietku, przecież żeśmy się wogle nie dali nabrać". Jaaaasne.
Teraz oczywiście nikt mi nie uwierzy, ale naprawdę mam tu nieznane nagrania Mazola. Koncert z jakichś warsztatów multimedialnych, lider na czele orkiestry złożonej z przedstawicieli "przypadkowego społeczeństwa" (wśród nich trafił się ponoć i perkusista Ewy Braun), ale grają jak normalny zespół. Wartość archiwalna nagrania - niemała, artystyczna może nawet też: Mediafire, 98 Mb.
Teraz oczywiście nikt mi nie uwierzy, ale naprawdę mam tu nieznane nagrania Mazola. Koncert z jakichś warsztatów multimedialnych, lider na czele orkiestry złożonej z przedstawicieli "przypadkowego społeczeństwa" (wśród nich trafił się ponoć i perkusista Ewy Braun), ale grają jak normalny zespół. Wartość archiwalna nagrania - niemała, artystyczna może nawet też: Mediafire, 98 Mb.
wtorek, 7 kwietnia 2009
Krzysztof Komeda - Roman Two (live Copenhagen 1965)
- Tato, co to jest "oficjalny bootleg"?
- Wiesz, dziecko, to jest wtedy, jak ty albo twoi spadkobiercy nie macie już żadnych studyjnych nagrań, ani innych żadnych przyzwoicie brzmiących, a chcecie albo musicie jeszcze wydoić kasę ze swoich fanów. Wydaje się wtedy byle jaką amatorską taśmę z jakiegoś zagranicznego koncertu i pisze się "digital master".
- To coś tak jak "Roman Two" Komedy?
- Właśnie tak, dziecko.
- Daddy, what is an "official bootleg"?
- Honey, it's when you or your legal successors don't have any more of your studio recordings left, or any other decent sounding recordings, for that matter, but you still want to, or have to, milk your fans for some cash. You release the first crap sounding amateur tape of your foreign gig that comes up; and you have to write "digital master" on the cover.
- Something like "Roman Two" from Komeda?
- Exactly like that, honey.
- Wiesz, dziecko, to jest wtedy, jak ty albo twoi spadkobiercy nie macie już żadnych studyjnych nagrań, ani innych żadnych przyzwoicie brzmiących, a chcecie albo musicie jeszcze wydoić kasę ze swoich fanów. Wydaje się wtedy byle jaką amatorską taśmę z jakiegoś zagranicznego koncertu i pisze się "digital master".
- To coś tak jak "Roman Two" Komedy?
- Właśnie tak, dziecko.
- Daddy, what is an "official bootleg"?
- Honey, it's when you or your legal successors don't have any more of your studio recordings left, or any other decent sounding recordings, for that matter, but you still want to, or have to, milk your fans for some cash. You release the first crap sounding amateur tape of your foreign gig that comes up; and you have to write "digital master" on the cover.
- Something like "Roman Two" from Komeda?
- Exactly like that, honey.
poniedziałek, 6 kwietnia 2009
właśc. Trzciński Krzysztof
Dużo ostatnio słucham Komedy i coraz mocniej mi się kołacze po głowie taka myśl, mącąca nieco uroczysty nastrój 40. rocznicy odejścia artysty, że - on już dał nam z siebie wszystko, co miał najlepszego. Gdyby żył, wsiąkłby bez reszty w Hollywood, byłby dziś sławnym kompozytorem muzyki filmowej, pewnie z kilkoma Oscarami. Wiadomo - kasa z filmu jest bez porównania większa od tej, którą oferuje przemysł muzyczny. Ale ja tej na przykład jego muzyki do "Rosemary's Baby" to wręcz nie lubię.
PS. no ludzie, co to było w tym poście primaaprilisowym? podpowiem, że polskie, i że coś już tego artysty wcześniej udostępniałem...
Having been listening to Komeda a lot recently I get the feeling that the man, who btw died exactly 40 years ago, had already reached the pinnacle of his creativity. Were he alive, he would be an extremely successful Hollywood music score writer. The pay is soooo much better there. But, frankly, his music to "Rosemary's Baby", for instance, stands no comparison to his earlier works.
PS. no ludzie, co to było w tym poście primaaprilisowym? podpowiem, że polskie, i że coś już tego artysty wcześniej udostępniałem...
Having been listening to Komeda a lot recently I get the feeling that the man, who btw died exactly 40 years ago, had already reached the pinnacle of his creativity. Were he alive, he would be an extremely successful Hollywood music score writer. The pay is soooo much better there. But, frankly, his music to "Rosemary's Baby", for instance, stands no comparison to his earlier works.
czwartek, 2 kwietnia 2009
Datblygu, Social Climbers, King of the Slums...
... - czyli trzy najlepsze zespoły, o których nigdy nie słyszeliście. Naprawdę!
Przeżyjecie wstrząs słuchając pierwszy raz w życiu muzyki śpiewanej po walijsku. I to nie jest żaden folk, ale normalne (czyli pokręcone) indie. W swoim kraju Datblygu (wym. detblagi, po polsku "postęp") to zespół bardzo wpływowy, a lider ponoć jest teraz wrakiem człowieka. Precz z alkoholem. Oto płyta "Pyst" ("słup") z 1990 roku, chyba najbardziej melodyjna ich rzecz: Mediafire, 71 Mb. [LINK NAPRAWIONY]
Na temat Social Climbers nawet nie szukajcie informacji - nie znajdziecie nic (oprócz tego). Kapela ze Stanów, rok 1980. Nowa fala, gitara, bas, klawisz, automat perkusyjny; kompozycje takie, że Devo mogą im buty czyścić. Trzy single wydane też jako LP - Mediafire, 69 Mb.
King of the Slums z Manchesteru rozpadli się w 1991 roku, po wydaniu trzech płyt i przed zyskaniem statusu megagwiazdy. Zresztą z takimi noisowymi skrzypcami nie mieliby na to szans. Właśnie się reaktywowali, a póki co ich trzy pierwsze epki zebrane w 1989 roku na LP "Barbarous English Fayre" - Mediafire, 94 Mb.
Bejbe, no co to było w tym primaaprilisowym poście?
Forget your Kraftwerks, Coltranes and Albinis. HERE is total fucking genius in three instalments.
Datblygu - LP "Pyst", 1990: Mediafire, 71 Mb. [LINK FIXED]
Social Climbers' self titled LP, 1980 - Mediafire, 69 Mb.
King of the Slums "Barbarous English Fayre", 1989 - Mediafire, 94 Mb.
I'll say it again - absolute fuckin' genius.
Przeżyjecie wstrząs słuchając pierwszy raz w życiu muzyki śpiewanej po walijsku. I to nie jest żaden folk, ale normalne (czyli pokręcone) indie. W swoim kraju Datblygu (wym. detblagi, po polsku "postęp") to zespół bardzo wpływowy, a lider ponoć jest teraz wrakiem człowieka. Precz z alkoholem. Oto płyta "Pyst" ("słup") z 1990 roku, chyba najbardziej melodyjna ich rzecz: Mediafire, 71 Mb. [LINK NAPRAWIONY]
Na temat Social Climbers nawet nie szukajcie informacji - nie znajdziecie nic (oprócz tego). Kapela ze Stanów, rok 1980. Nowa fala, gitara, bas, klawisz, automat perkusyjny; kompozycje takie, że Devo mogą im buty czyścić. Trzy single wydane też jako LP - Mediafire, 69 Mb.
King of the Slums z Manchesteru rozpadli się w 1991 roku, po wydaniu trzech płyt i przed zyskaniem statusu megagwiazdy. Zresztą z takimi noisowymi skrzypcami nie mieliby na to szans. Właśnie się reaktywowali, a póki co ich trzy pierwsze epki zebrane w 1989 roku na LP "Barbarous English Fayre" - Mediafire, 94 Mb.
Bejbe, no co to było w tym primaaprilisowym poście?
Forget your Kraftwerks, Coltranes and Albinis. HERE is total fucking genius in three instalments.
Datblygu - LP "Pyst", 1990: Mediafire, 71 Mb. [LINK FIXED]
Social Climbers' self titled LP, 1980 - Mediafire, 69 Mb.
King of the Slums "Barbarous English Fayre", 1989 - Mediafire, 94 Mb.
I'll say it again - absolute fuckin' genius.
Co jest?
Nikt nie zauważył, że jest prima aprilis?
No dobra; w poprzednim poście to oczywiście nie Mazol, ALE CO?
No dobra; w poprzednim poście to oczywiście nie Mazol, ALE CO?
środa, 1 kwietnia 2009
Arhythmic Television - próba?, 1998?
Jeden z "arytmicznych" projektów Mazola. Nagrania z "Mózgu" z końca ubiegłej dekady. Ktokolwiek tu gra (ja nie wiem), szkoda, że nie było dane szerzej zaistnieć temu składowi. Tylko trzy numery, słaba jakość - RapidShare, 25 Mb.
niedziela, 29 marca 2009
Eugeniusz Rudnik - Urodziny (The Birthday LP)
Mówił Wojcek z OBUH Records, że planował wydać pierwszą autorską płytę Rudnika na winylu, ale pożar domu pokrzyżował mu plany. Teraz, kiedy jest ta czteropłytowa antologia (niewiele droższa od winyli z Obuha), płyty chyba już nie będzie. A mogła być na przykład taka.
Obuh Records had planned to release a vinyl album of Eugeniusz Rudnik, but the project had to be abandoned. The newly released comprehensive 4CD anthology from Polish Radio has rendered the idea obsolete. And the album might have sounded like this.
Obuh Records had planned to release a vinyl album of Eugeniusz Rudnik, but the project had to be abandoned. The newly released comprehensive 4CD anthology from Polish Radio has rendered the idea obsolete. And the album might have sounded like this.
Etykiety:
avant-garde,
contemporary classical,
genius,
Polish,
radio,
Warsaw Autumn
sobota, 28 marca 2009
Eugeniusz Rudnik (*28.03.1933)
Dziś są 76. urodziny Eugeniusza Rudnika.
Proszę sobie zrobić prezent , jako i ja zrobiłem.
Niech nam gra sto lat!
It's Mr. Eugeniusz Rudnik's 76th birthday today.
Go get yourself a present, as I did. Awesome - a book(let) in English included.
Many happy returns!
Proszę sobie zrobić prezent , jako i ja zrobiłem.
Niech nam gra sto lat!
It's Mr. Eugeniusz Rudnik's 76th birthday today.
Go get yourself a present, as I did. Awesome - a book(let) in English included.
Many happy returns!
niedziela, 22 marca 2009
Free Cooperation - In the Higher School, 1986/1988
Free-jazzowy big band pod wodzą basisty Wojciecha Czajkowskiego. Grają:

(to tył okładki jest, jakby co). Tym razem trudna dosyć muzyka, jakby Tie Break się zabrał za black metal. Trans i doły - Mediafire, 76 Mb (mp3, flaki w komentarzach)
PS. zmieniłem link do płyty Przybielskiego, teraz płyta zdecydowanie mniej trzeszczy.
Twenty-five years ago, a bass player named Wojciech Czajkowski gathered together a dozen or so Polish freejazzers and succeeded in making them: 1.produce relevant music; 2.remain in the band for a few years. This particular record was cut in one day's session; and a gloomy day it must have been, since the music makes for one of the heaviest downers around - Mediafire, 76 Mb (FLACs in comments).
PS. I have re-uploaded Przybielski with significantly less pops and clicks.
(to tył okładki jest, jakby co). Tym razem trudna dosyć muzyka, jakby Tie Break się zabrał za black metal. Trans i doły - Mediafire, 76 Mb (mp3, flaki w komentarzach)
PS. zmieniłem link do płyty Przybielskiego, teraz płyta zdecydowanie mniej trzeszczy.
Twenty-five years ago, a bass player named Wojciech Czajkowski gathered together a dozen or so Polish freejazzers and succeeded in making them: 1.produce relevant music; 2.remain in the band for a few years. This particular record was cut in one day's session; and a gloomy day it must have been, since the music makes for one of the heaviest downers around - Mediafire, 76 Mb (FLACs in comments).
PS. I have re-uploaded Przybielski with significantly less pops and clicks.
czwartek, 19 marca 2009
Andrzej Przybielski - W sferze dotyku, 1984
Nie no, przesada, miesiąc od ostatniego posta. No naprawdę.
Jedna płyta z serii zbyt pięknej, by była prawdziwa: w połowie lat 80. awangardziści (Mitan, Nadolski et consortes) zdołali wydać kilka płyt zupełnie własnych. Prawdziwe independent. No, musiało to być pod czapą jakiejś oficjalnej instytucji - jako wydawca figuruje jakieś Zrzeszenie Studentów czy Alma Art czy cholera wie co. Część (niskich) nakładów była zapakowana w ręcznie robione okładki - mam szczęście mieć właśnie taki egzemplarz oklejony czarnym, hm, nie jest to aksamit, ale a la w podobie. Inna płyta z tej serii - genialny Krzysztof Knittel - jest tutaj, a resztę można sobie dokupić na Ebayu za 200-300 złotych. Za sztukę. (Za sztukę trzeba płacić)
Do rzeczy Mieczysławie: grają Przybielski, Korecki, Konikiewicz, Czajkowski i Zduniak. Dość melodyjna i niespecjalnie awangardowa muzyka. Mottem płyty jest "Szczęśliwy, kto nie chodzi za radą bezdomnych" - a skąd to, dziatki? Świetna płyta, dlatego zdarta niestety - Mediafire, 70 Mb (flaki w komentarzach)
PS. AHAAAAA, jak macie inne płyty z tej serii, nie wstydźcie się, zgrajcie i dajcie!
Surprisingly straight and subdued sounding music from some of the most restless spirits of the Polish avant-jazz scene. This (literally) black velvet clad piece of vinyl was released independently in the mid-80s Poland, which was nigh on impossible then and (t)here. A great, hence worn out, record - Mediafire, 70 Mb (FLAC files in comments).
PS2. jest też i tu: http://chomikuj.pl/wloczega/Muzyka+Mniej+Znana/Andrzej+Przybielski
Jedna płyta z serii zbyt pięknej, by była prawdziwa: w połowie lat 80. awangardziści (Mitan, Nadolski et consortes) zdołali wydać kilka płyt zupełnie własnych. Prawdziwe independent. No, musiało to być pod czapą jakiejś oficjalnej instytucji - jako wydawca figuruje jakieś Zrzeszenie Studentów czy Alma Art czy cholera wie co. Część (niskich) nakładów była zapakowana w ręcznie robione okładki - mam szczęście mieć właśnie taki egzemplarz oklejony czarnym, hm, nie jest to aksamit, ale a la w podobie. Inna płyta z tej serii - genialny Krzysztof Knittel - jest tutaj, a resztę można sobie dokupić na Ebayu za 200-300 złotych. Za sztukę. (Za sztukę trzeba płacić)
Do rzeczy Mieczysławie: grają Przybielski, Korecki, Konikiewicz, Czajkowski i Zduniak. Dość melodyjna i niespecjalnie awangardowa muzyka. Mottem płyty jest "Szczęśliwy, kto nie chodzi za radą bezdomnych" - a skąd to, dziatki? Świetna płyta, dlatego zdarta niestety - Mediafire, 70 Mb (flaki w komentarzach)
PS. AHAAAAA, jak macie inne płyty z tej serii, nie wstydźcie się, zgrajcie i dajcie!
Surprisingly straight and subdued sounding music from some of the most restless spirits of the Polish avant-jazz scene. This (literally) black velvet clad piece of vinyl was released independently in the mid-80s Poland, which was nigh on impossible then and (t)here. A great, hence worn out, record - Mediafire, 70 Mb (FLAC files in comments).
PS2. jest też i tu: http://chomikuj.pl/wloczega/Muzyka+Mniej+Znana/Andrzej+Przybielski
Subskrybuj:
Posty (Atom)