sobota, 2 maja 2009

Dysmorfofobia - Sacrum Profanum, demo, 1998


No tak, uwielbiam takie okładki: dowiemy się z niej tak istotnej informacji, że masteringu dokonano w czerwcu 1998 roku, natomiast takimi drobiazgami jak skład zespołu czy tytuły utworów nikt nie ma zamiaru nam głowy zawracać. Na szczęście fajnie grają. Normalnie słuchanie młodych kapel industrialnych to męka, a Dysmorfofobia od początku się wyróżniała. Postawili na trzy rzeczy: rytm, rytm i rytm. I jeszcze taka korzenna otoczka brzmieniowa. Bardzo to obiecujące; nie znam ich innych nagrań, a wiem, że na pewno wydali przynajmniej połowę winylowej epki (split z łódzkim Jude). Podzielcie się, kto ma [JUŻ SIĘ PODZIELILI]; a póki co, 21 minut - Mediafire, 36 Mb (mp3) lub FLAC - Sharebee, 111 Mb.

A very promising 1998 demo from Warsaw's tribal/industrial Dysmorfofobia. Not too unlike Savage Republic. These guys really got to the basics, the three R's: rhythm, rhythm, and rhythm. I know they have released at least one split vinyl EP, but I've never heard that one [NOT ANYMORE]. For now - Mediafire, 36 Mb (mp3) or FLAC - Sharebee, 111 Mb.

piątek, 1 maja 2009

Eugeniusz Bodo/Adolf Dymsza - W starym kinie





Najczęściej ostatnio słuchana przeze mnie kaseta. Nie cała, bo nierówna jest niestety, wolne numery nie podchodzą mnie jakoś; ale "Złociste włoski" to mój przebój wiosny, a przy "Ach, pardon" (proszę sobie spojrzeć, czyja to kompozycja!) popłakałem się ze śmiechu. O dziwo nie ma tu żadnego duetu obu panów.
Kilka uwag:
1. patrzcie, jak się zmienia nasz język - będę wiernym jej albo brzmienie samogłoski "y"
1a. czy rozumiecie wszystko, co się tu śpiewa?
2. w kilku miejscach Tuwim odstawił chałturę
3. w kilku miejscach osoba rekonstruująca te nagrania chyba się nudziła i łaziła se po chacie
4. zwróćcie uwagę na szalenie mocne brzmienie akordeonu
Czad - Mediafire, 46 Mb.

poniedziałek, 27 kwietnia 2009

Gerstein - kaseta, 1993, OBUH Records


Jedno z pierwszych wydawnictw Obuha. Muszę coś dodawać? Może tylko to, że te elektroniczne kawałki podobają mi się bardziej. Na zdrowie - Mediafire, 92 Mb.

Need I say more? One of the first Obuh releases and their first non-Polish one, I suppose. I like these electronic tracks better - Mediafire, 92 Mb.

czwartek, 23 kwietnia 2009

Krzysztof Komeda - Private Conversation

W rocznicę śmierci artysty posłuchajmy Komedy, jakiego chyba nie powinniśmy usłyszeć, ale co to za rozkosz: domowe nagrania kompozytora próbującego, gwiżdżącego, stukającego, mylącego się i w ogóle walczącego z materią i duchem. Wtedy nie było jeszcze terminu "demo": Mediafire, 41 Mb.

Paying tribute to the guy on the very 40th anniversary of his death, let us listen to Komeda we were not supposed to hear. Such a delight to listen to home recordings of the composer rehearsing, whistling, trying, trying hard, trying harder. Before the term 'demo' was coined, I believe: Mediafire, 41 Mb.

niedziela, 19 kwietnia 2009

Pterodactyl - Worldwild (2009)

Dzień dobry.
Chciałbym zaprosić Państwa do wysłuchania płyty zespołu Pterodactyl pod tytułem "Worldwild". Nie mam zielonego pojęcia, co to za zespół; przed chwilą znalazłem tę wartościową pozycję na blogu Bolachas Gratis (piszą tam coś, ale nie chce mi się tego czytać). Taka nazwa kapeli po pierwsze nie może zostać niezauważona, a po drugie nie może zwiastować szajsu. Wspaniała, ekstatyczna muzyka. Czy pamiętacie, że parę lat temu obwieszczano śmierć rocka?...
Życzę wszystkiego dobrego
Mieczysław.
http://bolachasgratis.baywords.com/?p=6021

sobota, 18 kwietnia 2009

Cannonball Adderley - live 1972, Poland (Jazz Jamboree)

Już tyle razy padło na tym blogu nazwisko Adderley, że najwyższa pora coś z dorobku tej największej postaci w historii jazzu już udostępnić. (największej - nie tylko pod względem gabarytów)
To fragmenty koncertu z Jazz Jamboree, które wypełniły jedną stronę płyty wydanej przez Klub Płytowy PSJ. Na stronie B winyla były debiutanckie nagrania Laboratorium z Seifertem. One doczekały się reedycji, a Adderley - rarytas na skalę kosmiczną. A jak grają? Ballady i czady:
1. Pretty Paul (JC Adderley)/Denise (W. Booker)
2. Directions (Zawinul)/Walk Tall (N. Adderley)
3. The Scene (JC Adderley/ J. Zawinul)
Lider - ts, komentarze, Nat Adderley - co, George Duke - p, Walter Booker - b, Roy McCurdy - dr.
Szkoda, że mnie tam nie było; ale jako świeżo upieczony dwulatek (nie próbujcie tego w domu) pewnie bym nie docenił. mp3/320: Mediafire, 46 Mb, FLAC: Mediafire, 95 Mb.

A super rare 1972 live recording of The-Not-Only-Literally-Greatest-Jazz-Musician-Of-All-Times, released as part of a split vinyl LP w/Polish fusion combo Laboratorium. Starts on a melancholical note and gets wilder onwards. Easily on a par with, say, Money in the Pocket. As good as the guy gets - Mediafire, 46 Mb [mp3]. FLAC: Mediafire, 95 Mb.

czwartek, 16 kwietnia 2009

Ewa Demarczyk - Karuzela z madonnami (live)

Ja pierdolę... Hoooooly fuck....
(1:33 - 1:40!!!)

czwartek, 9 kwietnia 2009

Mazzoll - live Elbląg 2000

Taaak! W poście z pierwszego kwietnia mieli Państwo okazję posłuchać fragmentów płyty Andrzeja Kurylewicza "10+8", nieco zniekształconych przeze mnie, żeby brzmiały jak kiepskie nagranie na żywo. "Nie no, panie Mietku, przecież żeśmy się wogle nie dali nabrać". Jaaaasne.
Teraz oczywiście nikt mi nie uwierzy, ale naprawdę mam tu nieznane nagrania Mazola. Koncert z jakichś warsztatów multimedialnych, lider na czele orkiestry złożonej z przedstawicieli "przypadkowego społeczeństwa" (wśród nich trafił się ponoć i perkusista Ewy Braun), ale grają jak normalny zespół. Wartość archiwalna nagrania - niemała, artystyczna może nawet też: Mediafire, 98 Mb.

wtorek, 7 kwietnia 2009

Krzysztof Komeda - Roman Two (live Copenhagen 1965)

- Tato, co to jest "oficjalny bootleg"?
- Wiesz, dziecko, to jest wtedy, jak ty albo twoi spadkobiercy nie macie już żadnych studyjnych nagrań, ani innych żadnych przyzwoicie brzmiących, a chcecie albo musicie jeszcze wydoić kasę ze swoich fanów. Wydaje się wtedy byle jaką amatorską taśmę z jakiegoś zagranicznego koncertu i pisze się "digital master".
- To coś tak jak "Roman Two" Komedy?
- Właśnie tak, dziecko.

- Daddy, what is an "official bootleg"?
- Honey, it's when you or your legal successors don't have any more of your studio recordings left, or any other decent sounding recordings, for that matter, but you still want to, or have to, milk your fans for some cash. You release the first crap sounding amateur tape of your foreign gig that comes up; and you have to write "digital master" on the cover.
- Something like "Roman Two" from Komeda?
- Exactly like that, honey.

poniedziałek, 6 kwietnia 2009

właśc. Trzciński Krzysztof

Dużo ostatnio słucham Komedy i coraz mocniej mi się kołacze po głowie taka myśl, mącąca nieco uroczysty nastrój 40. rocznicy odejścia artysty, że - on już dał nam z siebie wszystko, co miał najlepszego. Gdyby żył, wsiąkłby bez reszty w Hollywood, byłby dziś sławnym kompozytorem muzyki filmowej, pewnie z kilkoma Oscarami. Wiadomo - kasa z filmu jest bez porównania większa od tej, którą oferuje przemysł muzyczny. Ale ja tej na przykład jego muzyki do "Rosemary's Baby" to wręcz nie lubię.
PS. no ludzie, co to było w tym poście primaaprilisowym? podpowiem, że polskie, i że coś już tego artysty wcześniej udostępniałem...

Having been listening to Komeda a lot recently I get the feeling that the man, who btw died exactly 40 years ago, had already reached the pinnacle of his creativity. Were he alive, he would be an extremely successful Hollywood music score writer. The pay is soooo much better there. But, frankly, his music to "Rosemary's Baby", for instance, stands no comparison to his earlier works.

czwartek, 2 kwietnia 2009

Datblygu, Social Climbers, King of the Slums...

... - czyli trzy najlepsze zespoły, o których nigdy nie słyszeliście. Naprawdę!
Przeżyjecie wstrząs słuchając pierwszy raz w życiu muzyki śpiewanej po walijsku. I to nie jest żaden folk, ale normalne (czyli pokręcone) indie. W swoim kraju Datblygu (wym. detblagi, po polsku "postęp") to zespół bardzo wpływowy, a lider ponoć jest teraz wrakiem człowieka. Precz z alkoholem. Oto płyta "Pyst" ("słup") z 1990 roku, chyba najbardziej melodyjna ich rzecz: Mediafire, 71 Mb. [LINK NAPRAWIONY]

Na temat Social Climbers nawet nie szukajcie informacji - nie znajdziecie nic (oprócz tego). Kapela ze Stanów, rok 1980. Nowa fala, gitara, bas, klawisz, automat perkusyjny; kompozycje takie, że Devo mogą im buty czyścić. Trzy single wydane też jako LP - Mediafire, 69 Mb.

King of the Slums z Manchesteru rozpadli się w 1991 roku, po wydaniu trzech płyt i przed zyskaniem statusu megagwiazdy. Zresztą z takimi noisowymi skrzypcami nie mieliby na to szans. Właśnie się reaktywowali, a póki co ich trzy pierwsze epki zebrane w 1989 roku na LP "Barbarous English Fayre" - Mediafire, 94 Mb.

Bejbe, no co to było w tym primaaprilisowym poście?

Forget your Kraftwerks, Coltranes and Albinis. HERE is total fucking genius in three instalments.
Datblygu - LP "Pyst", 1990: Mediafire, 71 Mb. [LINK FIXED]
Social Climbers' self titled LP, 1980 - Mediafire, 69 Mb.
King of the Slums "Barbarous English Fayre", 1989 - Mediafire, 94 Mb.
I'll say it again - absolute fuckin' genius.

Co jest?

Nikt nie zauważył, że jest prima aprilis?
No dobra; w poprzednim poście to oczywiście nie Mazol, ALE CO?

środa, 1 kwietnia 2009

Arhythmic Television - próba?, 1998?

Jeden z "arytmicznych" projektów Mazola. Nagrania z "Mózgu" z końca ubiegłej dekady. Ktokolwiek tu gra (ja nie wiem), szkoda, że nie było dane szerzej zaistnieć temu składowi. Tylko trzy numery, słaba jakość - RapidShare, 25 Mb.

niedziela, 29 marca 2009

Eugeniusz Rudnik - Urodziny (The Birthday LP)

Mówił Wojcek z OBUH Records, że planował wydać pierwszą autorską płytę Rudnika na winylu, ale pożar domu pokrzyżował mu plany. Teraz, kiedy jest ta czteropłytowa antologia (niewiele droższa od winyli z Obuha), płyty chyba już nie będzie. A mogła być na przykład taka.

Obuh Records had planned to release a vinyl album of Eugeniusz Rudnik, but the project had to be abandoned. The newly released comprehensive 4CD anthology from Polish Radio has rendered the idea obsolete. And the album might have sounded like this.

sobota, 28 marca 2009

Eugeniusz Rudnik (*28.03.1933)

Dziś są 76. urodziny Eugeniusza Rudnika.
Proszę sobie zrobić prezent , jako i ja zrobiłem.
Niech nam gra sto lat!

It's Mr. Eugeniusz Rudnik's 76th birthday today.
Go get yourself a present, as I did. Awesome - a book(let) in English included.
Many happy returns!

niedziela, 22 marca 2009

Free Cooperation - In the Higher School, 1986/1988

Free-jazzowy big band pod wodzą basisty Wojciecha Czajkowskiego. Grają:

(to tył okładki jest, jakby co). Tym razem trudna dosyć muzyka, jakby Tie Break się zabrał za black metal. Trans i doły - Mediafire, 76 Mb (mp3, flaki w komentarzach)
PS. zmieniłem link do płyty Przybielskiego, teraz płyta zdecydowanie mniej trzeszczy.

Twenty-five years ago, a bass player named Wojciech Czajkowski gathered together a dozen or so Polish freejazzers and succeeded in making them: 1.produce relevant music; 2.remain in the band for a few years. This particular record was cut in one day's session; and a gloomy day it must have been, since the music makes for one of the heaviest downers around - Mediafire, 76 Mb (FLACs in comments).
PS. I have re-uploaded Przybielski with significantly less pops and clicks.

czwartek, 19 marca 2009

Andrzej Przybielski - W sferze dotyku, 1984

Nie no, przesada, miesiąc od ostatniego posta. No naprawdę.
Jedna płyta z serii zbyt pięknej, by była prawdziwa: w połowie lat 80. awangardziści (Mitan, Nadolski et consortes) zdołali wydać kilka płyt zupełnie własnych. Prawdziwe independent. No, musiało to być pod czapą jakiejś oficjalnej instytucji - jako wydawca figuruje jakieś Zrzeszenie Studentów czy Alma Art czy cholera wie co. Część (niskich) nakładów była zapakowana w ręcznie robione okładki - mam szczęście mieć właśnie taki egzemplarz oklejony czarnym, hm, nie jest to aksamit, ale a la w podobie. Inna płyta z tej serii - genialny Krzysztof Knittel - jest tutaj, a resztę można sobie dokupić na Ebayu za 200-300 złotych. Za sztukę. (Za sztukę trzeba płacić)
Do rzeczy Mieczysławie: grają Przybielski, Korecki, Konikiewicz, Czajkowski i Zduniak. Dość melodyjna i niespecjalnie awangardowa muzyka. Mottem płyty jest "Szczęśliwy, kto nie chodzi za radą bezdomnych" - a skąd to, dziatki? Świetna płyta, dlatego zdarta niestety - Mediafire, 70 Mb (flaki w komentarzach)
PS. AHAAAAA, jak macie inne płyty z tej serii, nie wstydźcie się, zgrajcie i dajcie!

Surprisingly straight and subdued sounding music from some of the most restless spirits of the Polish avant-jazz scene. This (literally) black velvet clad piece of vinyl was released independently in the mid-80s Poland, which was nigh on impossible then and (t)here. A great, hence worn out, record - Mediafire, 70 Mb (FLAC files in comments).

PS2. jest też i tu: http://chomikuj.pl/wloczega/Muzyka+Mniej+Znana/Andrzej+Przybielski

czwartek, 19 lutego 2009

Za Siódmą Górą - This Is My Dream EP, 1999

Jakoś mi umknęła ta płytka w swoim czasie. A jest świetna, naprawdę. Mała rzecz, ale - jak dla mnie - najlepsze, co zrobili, obok "Muzyki, jakiej świat nie widzi", którą bardzo chętnie bym zamieścił, gdyby nie to, że jest wciąż dostępna w formacie mp3 320.
Sytri pięknie to zgrała, Marekjarek super odklikał, a ja po prostu sobie siedzę i ładnie wyglądam: mp3 - Mediafire, 21 Mb; FLAC - Mediafire, 68 Mb.

Sounds excellent - no clicks at all! Here is Za Siodma Gora from their post-"Muzyka, jakiej swiat nie widzi" era. These two tracks complement the LP perfectly. Somebody from Column One appears on this record, I guess. Luckily, the music remains on the good side - mp3 - Mediafire, 21 Mb; FLAC - Mediafire, 68 Mb.

Band of Pain - To Whom It May Concern/Driven 7"EP, OBUH, 1995 (post prawie do rymu)

Jedna z pozycji Obuha wcale licznych nagranych przez artystów zagranicznych. Aż się nie czuje jak się rymuje. Steve Pittis, lider tego duetu, chyba w zespole Splintered grał. Chyba, bo jak już pewnie zauważyliście, ten blog nie jest źródłem informacji o muzyce, tylko muzyki i moich opinii o tejże. Znam mądrali, co będą się wykłócali, czy ta muzyka to post-industrial, czy pre-industrial. Na szczęście my tak nie musimy. Dedykuję tego posta wszystkim, którzy tydzień temu nie wygrali licytacji ostatniego egzemplarza tej płyty ze składu Obuha. Nie nie, to nie ja wygrałem, ja kupiłem normalnie na jakiejś giełdzie 10 lat temu będzie. Mp3: Mediafire, 28 Mb; FLAC: Mediafire, 57 Mb.

One of quite a few Obuh releases featuring non-Polish artists. This ethereal 7" from Steve Pittis' Band of Pain (was he a member of Splintered?) has just gone out-of-print this month. Some would spend hours arguing whether this is post-industrial or rather pre-industrial. We may just sit back and enjoy the music. Mp3: Mediafire, 28 Mb; FLAC: Mediafire, 57 Mb.

piątek, 6 lutego 2009

Raga Sangit - "Muzyka z księgi", LP, 1989

No, taka data jest na okładce; pamiętam, że płyta wyszła już wiosną 1990.
Repertuar zbliżony do kasety, ale całkiem inaczej brzmiący. W składzie zespołu obok państwa Pomianowskich tym razem m. in. Marek Styczyński, wtedy w Atmanie, teraz w Karpatach Magicznych. Tłoczenie płyty okropne, nie dziwię się, że ludzkość tak szybko się przestawiła na kompakty. Proszę się częstować - mp3 320: Mediafire, 96 Mb; flac: strona A i strona B.
ps. w komentarzach znajdziecie wersję o poprawionym brzmieniu.

The sophomore long-player and the sole vinyl release from Raga Sangit. Apart from not being re-released on CD, this record is notable for featuring Marek Styczynski (of then Atman and now Magic Carpathians fame) on surmandala, zither's Indian counterpart. A serious contender for the worst pressed vinyl record I own. Anywyay, the music's lovely - mp3 320: Mediafire, 96 Mb or FLAC: side A and side B. (check the comments section for a somewhat better sounding lossless version)

środa, 4 lutego 2009

Gerogerogegege - No Sound, 7", 1995?


I bądź tu człowieku mądry z taką okładką.
Dwa utwory, które każą nam się zastanowić nad granicami muzyki. Odgłosy przypominające ciągnięcie po ziemi kontenerów z pustymi butelkami po mleku. Tylko Japończycy tak mogą. Strona B zdecydowanie lepsza, choć nie wiem dlaczego. Całość - kto wie, czy nie najdziwniejsza płyta, jaką mam: Mediafire, 27 Mb.

Can you make out any relevant info from the cover? Two tracks which make us wonder where the music ends. Sounds like metal crates full of empty bottles being dragged around. Yep, they're Japanese. The B side is much better, although I don't exactly know why. Overall, a serious contender for the weirdest record I own - Mediafire, 27 Mb.

wtorek, 3 lutego 2009

W Końcu Co Tam - niewydana płyta, 1992

Nagrany w sierpniu i wrześniu 1992 w studiu Złota Skała materiał, który miał wstrząsnąć początkującą polską sceną indie. Poznański zespół, targany kłopotami personalnymi - jak mówili niedoszli wydawcy z Outside - jednak nie zebrał się w sobie na tyle, żeby doprowadzić do wydania kasety. Prog-math-post-hc-noise - że też chciało im się tak grać...a mi się chciało wtedy tego słuchać... Nie jest tak źle, pokazują talent zwłaszcza w dłuższych, bardziej transowych numerach. Jakby dłużej pograli, to może nawet byłoby z nich coś klasy Kobonga. Perkusista zdaje się gra teraz w Armii, gitarzyści może nawet też. 50 minut muzyki.